Izabela Osiadły – Nowa Lady Salem

Recenzja książki: Josephine Angelini, Wiedźmi stos [Witch’s Pyre], przekł. Dominika Repeczko, Warszawa: Jaguar 2017, ISBN: 987-83-7686-543-0, ss. 536.

Autorka bestsellerowej serii Spętani przez bogów, Josephine Angelini, ukończyła kolejną trylogię (mimo radości i trudów, jakie przysporzyła jej ciąża, a następnie opieka nad narodzonym maleństwem – ciekawostka z podziękowań zamieszczonych w książce). W marcu miał w Polsce premierę trzeci tom z cyklu Próba ognia. Pisarka śmiało sięgnęła po motyw podróży między światami. Koncepcja istnienia nieskończenie wielu miejsc, w których znajdziemy swoje drugie „ja”, kopię łudząco podobną do nas samych, jak i sobowtórów znanych i kochanych przez nas osób, tyle że osadzonych w zupełnie innej rzeczywistości – rzeczywistości spętanej przez magię – wydała mi się pomysłem skrywającym w sobie duży potencjał. Czy został wykorzystany właściwie? Zaraz się przekonacie.

Myślę, że tom trzeci jest równie dobry co pierwszy, nie odbiegają od siebie poziomem, przy czym drugi pełni rolę przyzwoitego łącznika między wciągającym początkiem a finałem. Dla przypomnienia, główna bohaterka, Lily Proctor, została przeniesiona do równoległego świata, gdzie jej alter ego jest Lilian, władczyni miasta Salem, jedna z najpotężniejszych czarownic. Lily również odkrywa w sobie moc i to dorównującą magii ogniowej. Razem z mechanikami: Rowanem, Calebem oraz Tristanem, próbuje zaradzić wielkiemu konfliktowi, jaki zrodził się między obywatelami Salem a koczownikami. W zakończeniu tomu drugiego nasi bohaterowie zostali przeniesieni przez Rój do tajemniczego miasta Bower na zachodzie Stanów Zjednoczonych, dokąd udali się przekonani, że znajdą sposób na pokonanie Splotów.

Tom trzeci różni się klimatem od poprzednich części, a to dlatego, że autorka przenosi nas do miejsca pozornie idealnego. Zamysł funkcjonowania miasta Bower i jego rola w całej trylogii są dość intrygujące. Wykreowana „utopia na glinianych nogach” przeraża i fascynuje zarazem. Zainspirowana życiem owadów czy strukturą ula, przypomina wielki dom dla insektów. Pełna sekretów i trudnych do zaakceptowania zasad, ukazuje utajone oblicze dyktatury. Z drugiej strony autorka wplotła elementy świata przedstawionego, kojarzące się z nowoczesnością i Orientem, zwłaszcza z Japonią. To moim zdaniem oryginalna mieszanka, czyniąca przestrzeń atrakcyjną dla czytelnika. Miło jest przenieść się wyobraźnią do miejsca, które jest tak pomysłowe.

Zbliżając się do finału powieści, miałam dużo obaw. Kartek z każdą minutą ubywało, a tak wiele spraw wciąż nie zostało wyjaśnionych. Martwiło mnie, czy autorce uda się sprawnie i satysfakcjonująco zakończyć wszystkie kwestie. Bodajże dwa razy sprawdzałam, czy to na pewno ostatni tom, bo nie chciało mi się wierzyć, że zaraz naprawdę pożegnam się z bohaterami. Na szczęście Josephine Angelini wywiązała się z zadania, aczkolwiek nie wyśmienicie. Owszem, znalazła satysfakcjonujące rozwiązanie konfliktu, nie zapomniała o żadnym wątku i całość złożyła się w doskonałą, przemyślaną układankę. Naprawdę należy docenić ilość szczegółów, łączących się w skomplikowany sposób ze sobą, którym to autorka dała radę. Śledzenie historii Lilly okazało się prawdziwą przyjemnością.

Tylko co z tym niewyśmienitym wywiązaniem się z zadania? Zauważyłam, że pisarka, identycznie jak w tomie pierwszym, za bardzo przyspieszyła tempo akcji w ostatnich rozdziałach. O ile przez większość książki prowadzi solidną narrację, o tyle pod koniec wybiera się niejako „na skróty” i opis wojny zdaje się nie być już dla niej tak istotny (bo przecież to już zakończenie i walka to tylko formalność?). Odniosłam wrażenie, że czytam opisy skrawków wydarzeń, stworzone dla bliżej nieokreślonego efektu. Gdyby można było coś zmienić, zasugerowałabym rozwinięcie właśnie ostatnich rozdziałów lub nawet dopisanie dwóch czy trzech? Epicka bitwa – z naciskiem na epicka – jest tym, czego tej trylogii brakuje.

Generalnie seria ogromnie mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się, że przeczytam historię, w której splecenie znanych motywów utworzy coś tak ciekawego i świeżego. Świetna zdolność autorki do misternego łączenia mnóstwa szczegółów, odważne inspirowanie się niewyeksploatowanymi elementami świata rzeczywistego oraz niezwykle ciekawa fabuła sprawiły, że zainteresowałam się również innymi jej pracami. Te trzy argumenty powinny wyjaśnić, dlaczego z ręką na sercu cykl Próbę ognia polecam.

Izabela Osiadły

Izabela Osiadły, Nowa Lady Salem, „Creatio Fantastica” 2017, nr 2 (57).

Reklamy