Renata Iwicka – Być albo nie być ale kiedy – oto jest pytanie, czyli jak uratować czas

Recenzja serialu: 12 Małp (12 Monkeys), USA: Syfy, 2015.

Nie istnieje żadne prawo fizyki zabraniające podróży w czasie. Jedyną przeszkodą pozostają techniczne możliwości obecnej nauki1. 12 Małp nie pyta, czy podróż w czasie jest możliwa – sam fakt podróży stoi za zawiązaniem akcji. Serial jest odpowiedzią na głęboką niezgodę człowieka na przemijanie i niemożliwość prawdziwej zmiany czegokolwiek. Jednym z najczęściej powtarzanych żalów ludzkości jest pragnienie, by powrócić do jakiegoś momentu w przeszłości i zrobić coś inaczej, na nowo. Bohaterowie mają taką możliwość. Perwersyjność serialu pokazuje jednak, że czas jest bogiem, który nie wybacza – desperackie próby zmiany wydarzeń prowadzą wciąż do tego samego rozwiązania2. W maju 2017 roku wraca z trzecim sezonem.

Serial bazuje na filmie Terry’ego Gilliama o tym samym tytule, z 1995 roku, ale zmienia jego zakończenie i kontynuuje swoją własną historię. Od początku zresztą widać, że jest to zupełnie niezależna produkcja, która z oryginału pozostawiła ledwie kilka szkieletowych elementów. Główną siłą napędową są przede wszystkim bohaterowie, przerzucanie ich w czasie służy pogłębieniu ich portretów psychologicznych i stworzeniu pełnokrwistych postaci, którym możemy kibicować. Główną osią, dookoła której kręci się akcja obu dotychczas wyemitowanych sezonów, pozostaje James Cole, którego rolę i znaczenie serial pokazuje bardzo niespiesznie, choć za każdym razem jego osobowość zostaje pogłębiona. Pierwszy sezon nawiązuje do pandemii wywołanej wirusem M5-10, którą przetrwali tylko nieliczni odporni. Misja, którą zleca Jamesowi doktor Katerina Jones w 2043 roku, jest prosta – ma on odnaleźć osobę odpowiedzialną za wypuszczenie wirusa i zlikwidować ją. Jednak szybko okazuje się, że wiadomość, która zapoczątkowała dochodzenie i proces w przyszłości była niekompletna, a faktycznymi inicjatorami pandemii byli inni ludzie3. Zaczyna się zatem wyścig z czasem, aby wyprzedzić: pozyskanie źródła wirusa, wydzielenie go, wyprodukowanie i wreszcie rozprzestrzenienie. Cole zyskuje wsparcie w 2015 roku: Jennifer Goines, córkę Lelanda Goinesa, odpowiedzialnego za wyprodukowanie wirusa – którą przez jakiś czas trudno uznać nawet za sprzymierzeńca – oraz doktor Cassandrę Reilly, wirusologa. W 2043 pozostaje jego jedyny przyjaciel, Ramse, oraz majaczący na granicy pamięci Deacon, socjopatyczny (choć niepozbawiony swoistego uroku) przywódca strefy VII. O krok przed naszymi bohaterami pozostaje Armia 12 Małp oraz Wysłannicy (the Messengers), którzy działają z ramienia tajemniczej postaci sterującej w pewien sposób wydarzeniami, czyli Świadka (the Witness4). Serial zwodzi nas przez jakiś czas, sugerując, że Świadkiem może być Ramse, który uciekł do 1987 roku, aby uratować swojego przyszłego syna – i tym samym rozpoczął lawinę wydarzeń, które doprowadziły do obecności Cole’a na fotelu maszyny czasu.

Drugi sezon rozpoczyna się obchodami chińskiego Nowego Roku (akurat w 2016 zaczął się Rok Małpy) i determinacją Jennifer, która jest gotowa wypuścić w świat wirusa, ale ostatecznie ulega sugestii Cole’a i niszczy cały zapas. Co okazuje się być jednym z trybików maszyny puszczonej w ruch przez Świadka, która miała na celu załamanie czasu. Aby tego dokonać, Wysłannicy powodują paradoksy czasowe na osobach zwanych Pierwszymi (Primaries5) – zabijają ich kośćmi zabranymi z ich własnych grobów6. Pierwsi są bowiem filarami podtrzymującymi materię czasu, powstrzymują ją przed zapadnięciem się. Dla nich istnieje on w innym wymiarze – słyszą wszystkich pozostałych, co często staje się przyczyną zdiagnozowania u nich schizofrenii. Brak takich zabezpieczeń skutkuje wytworzeniem anomalii, które przeradzają się w burze czasowe, rozdzierające wszystko na swojej drodze. Drugi sezon to również czas, kiedy dotychczasowe sojusze i przyjaźnie zostają wystawione na ciężką próbę, tworzą się nowe relacje i nic nie pozostaje bez konsekwencji – zwłaszcza Cassie, której zmiana po spędzeniu kilku miesięcy w świecie Cole’a, na przełomie 2043/44 roku jest najbardziej drastyczna. Świat serialu to również świat silnych kobiet: Cassie, Katarina, Jennifer – to one są inicjatorkami działań, ich motywem i powodem, a także adwersarzami. Nie stanowią dopełnienia męskich bohaterów, ale równorzędne partnerki w narracji.

