Barbara Szymczak-Maciejczyk – Nic nie jest tym, czym się wydaje

garber_caraval_chlopak2bktory252812529Recenzja książki: Stephanie Garber, Carval. Chłopak, który smakował jak północ [Caraval], przekł. Mateusz Borowski, Kraków: Znak 2017, ISBN: 978-83-240-3729-2, ss. 415.

Uwielbiamy grać. Pragniemy wcielać się w role, kierować swoim życiem, dokonywać wyborów, za które nie trzeba będzie zapłacić. Jak się jednak okazuje, rzeczywistość nie jest grą, a wszystko ma swoją cenę. Świetnie zdaje sobie z tego sprawę Scarlett Dragna – protagonistka książki Caraval. Chłopak, który smakował jak północ autorstwa Stephanie Garber.

Caraval to gra, w czasie której uczestnicy na własne oczy mogą zobaczyć coś nieprawdopodobnego: prawdziwą magię. Nagrodą za wygraną jest spełnienie jednego życzenia. Feeryczny festiwal stanowiący miejsce gry kusi niesamowitymi towarami, których nie znajdziecie nigdzie indziej. Suknia, która zmienia swój wygląd w zależności od nastroju? Jest. Cydr, dzięki któremu widzicie to, co najważniejsze? Jest. Zegar cofający czas? Jest. Cena wydaje się niewygórowana: twoje ostatnie kłamstwo, pięć sekretów albo dzień życia. Dla uczestników Caravalu najważniejsza jest wygrana, nie cofną się więc przed niczym, nawet przed oszukiwaniem i krzywdzeniem innych ludzi.

Lecz pamiętaj, to tylko gra.

Nie da się ukryć, że Caraval to kolejny paranormal romance. Jednak miłość do mężczyzny schodzi niejako na drugi plan, ponieważ główną motywacją Scarlett jest uczucie do siostry – Telli, porwanej przez Mistrza Legendę, organizatora gry. Kobieta do znudzenia powtarza, że jedyne, czego pragnie, to znalezienie Donatelli. Scarlett to osoba regularnie zastraszana przez okrutnego ojca, bojąca się podejmowania ryzykownych decyzji i irytująca w swojej poprawności. Mimo że czytelnik wie, dlaczego osobowość protagonistki ukształtowała się właśnie w taki sposób, nie można pozbyć się wrażenia, że Scar to najbardziej irytująca postać w książce. Jednak paradoksalnie wraz z rozwojem fabuły mimowolnie zaczyna się jej kibicować – niechże już znajdzie tę swoją siostrę i pozwoli (sobie i) innym cieszyć się wspaniałościami Caravalu! Niestety, w tym magicznym świecie na odludnej wyspie nawet zwycięstwo nie gwarantuje wygranej, a co za tym idzie – szczęśliwego zakończenia.

Garber ofiarowała nam całkiem zgrabnie napisaną książkę.  Jej tytuł – Caraval – w oczywisty sposób kojarzy się z włoskim carnevale czy polskim karnawał. Identyczne konotacje budzi opis miasteczka, w którym odbywa się gra: feeryczne kolory, niespotykana gdzie indziej magia, głośna muzyka, barwne maski, symboliczne róże widziane przez Scarlett na każdym kroku, niespotykana waluta, a nawet gondole – każdy z tych elementów sprawia, że czytelnik czuje się niejako jak podczas zabawy karnawałowej w Wenecji.

Autorka zawarła w książce wiele odniesień interkulturowych i intertekstualnych. Pojawiają się w niej między innymi Scarlett (podobna do Scarlett O’Hary z Przeminęło z wiatrem), przystojny i zawadiacki pirat Julian (kojarzący się z Willem Turnerem oraz Jackiem Sparrowem z Piratów z Karaibów) czy gracz imieniem Dante. Uczestnicy Caravalu mieszkają w gospodzie o wdzięcznej nazwie La Serpiente de Cristal (hiszp. Kryształowy Wąż), a po wskazówkę udają się do Castillo Maldito (co w wolnym tłumaczeniu oznacza Przeklęty Zamek). Klimat i kultura Podbitych Wysp – z których pochodzi rodzeństwo Dragna – kojarzy się z południowymi stanami USA.

Mimo wykorzystania powszechnie znanych i lubianych elementów autorka zawarła w Caravalu także kilka własnych interesujących pomysłów. W tym kontekście warto wspomnieć o cenie, jaką Scarlett płaci za suknię: są to dwa dni życia. Ta niezwykle droga garderoba jest piękna, ale nie tak ciekawa, jak strój, który bohaterka dostaje – za darmo! – wkrótce po przybyciu na wyspę. Magiczna suknia zmienia się w zależności od emocji i pragnień (nawet tych nieuświadomionych) swojej właścicielki. Z pięknej, wiśniowej kreacji, jakiej nie powstydziłaby się O’Hara, zmienia się w prześwitującą koronkową koszulę nocną, by następnie stać się elegancką suknią dzienną albo strojem żałobnym. Dochodzi tu do swoistej fetyszyzacji wyglądu, co jest widoczne także w postaciach Juliana, Dantego czy Telli. Można odnieść wrażenie, że są oni dodatkami mającymi na celu upiększenie świata – każda z tych postaci jest piękna, niezwykła, a jej uroda jest częstym przedmiotem rozmów czy rozważań innych bohaterów.

Fetyszyzacji poddano także kolory. Większość osób posiada ściśle dopasowane do siebie barwy. Tak więc ze Scarlett (z ang. szkarłatny) łączą się wszelkie odcienie czerwieni: karmazynowy, wiśniowy, malinowy. Kolorem jej ojca jest śliwkowy – kojarzący się z jego ubiorem i siniakami. Dante najbardziej lubi czerń. Równie ciekawy jest pomysł odbierania emocji jako kolorów, np. podekscytowanie jawi się protagonistce na złoto, a lęk na fioletowo.

Zwroty akcji nie są niestety silną stroną Garber. Wiele z nich da się przewidzieć, ale samo ich zastosowanie, mimo wszystko, jest satysfakcjonujące i dostarcza czytelnikowi wrażeń.

Konkluzją Caravalu jest pytanie o to, czy w czasie zabawy i wyścigu z czasem komukolwiek może udać się zachować człowieczeństwo. Jak pokazuje historia gry – tylko nieliczni nie zatracają siebie na rzecz zwycięstwa.

Prawa do ekranizacji filmowej wykupiło już studio 20th Century Fox. Można się spodziewać, że będzie to najbardziej kolorowa produkcja roku.

Caraval. Chłopak, który smakował jak północ to barwnie napisana i wciągająca (przeczytałam ją w jeden dzień) książka, która pretenduje do miana mojego wakacyjnego hitu w kategorii paranormal romance. Jeśli ktoś szuka czegoś lekkiego, łatwego i przyjemnego, a jednocześnie na poziomie – zdecydowanie powinien sięgnąć po dzieło Garber.  Ja to z pewnością zrobię po raz drugi.

Barbara Szymczak-Maciejczyk

Barbara Szymczak-Maciejczyk, Nic nie jest tym, czym się wydaje, „Creatio Fantastica” 2017, nr 2 (57)

Reklamy