Agnieszka Bukowczan-Rzeszut – Przepis na jaja na twardo

hardboiled-okladkaRecenzja książki: Robert Zieliński, Juliusz Wojciechowicz, Marek Zychla, Kornel Mikołajczyk, Antologia nowel neo-noir. Hardboiled, Wrocław: Gmork 2015, ISBN: 978-83-941000-7-0, ss. 265.

Założone przed trzema laty wrocławskie wydawnictwo Gmork zdążyło już umościć się wygodnie w swojej niewielkiej niszy na rodzimym rynku. Celuje ono w tytuły niskonakładowe, kojarząc się czytelnikom głównie z polską grozą (jej promowanie jest zresztą misją właścicieli), choć w ofercie pojawiają się także inne pozycje. Jak czytamy na stronie Gmorka: „Wydajemy to[,] co chcielibyśmy przeczytać, tak jak chcielibyśmy to przeczytać”. Trzeba przyznać właścicielom, że ukazujące się nakładem Gmorka tytuły wskazują na konsekwentnie realizowaną misję, jaką jest dostarczanie czytelnikom literatury nietuzinkowej i intrygującej. Recenzowana antologia odpowiada w pełni tym założeniom.

Czym jest hardboiled? Z dużym uproszeniem można określić tym mianem czarny kryminał, w którym próżno szukać bohaterów moralnie jednoznacznych, prawych protagonistów i szczęśliwych zakończeń. Paul Duncan w opracowaniu pt. Noir Fiction: Dark Highways definiuje gatunek jako męską literaturę, w której „Twardzi Faceci dokonują moralnej oceny niemoralnego społeczeństwa”[1]. Brud, zepsucie i życiowe porażki definiują świat zmierzających ku jądru ciemności postaci, które częściej budzą antypatię niż sympatię. Jak podkreśla Duncan, autorzy poruszający się w ramach tego nurtu piszą o nieudacznikach i społecznym marginesie, tworzą bohaterów obsesyjno-kompulsywnych i psychopatów, ludzi stojących nad przepaścią, „nieustannie świadomych bólu, jakiego doznają teraz i jaki dotknie ich w przyszłości”[2]. Pomysłodawca i autorzy antologii postanowili przybliżyć czytelnikowi ten niezbyt popularny na rodzimym rynku wydawniczym nurt poprzez cztery nowele, z których pierwsza porusza się w estetyce horroru, druga stanowi klasyczny, mroczny kryminał, trzecia – oniryczny, balansujący na granicy kiczu koszmar, a ostatnia to historia detektywistyczna w konwencji cyberpunku. Zbiór świetnie nakreślonym wstępem w stylu marketingowo-literaturoznawczym opatrzył Mariusz Czubaj, zachęcając do lektury i wprowadzając neofitów w arkana gatunku.

Poziom opowiadań mają gwarantować znane nazwiska: Roberta Ziębińskiego (autora Śpij, kochanie, śpij), Juliusza Wojciechowicza (pomysłodawcy zbioru i autora Lany), Marka Zychla (Ambisentencja) oraz Kornela Mikołajczyka (Chińska podróbka). Wszyscy twórcy mają na koncie publikacje w licznych polskich antologiach i magazynach, spotykali się także kilkukrotnie jako współautorzy. Na skrzydełkowych, mocno wystylizowanych, czarno-białych fotkach z papierosami w ustach próbują potwierdzić, że doskonale rozumieją chandlerowskiego bohatera, a każdy ma na niego własny, oryginalny pomysł. Czy można uznać owe pomysły za zrealizowane z sukcesem?

Czterech nowel nie łączy właściwie nic poza estetyką typową dla noir i hardboiled fiction. Różnice występują również na poziomie stylu prezentowanego przez autorów: jedni celują w porównania, inni w detale, jeszcze inni skupiają się na kreacji świata przedstawionego lub bohatera. I tak Lana jest opowieścią zdecydowanie najbardziej wulgarną i mięsistą, zaś Chińska podróbka – najlżejszą i najbardziej humorystyczną w zbiorze. Każdy z autorów w indywidualny sposób składa hołd estetyce noir, jednak nie wszystkie teksty trzymają równie wysoki poziom. Fabularne niedociągnięcia nie są rażące, lecz oryginalne pomysły i sprawne pióro nie zagwarantowały realizacji potencjału, tak jak wykorzystanie rekwizytów typowych dla czarnego kryminału nie zapewni nawet najlepszemu tekstowi gatunkowej przynależności. Braki są widoczne przede wszystkim na poziomie rozwikłania zawiązanej intrygi.

