Rafał Chojnacki – Wolne Miasto Wilno

Recenzja książki: Andrius Tapinas, Wilcza godzina [Vilko valanda], przekł. Laurynas Candravičius, Kraków: Wydawnictwo SQN 2017, ISBN: 978-83-65836-10-6, ss. 480.

Litewska fantastyka to dla mnie terra incognita, ale już sam fakt, iż mamy do czynienia ze steampunkiem, sprawił, że z marszu zainteresowałem się tym tytułem. Szybki rekonesans w internecie przyniósł mi garść informacji na temat autora. Andrius Tapinas był dziennikarzem telewizji śniadaniowej i tłumaczem literatury fantastycznej. Zasłynął jako najmłodszy na świecie tłumacz książek J. R. R. Tolkiena, jego przekład Władcy Pierścieni opublikowano w języku litewskim w 1994 roku, kiedy Tapinas miał zaledwie 17 lat. Ma na swoim koncie również przekłady powieści Terry’ego Pratchetta. Obecnie jest znany również jako specjalista od inwestycji i… internetowego pokera.

Akcja Wilczej godziny rozgrywa się w 1905 roku w alternatywnym Wilnie. Jest to również świat, w którym działa magia, a nauka, wzorem historii, również skręciła w którąś z bocznych ścieżek, dzięki czemu możliwości technologiczne wyglądają tam nieco inaczej. Jest to zabieg typowy dla większości historii alternatywnych, zwłaszcza tych, które wykorzystują estetykę steampunku.

Opowieść przedstawiona w Wilczej godzinie rozpoczyna się od transakcji, która w 1870 roku miała podreperować budżet rosyjskiego imperium, nadszarpnięty reformami cara Aleksandra II. Wielki Książę Konstanty (spokojnie, to nie ten z Kordiana) ugiął się wówczas pod naciskami carskich ministrów i zezwolił na podpisanie umowy z Korporacją Rotschildów, na mocy której Wilno i Rewel (dziś Tallin) zostały wyłączone spod rosyjskiej jurysdykcji i miały funkcjonować jako Wolne Miasta, przyłączone do tworzonego przez Korporację Aliansu. Do tego związku miast należeć mają również Kraków, Praga i, przynajmniej częściowo, Konstantynopol – miejsca wyjątkowo ważne ze względu na badania alchemiczne, które mają być tam prowadzone.

Kiedy opowieść trafia na swój właściwy tor, zostajemy przerzuceni do Wilna, które już od dawna jest częścią Aliansu. Jest rok 1905 i w mieście, które gwałtownie się rozwinęło, prowadzone są równolegle badania naukowe i alchemiczne. Jest ono również targane niepokojami społecznymi. Za częścią z nich stoi paramilitarna organizacja Rycerzy Katedry, będąca zbrojnym ramieniem Kościoła, jednak rosyjscy prowokatorzy również nie zasypiają gruszek w popiele. Literackie Wilno jest więc miastem ciekawym, ale i niebezpiecznym. Zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę przylegające do niego (formalnie nieleżące w jego granicach) Biedy, będące dzielnicą, w której wszystko może się zdarzyć.

Jednym z najważniejszych wątków powieści jest klasyczna intryga kryminalna, osnuta wokół zabójstwa rosyjskiego szpiega i rysunków, jakie miał przy sobie w momencie śmierci. Oprócz tego mamy porwanie i grę wywiadów. Wszystko to w fantastycznych realiach, z szybko prowadzoną akcją, w której losy bohaterów i wątki splatają się ze sobą, tworząc interesujący wzór. Sploty tego wzoru musi rozplątać Antoni Srebro, piastujący stanowisko legata wileńskiego. To jemu przyjdzie zmierzyć się z zagadką, w której stawka jest większa, niż można by początkowo przypuszczać. Sterowce, maszyny latające, podniebni piraci, wskrzesiciele i szaleni naukowcy – to wszystko napotka na swej drodze bohater, usiłujący rozwiązać zagadkę morderstwa.

Akcja nie toczy się przez cały czas w Wilnie. Odwiedzamy wszystkie miasta Aliansu oraz okolice Londynu, gdzie rozwijają się siły Królewskiego Korpusu Powietrznego. Polskich czytelników zainteresuje zapewne opis Krakowa, który w wizji Tapinasa jest czymś na kształt raju podatkowego połączonego ze ziszczeniem marzeń o liberalnym państwie-mieście. Rządzona przez Potockich metropolia miała już status wolnego miasta zanim powstał Alians. W 1905 roku było to miasto, w którym kwitł przemysł (Nowa Huta) i handel, a niewielkie podatki sprawiły że przeniosło się tam wielu austriackich przedsiębiorców. W ten sposób Kraków stał się finansowym centrum Aliansu.

Interesującym miejscem wydaje się również Nowowilejsk, rosyjska stolica Guberni Wileńskiej, w skład której nie wchodzi już Wilno. Miasto-marzenie carskich urzędników, położone tuż za granicą Wolnego Miasta Wilna, miało przyćmić je swym blaskiem. W rezultacie stało się jednak jedynie nieudolną kopią, cieniem historycznego miasta, architektonicznym potworkiem z plującymi ogniem fabrykami wyglądającymi jak przedsionek piekła. Dla robotników z Nowowilejska Wilno było jak raj, do którego carska władza zabroniła im wstępu.

Podobnie jak w większości steampunkowych uniwersów, tak i w świecie stworzonym przez Tapinasa mamy do czynienia z niezwykła formą paliwa, dającą maszynom zupełnie nowe możliwości. Jest to prometyl, gaz stworzony przez alchemików w laboratoriach Aliansu – lżejszy od wodoru, a jednocześnie mniej łatwopalny. Jego wykorzystanie przy napędzie sterowców sprawiło, że ten sposób podróżowania stał się bezpieczniejszy i bardziej wydajny. Ściśle tajna formuła prometylu to jeden z powodów, dla których prężnie rozwijające się miasta Aliansu stały się solą w oku mocarstw.

Wilcza godzina to literacki debiut Tapinasa, wydany oryginalnie w 2013 roku. Na Litwie doczekał się już kontynuacji. Pozostaje mieć nadzieję, że Wydawnictwo SQN zainteresuje się również tą drugą książką, ponieważ świat wykreowany przez autora jest na tyle ciekawy, że chciałoby się do niego wrócić.

Rafał Chojnacki

Rafał Chojnacki, Wolne Miasto Wilno, „Creatio Fantastica” 2017, nr 2 (57).

Reklamy