Renata Iwicka – Wrogowie są z Marsa, a przyjaciele też z Marsa

Recenzja serialu The Expanse, USA, Syfy, 2015.

Stacja, która podarowała nam Battlestar Galactica nowego millenium, drogą prób i błędów doszła do jednego celnego wniosku – przestrzeń kosmiczna jest wciąż nieodkryta i czeka na zaludnienie. The Expanse 1, serial, którego drugi sezon premierę miał w lutym 2017, udowodnił, że fantastyka naukowa na małym ekranie przeżywa kolejną młodość. Więcej – jest to młodość uzbrojona w doświadczenie poprzedników, wyposażona w efekty specjalne oraz metodologię postkolonialnej wrażliwości. To wnikliwe studium Obcości, narodzin konfliktów zbrojnych oraz prób przełamania rozmaicie interpretowanych ograniczeń.

Aby nie zgubić się w akcji i animozjach widocznych natychmiast, od pierwszych minut pierwszego odcinka, warto byłoby spojrzeć na mapę Układu Słonecznego. Planety do Marsa włącznie nazywane są planetami wewnętrznymi, poza Marsem krążą planety zewnętrzne, od Jowisza począwszy. Pomiędzy Marsem a Jowiszem znajduje się pas planetoid, w serialu nazywany po prostu The Belt. Największym jego obiektem jest planeta karłowata Ceres, a cały pas został skolonizowany mniej więcej 150 lat przed akcją serialu i jest zamieszkany przez około 50 milionów osób (lub według danych innej grupy – 100 milionów). Zamieszkujący go obywatele określani są jako Belters, cały region należy do sfery politycznej planet zewnętrznych. Ceres jest również centrum ruchu społecznego (lub grupy terrorystycznej, w zależności od punktu widzenia) zwanego OPA: Outer Planet Alliance, który narodził się jako unia robotników i przekształcił z czasem w organizację broniącą interesów Pasa. Zarówno Ziemia, jak i później skolonizowany Mars zaczęły eksploatować zasoby mineralne ciał Pasa, tworząc z Ceres i pozostałych obiektów (jak np. planetoida Eros) swoiste kolonie, których złoża służyły dwóm głównym planetom. Mieszkańcy Pasa, niechętni obcym z planet wewnętrznych, są zdeterminowani, aby przerwać wielowiekowe wykorzystywanie obywateli i zasobów w celu zaspokojenia potrzeb Ziemi i Marsa. Ziemia stanowi unię pod rządami Organizacji Narodów Zjednoczonych, a z kolei Mars jest niezależną siłą militarną.

Na pozór niewiele w serialu się dzieje – ot, transportowiec przenoszący ładunek lodu na Ceres wychwytuje sygnał, który może być wezwaniem o pomoc, ale może być też zasadzką piratów. Detektyw Miller dostaje polecenie odszukania pewnej bogatej panny z jednego z najpotężniejszych rodów Ziemi, która zniknęła właśnie na Ceres. Na Ziemi trwa polityczna rozgrywka na najwyższych szczeblach władzy – w ten sposób poznajemy Chrisjen Avasaralę, sekretarz ONZ, która nie cofnie się przed niczym w dążeniu do swoich celów 2. Intryga się zagęszcza, kiedy James Holden, świeżo mianowany dowódca na Canterbury, łamie rozkaz kapitana i anonimowo loguje przechwycony sygnał do bazy. Załoga wysyła grupkę rozpoznawczą na Rycerzu, aby zbadała sygnał dochodzący, jak się okazuje, ze Scopuli – sam statek jest pusty, ze śladami walk, ale na mostku dowodzenia Holden znajduje marsjański transmiter, a kiedy chwilę później pojawia się Anubis (statek o proweniencji marsjańskiej), załoga dochodzi do wniosku, że jest to pułapka zastawiona przez Marsa, by wciągnąć Ziemię w wojnę. Canterbury zostaje przez Anubisa zniszczony, pozostawiając załogę Rycerza na pastwę losu, choć jakiś czas później Rycerza przechwytuje flagowy okręt marynarki wojennej Marsa – Donnagera, który z kolei zostaje zniszczony, jak się z początku wydaje, przez siły OPA. Mars tym samym wypowiada wojnę Pasowi. Dodatkowo, drużyna Holdena dostaje misję odszukania Anubisa, zleconą przez Freda Johnsona, lidera OPA. Na dokładkę mamy tajemniczą, pulsującą błękitnawym światłem substancję, która pochłonęła reaktor i załogę Anubisa, a którą interesują się naukowcy. Substancję, którą nieświadomie wchłonęła Julie Mao, ostatnia z załogi Scopuli pochwyconej przez Anubisa – jedyna, której udało się uciec z opustoszałego statku na asteroidę Eros. Julie Mao, zadanie odszukania której dostał detektyw Miller.

The Expanse wypełniony jest nawiązaniami do kultury starej Ziemi – do mitologii, literatury, technologii, sztuki. Nazwy statków, które przemykają na naszych ekranach, nawiązują do historii Ziemi – mamy zatem pierwszy – Canterbury (chociażby Opowieści kanterberyjskie), następnie pojawia się Scopuli (określenie klifów na Marsie), pokazany jest Anubis (egipski bóg śmierci, perfekcyjnie dobrana nazwa, zważywszy na to, że Anubis doprowadził do zagłady Scopuli), Scypion Afrykański (wódz rzymski z okresu II wojny punickiej, a bogiem wojny w Rzymie był Mars) czy wreszcie Rozynant (koń Don Kichota, bardzo znamienna nazwa zważywszy, że kapitan statku, James Holden, podobnie jak błędny rycerz mierzy się z wiatrakami). W jednym z odcinków detektyw Miller trafia nawet do klubu, który nazywa się Tech Noir (klub z Terminatora, w którym doszło do pamiętnego spotkania i masakry) w poszukiwaniu Szerpy.