12 Małp bawi się nawiązaniami do popkultury, często kosztem nieświadomego większości z nich Cole’a, którego świat runął kiedy ten był dzieckiem. Źródłem większości metatekstowych odwołań jest Jennifer, w której umyśle rzeczywistość składa się z puzzli – niby pasujących do siebie, ale pochodzących z różnych zestawów. Mamy zatem nawiązania do rozpływających się twarzy nazistów z filmu Poszukiwacze Zaginionej Arki, do postaci Murdocka z serialu Drużyna A, do Szklanej Pułapki i McClane’a (co zresztą jest rewelacyjnym żartem w żarcie, zważywszy na fakt, że Bruce Willis grał postać Cole’a w filmie 12 Małp), do Powrotu do przyszłości. Bardzo ważnym momentem jest odczytanie Hamleta przez Katerinę, kiedy świat dookoła zaczyna się rozpadać.

Projekt urządzenia do wysyłania w przeszłość, laboratorium, przedstawienie świata po apokalipsie, łącznie z charakterami bohaterów – wszystkie elementy zostały zaprojektowane z dbałością o najdrobniejsze szczegóły. Oba sezony wykorzystują motywy, które pojawiły się wcześniej. Pierwszy odcinek pierwszego sezonu rozpoczyna się piosenką These Arms of Mine Otisa Reddinga i narracją Cole’a, mającego nadzieję, że adresat jego myśli (Cassie) jest gdzieś w bezpiecznym miejscu. Ostatni z kolei nosi dokładnie taki tytuł i przewrotnie rozpoczyna rozłam w stosunkach pomiędzy Jamesem i Cassie, które ulegają poprawie dopiero w pod koniec drugiego sezonu, kiedy to właśnie Cassie pisze słowa, dokładnie te same, jakie wypowiadał James na samym początku historii. Jest to serial, który należy oglądać bardzo uważnie, ponieważ nawet chaotyczne wypowiedzi Jennifer niosą ze sobą informacje istotne dla późniejszych wydarzeń.

12 Małp pozostaje jedną z bardziej subtelnych i inteligentnych produkcji telewizyjnych ostatnich lat. Stawia ważne pytania o naturę człowieka, o lęk przed śmiercią, mówi o niezgodzie na nią, o szaleństwie wywołanym pragnieniem zemsty. Jest bardzo gęsty i trudny – zwłaszcza drugi sezon, w którym mamy do czynienia ze spekulacjami dotyczącymi paradoksów i czasu. Z pewnością nie wszystkim będzie się podobać, z uwagi na mocno splątaną fabułę, w której wydarzenia zazębiają się, wywołują się nawzajem i wykluczają, czy też nacisk na psychologiczne sportretowanie bohaterów (co pociąga za sobą spowolnienie reakcji). Z pewnością nie spodoba się też tym, którzy będą dostrzegać nierzeczywistość przedstawionych wydarzeń (wehikuł czasu, paradoksy), ale w końcu to nie jest film dokumentalny o fizykach z CERN, ale fantastyka naukowa. A nauka nie udowodniła, że podróże w czasie nie są możliwe.

1 Więcej na ten temat w: Brian Clegg, Jak zbudować wehikuł czasu. Nauka a podróże w przeszłość i przyszłość, Prószyński i S-ka, 2014. Autor przedstawia wszystkie możliwe hipotezy dotyczące podróżowania w czasie i konkretne rozwiązania problemów, jakie to zagadnienie ze sobą niesie.

2 O czym zresztą wspominał Brian Clegg w swojej książce, powołując się na teorię, która mówi że czas zawsze będzie dążył do osiągniętego rezultatu, nawet mimo naszej interwencji w przeszłości.

3 Skrót akcji uwzględniający wszystkie odwołania, które odgrywają rolę w późniejszym rozwoju fabuły, zająłby średniej opasłości tom.

4 Postać, która zawsze nosi na twarzy maskę doktora epidemii – z długim, ptasim dziobem. Za: Byrne Joseph Patrick, Encyclopedia of Pestilence, Pandemics, and Plagues, ABC-Clio, 2008, oraz Plague Doctor Mask, [online:] http://plaguedoctormasks.com/history/ [dostęp: 31.01.2016].

5 Jest to nawiązanie do liczb pierwszych, o których nieustannie wspomina Jennifer w 1. sezonie. Liczby pierwsze to takie liczby naturalne większe od 1, które dzielą się tylko przez 1 i przez siebie, jak 3, 11 etc.

6 Jedyną osobą, która przeżyła paradoks samego siebie, jest Cole.

Renata Iwicka

Cytowanie: Renata Iwicka, Być albo nie być ale kiedy – oto jest pytanie, czyli jak uratować czas., „Creatio Fantastica” 2017, nr 1-2 (56-7).

Advertisements