Piszę tak, by czerpać z tego przyjemność – wywiad z Miroslavem Žambochem

W jaki sposób fizyk odnajduje się w roli pisarza fantasy? Jakie znaczenie ma w jego książkach magia? Na te oraz inne pytania odpowiada Barbarze Szymczak-Maciejczyk Miroslav Žamboch1 – czeski autor powieści fantasy, twórca – między innymi – cyklu o Koniaszu i o Baklym. Niedawno ukazała się jego najnowsza książka Ostatni bierze wszystko.

 

 

 

Barbara Szymczak-Maciejczyk: W pańskich książkach pojawia się postać Koniasza. Założenie jest dość proste – mamy najemnika, który okazuje się być zadziwiająco bogaty wewnętrznie, działa na kobiety jak magnes, świetnie walczy i ma wielu wrogów. Czy czytelnik może odnieść wrażenie, że to wszystko już było?

Miroslav Žamboch: Nie powiedziałbym, że działa na kobiety jak magnes. No, może na jakieś ich konkretne typy (śmiech). Jeżeli chodzi o wrażenia czytelników, trudno mi powiedzieć. Jak dotąd nie spotkałem się z takim bohaterem, ale nie przeczytałem wszystkich książek. Zgadzam się, że założenie jest proste – to dlatego, żeby dobrze mi się pisało i abym sam dobrze się bawił.

BSM: W jaki sposób zdołał pan wyróżnić swojego bohatera na tle innych postaci skonstruowanych na podobnych założeniach?

: Nie starałem się go w jakiś sposób wyróżnić, chciałem, by spełniał podstawowe wymagania. Obdarzyłem go ciałem, które umożliwia mu wyjście cało ze wszystkich przygód i eskapad oraz intelektem, aby mógł olśniewać i poznawać świat dookoła siebie.

BSM: Jak pańskie wykształcenie wpływa na konstruowane przez pana światy? W jakim stopniu je pan wykorzystuje? Analityczny umysł widać choćby w samej konstrukcji fabuły, ale czy fizyk kreując nowe uniwersum myśli przede wszystkim jako pisarz fantasy, które z założenia może naginać pewne prawa rzeczywistości, czy wciąż jako naukowiec?

: To prawda, że trzymam się logicznego myślenia. Lubię, gdy wszystko współgra ze sobą logicznie, gdy bohaterowie postępują zgodnie ze swoim charakterem. Zasady logiki i zależności przyczynowo-skutkowe uwzględniam również przy konstruowaniu nowych światów. Jednocześnie chcę, aby podobały się one czytelnikom, były ciekawe. Przykładowo przy powieści Sierżant najpierw wymyśliłem świat, a później dodałem do niego historię.

BSM: W pańskiej twórczości często pojawiają się czarodzieje. Wielu bohaterów ma talent magiczny, niezależnie od tego, czy go pragnęli, czy też nie.  Nawet w najnowszej książce, pt.: Ostatni bierze wszystko, główny bohater jednego z opowiadań nie poważa czarnoksięstwa. Dlaczego magia jest tak ważna w świecie Koniasza?

: Jeśli prześledzi pani wszystkie moje powieści ze świata Koniasza i Bakly’ego zauważy pani, że czasem magia wiedzie tam prym, a czasem bywa niemalże zapomniana. W książkach Ostatni bierze wszystko czy W służbie klanu magia, czy raczej ci, którzy ją opanowali, rządzą światem. W czasach Koniasza i Bakly’ego została prawie zapomniana, jednak to się zmienia, historia zatacza krąg. A Koniasz, dzięki swojej ciekawości, staje się jednym z tych, którzy przypadkiem się do tego przyczyniają.

BSM: Przyznam, że pomysł na zdobycie władzy poprzez zabicie oficjalnego dziedzica jest może i dość popularny (historia pokazała, że to samo życie), ale w pańskich książkach jego przedstawienie prezentuje się szczególnie interesująco. Tekuard wydaje się być stworzony do roli pomocnika starszego brata: nieco wycofany, marzący o produkcji wina, czujący awersję do czarów… Zdaje się, że to dość romantyczny bohater. Skąd wziął pan inspirację do stworzenia takiej postaci?

: Trudne pytanie. To jeden z moich wczesnych, dłuższych tekstów. Nie przypominam sobie, żebym czymś się wtedy inspirował. Pamiętam tylko fakt, że chciałem stworzyć sytuację, w której na bohatera wywierana jest ciągła presja – aby musiał przebiec sto, dwieście, tysiąc, kilka tysięcy metrów, by przeżyć. Ciągle biec. To niemożliwe, ale jemu się udało. Chciałem również nadać magii większe znaczenie, niż to, które przypada jej zazwyczaj w książkach. Myślę, że to się udało.

BSM: Pańskie książki obfitują w ogromną ilość postaci i wartką akcję. Dla niektórych może to oznaczać spory nadmiar niszczący de facto fabułę i spójność powieści. Jak pan odpiera podobne zarzuty?

: Każdy czytelnik ma swoje przekonania, a ja nawet w najmniejszym stopniu nie zamierzam na nie wpływać czy próbować ich zmieniać. Piszę tak, by czerpać z tego przyjemność – w danym okresie, w danym nastroju. Zdaję sobie sprawę, że nie każdemu moje historie będą się podobać.

BSM: Dzisiejszy rynek książek jest przesycony dziełami brytyjskich, amerykańskich i australijskich pisarzy. Ciężko jest się wybić. Jednak pan, autor z Czech, odniósł międzynarodowy sukces. Można powiedzieć, że Žamboch – to brzmi dumnie! Co by pan poradził młodym, początkującym pisarzom?

: Musicie pisać dla przyjemności, z potrzeby. Pisanie dla pieniędzy czy zarobku nie ma sensu.  Istnieje wiele prostszych sposobów na zarobienie pieniędzy. Każdy, kto chce pisać, powinien kochać książki, czytanie. Polecam potencjalnym autorom analizowanie tekstów, które im się podobają, próby ustalenia, na czym polega ich wartość. I wykorzystanie tego jako nauki na przyszłość.

: Dziękuję za pytania.

1 Miroslav Žamboch czeski pisarz fantasy i science fiction, z wykształcenia fizyk; autor kilkunastu powieści, m. in.: „Sierżant” (2005), „Mroczny zbawiciel” t. I (2008) i II (2009), „Wylęgarnia. Śmierć zrodzona w Pradze (2009), „Wylęgarnia 2. Królowa śmierci” (2009), „Łowcy” (2010), „Percepcja” (2013), „W służbie klanu” (2014) oraz kilku cykli: o Baklym, Koniaszu i agencie JFK. Niedawno ukazała się jego najnowsza książka Ostatni bierze wszystko”.

Cytowanie: Piszę tak, by czerpać z tego przyjemność — z Miroslavem Žambochem rozmawia Barbara Szymczak-Maciejczyk, „Creatio Fantastica” 2017, nr 1-2 (56-7).

Reklamy