Mieszkańcy Pasa mają swoją własną kulturę, wyglądają inaczej (słabsza grawitacja sprawia, że wydłużają się kończyny i powiększa głowa 3), mają swoje wierzenia oraz własny język kreolski z Pasa, w którym również gesty odgrywają znaczącą rolę. Przez pokolenia traktowani jako tania siła robocza, pozbawieni możliwości wyrwania się z Ceres, Erosa lub innych ciała Pasa, wszystkich obcych, zwłaszcza z Ziemi i Marsa, traktują z głęboką nieufnością. Wielu z nich sympatyzuje z OPA, organizacją, która sprzeciwia się traktowaniu mieszkańców Pasa jak mrówek dostarczających surowców pozbawionej ich Ziemi. Język mieszkańców Pasa, wyznacza ich przynależność (oprócz oczywiście wzrostu), większość z nich jest dwujęzyczna, przechodząc płynnie z kreolskiego na angielski (język urzędowy systemu Sol) lub wtrącając wyrazy, końcówki pytające, idiomy i wyrażenia. W ostatnich swoich produkcjach stacja Syfy bardzo często stosuje ten zabieg, budujący wrażenie autentyczności narracji – zarówno tutaj, jak i w serialach Killjoys czy Defiance postaci posługują się w sposób bardzo naturalny innym językiem. Jest to motyw podkreślający głębię historyczno-kulturową opowiadanej historii. Mieszkańcy Pasa doskonale wpisują się tym samym w definiowanie Obcości, zaproponowane przez Waldenfelsa, ponieważ „za obce uchodzi to, co wykluczone jest z kolektywnej sfery własnego i oddzielone od kolektywnej egzystencji (…) Obcość w tym sensie oznacza brak przynależności do pewnego ‘my’.”4 Obcymi są zarówno mieszkańcy Pasa w oczach Ziemi i Marsa, jak Ziemianie czy Marsjanie dla ludzi urodzonych i wychowanych na planetoidach. Jednocześnie też można serial interpretować przez pryzmat badań postkolonialnych, jako kulturę i historię społeczeństwa skolonizowanego, które powoli dojrzewa do buntu i stworzenia jednej, wspólnej i niezależnej tożsamości.

W serialu nie brakuje długich ujęć elementów stanowiących swoisty krajobraz – są to sylwetki stacji, statków, wnętrz, jak chociażby ruch kamery ślizgający się wzdłuż Donnagera, flagowego okrętu marynarki Marsa, w rewelacyjny sposób odsłaniający uzbrojenie statku i jego strukturę. Często w kadrach pojawiają się buty magnetyczne, które umożliwiają poruszanie się bohaterów w pozycji pionowej w stanie nieważkości – z reguły na niedużych obiektach nie ma w ogóle grawitacji (często osiąganej w science fiction w wyniku przyspieszenia odśrodkowego). Główne postaci w trakcie całego pierwszego sezonu, choć pokazali się z kilku stron, zachowały dla siebie pewne tajemnice, które poznajemy w sezonie drugim. Co więcej, nie są żadnymi ideałami – popełniają błędy, zachowują się w sposób nieprzemyślany, czasem egoistyczny, okrutny, miewają lęki, a motywy, którymi kierują się niektórzy, dalekie są od wzniosłości i humanitaryzmu. To pozwala widzowi kibicować postaciom – nie są międzygwiezdnymi, nieosiągalnymi herosami, lecz ludźmi z krwi i kości, którzy znaleźli się w obecnym położeniu w wyniku splotu rozmaitych, często przypadkowych zdarzeń. A intryga, rozwijająca się przez cały sezon, która pochłonęła bohaterów, rozbudza apetyty na ciąg dalszy.

Renata Iwicka

1 Serial oparty jest na serii powieści The Expanse, której autorem jest James S. A. Corey (nazwisko skrywa dwóch faktycznych autorów: Daniela Abrahama i Ty Francka). Recenzja dotyczy tylko i wyłącznie serialu, z pominięciem odniesień do powieści.

2 Znamienna jest scena z pierwszego odcinka, kiedy Chrisjen Avasarala podchodzi do pochwyconego więźnia z Pasa, który został złapany z urządzeniem marsjańskiej technologii stealth. Więzień podwieszony jest za ramiona i, według słów Chrisjen, ziemska grawitacja zgniata jego słabe płuca, ale nie ulega torturom, przed zastosowaniem których Sekretarz Generalny ONZ nie ma żadnych oporów. Sama Chrisjen, ubrana nieodmiennie w zmodyfikowane (mamy w końcu XXIII wiek) sari, podchodzi do więźnia na bosaka, tworząc iluzję wyrafinowanej, zanurzonej w pokoju kobiety, która atakuje z szybkością i bezwzględnością kobry ledwie tylko zaczyna mówić.

3 Z tego też względu astronauci tuż po powrocie z kosmosu są kilka centymetrów wyżsi, po czym ich wzrost wraca do normy. Za: My How You’ve Grown! [online:] https://www.nasa.gov/audience/forstudents/5-8/features/F_How_Youve_Grown_5-8.html [dostęp: 28.01.2017]

4 Waldenfels B., Topografia obcego. Studia z fenomenologii obcego, tłum. Sidorek J., Oficyna Naukowa, Warszawa 2002, s. 6.

Renata Iwicka, Wrogowie są z Marsa, a przyjaciele też z Marsa, „Creatio Fantastica” 2016, nr 3 (54).

Reklamy