Marcin Chudoba – Pośmiertne perypetie Rachel

Recenzja komiksu: Terry Moore, Rachel Rising: Cień Śmierci [Rachel Rising Volume 1: The Shadow Of Death], przekł. Jan Olejniuk, Anna Urbańska, Białystok: Fantasmagorie, 2017, ISBN: 978-83-947312-0-5, ss. 128.

Wydawnictwo Fantasmagorie pojawiło się na polskim rynku w styczniu 2017 roku i od samego początku działalności zaskakiwało potencjalnych czytelników informacjami o nadchodzących publikacjach. Bardzo pozytywne uczucia wzbudziła zapowiedź rodzimej edycji legendarnego Krazy Kata autorstwa George’a Herrimana (komiks ten, ze względu na oryginalną kreskę, surrealistyczne spojrzenie na rzeczywistość oraz absurdalny humor stał się pierwszym zasłużonym arcydziełem gatunku). Jednak prawdziwym zaskoczeniem okazała się informacja o pracach nad polskim wydaniem nominowanej do wielu prestiżowych nagród (m. in. Nagrody Eisnera oraz Nagrody Brama Stokera) serii Rachel Rising autorstwa niemal nieznanego w Polsce Terry’ego Moore’a. Chociaż początkowo podchodziłem do tej zapowiedzi z dystansem – nowe wydawnictwa mają to do siebie, że często nie mierzą sił na zamiary, a tytuły obsypywane nominacjami potrafią zawieść – moje obawy zostały rozwiane już po lekturze kilku pierwszych stron.

Rachel Beck budzi się zasypana w płytkim grobie. Dziewczyna jest przerażona i zdezorientowana tą sytuacją. Pomimo to udaje jej się wydostać z więzienia. Nieliczne przebłyski pamięci ukazują Rachel scenę rodem z kryminału – ktoś udusił ją w środku nocy przy pomocy sznura. Kim był morderca i dlaczego dopuścił się tego nieprawego czynu? Tego nie wie. Niemniej, dziewczyna nie ma zamiaru siedzieć bezczynnie. Postanawia rozwiązać zagadkę swej śmierci. W zadaniu tym wspierają ją dwie osoby: najlepsza przyjaciółka imieniem Jet oraz ciocia Johnny. Jednak zmartwychwstanie Rachel jest najmniejszym problemem, z którym przyjdzie się zmierzyć mieszkańcom małego miasteczka Manson.

Fabuła Rachel Rising: Cień Śmierci rozwija się powoli. Nie ma tu nagłych zwrotów akcji czy monstrualnych postaci. Jednak w tym braku pośpiechu jest metoda. Dzięki takiemu zabiegowi czytelnik może poczuć bardzo specyficzny, gęstniejący ze strony na stronę klimat niepokoju i niepewności. Nastrój ten potęguje mnóstwo niewiadomych, które pojawiają się w głowie odbiorcy za każdym razem, gdy autor wprowadza na scenę nową, intrygującą postać oraz rozpoczyna kolejny wątek fabularny. Elementy te w połączeniu z mistrzowską narracją sprawiają, że komiks czyta się niezwykle płynnie. Nie zabrakło również czarnego humoru, będącego wisienką na torcie całości.

Minimalistyczna oprawa wizualna jest kolejnym urzekającym elementem omawianej publikacji. Proste, pozbawione nadmiernej ilości szczegółów, czarno-białe ilustracje bardzo odróżniają Rachel Rising od typowych współczesnych amerykańskich komiksów. Warstwa graficzna doskonale współgra z fabułą i przedstawionymi wydarzeniami, potęgując wrażenia płynące z lektury.

Polska edycja prezentuje się znakomicie, a jej jakość jest bardzo wysoka. Komiks został wydany w wersji z twardą okładką i obwolutą. Stronice wydrukowane na porządnym, grubym, kredowym papierze, za sprawą szycia, są bardzo dobrze połączone z oprawą. Całość trzyma się niezwykle stabilnie. Zastrzeżeń nie budzi również warstwa językowa. Dialogi oraz wypowiedzi bohaterów nie męczą, czyta się je bez większych trudności.

Rachel Rising: Cień Śmierci udowadnia, że nie potrzeba wydumanej, przepełnionej zaskakującymi zwrotami akcji fabuły oraz szczegółowej, wielobarwnej oprawy graficznej, aby stworzyć bardzo dobrą opowieść, która będzie w stanie pochłonąć czytelnika i wywołać u niego uczucie niepokoju. Ten ostatni element wydaje się niekiedy wprost niemożliwy do osiągnięcia przez twórców komiksowych horrorów. Debiutancki album wydawnictwa Fantasmagorie oceniam bardzo dobrze. Oby w jego ofercie pojawiało się więcej takich pozycji!

Marcin Chudoba

Marcin Chudoba, Pośmiertne perypetie Rachel, „Creatio Fantastica” 2017, nr 1 (56).

Reklamy