Niedosyt pozostawiają już zakończenia dwóch pierwszych tekstów – mało oryginalne i jakby naprędkie w przypadku Śpij, kochanie, śpij (choć z drugiej strony zaskakujące prostotą i niewydumane, co można poczytać za plus) oraz dziwaczne i nieco nieprzystające do całości w przypadku klimatycznie dopracowanej i mocno osadzonej w stylistyce noir Lany. A szkoda, bo Ziębiński w swoim Śpij… nie tylko nakreślił wiarygodnego bohatera z krwi i kości, lecz również wzorcowo zrealizował klasyczny styl hardboiled, kojarzący się z kinem noir, zaś Wojciechowicz w Lanie zmarnował pomysł na świat utrzymany w pulpowej, przerysowanej stylistyce. Znacznie lepiej czyta się tekst Ziębińskiego, w którym autor serwuje czytelnikowi przednią zabawę w starym stylu, tworząc osadzony we współczesnej Warszawie kryminał z wątkiem nadprzyrodzonym, pod względem dialogów, scenografii czy bohaterów doskonale wpisujący się w nurt hardboiled. W noweli Wojciechowicza zabrakło mi zaś pewnej finezji, ciętych dialogów i prób zbliżenia się do poziomu, jaki wyznaczyli Chandler czy Hammett, którzy nawet moralną degrengoladę potrafili ubrać w piękny w swej specyfice język. Spijanie przez bliżej nieokreślone „laleczki” „ejakulatu z poziomu rozporka” głównego bohatera czy porównania w stylu „piękna jak mokry sen nastolatka” niestety nie mieszczą się do końca ani w odświeżonym na współczesne potrzeby kanonie, ani tym bardziej w estetyce noir.

Po lekturze dwóch pozostałych opowiadań czytelnik także zostanie z poczuciem pewnego zawodu. Niemniej jednak Ambisentencja z pewnością zachwyci miłośników wymagających, trudnych tekstów swoim dusznym klimatem sennego koszmaru, sprawnie zrealizowaną dwuosobową narracją czy plastycznym, pełnym barwnych opisów językiem, pozbawionym cynizmu i pulpy typowych dla konwencji hardboiled. Najlżejsza w lekturze Chińska podróbka przypadnie z kolei do gustu amatorom estetyki cyberpunkowej, sprawnie zarysowanej intrygi kryminalnej, dynamicznej narracji i humorystycznego ujęcia.

Każde z czterech opowiadań różni się od pozostałych na wielu poziomach, co stanowi zaletę antologii. Warto podkreślić, że układ zbioru został bardzo dobrze przemyślany, a naprzemienne ułożenie tekstów cięższych z lżejszymi umożliwia przyjemną lekturę. Gatunkowo bronią się wszystkie cztery historie. Czytelnik może nurzać się z upodobaniem w mniej lub bardziej dusznym, brutalnym świecie biologicznego i moralnego zepsucia, śledząc losy w różnym stopniu wulgarnych, cynicznych i styranych życiem bohaterów. To doskonała lektura zwłaszcza dla miłośników gatunku, którzy nie lubią owijania w bawełnę, ceniąc sobie wszelką niepoprawność polityczną i bezkompromisowość ujęcia. Już we wstępie można bowiem przeczytać, że antologia jest przeznaczona dla „prawdziwych twardzieli” (cokolwiek to oznacza), więc wrażliwe na mizoginiczne treści damy czy wojujące feministki nie mają tu czego szukać. A może jednak powinny?

Jeśli przypadkiem którejś przydarzy się sięgnąć po tę pozycję, z pewnością pierwsze wrażenie będzie korzystne. Do rąk czytelników trafiła porządnie przygotowana i zredagowana pozycja ze świetną okładką znanego z grafik do rodzimych wydań prozy Kinga Darka Kocurka oraz doskonałymi, choć nielicznymi planszami komiksowymi autorstwa Macieja Kamudy, które wieńczą każdą z czterech historii. Rewers okładki opatrzono zachęcającymi blurbami Grahama Mastertona i Jakuba Ćwieka („autorzy tego zbioru przed pisaniem zdecydowanie odrobili lekcje” – zachęca autor Chłopców).

Pisząc o naginaniu zasad klasycznego kryminału do czasów współczesnych, Czubaj zwraca się do czytelnika, by ocenił efekt pracy czterech autorów, którzy starali się tej niełatwej sztuki dokonać: „Sami zobaczcie, czy są twardzi i łebscy jak Mickey Hammer, Philip Marlowe albo Travis McGee. Czy też są jak chłopski płot na Rzeszowszczyźnie”. Mickey Spillane, do którego twórczości odnosi się autor wstępu, porównał kiedyś swoje bestsellery do gumy do żucia. Mnie nowele z Hardboiled kojarzą się – być może dzięki notce redakcyjnej na okładce – z jajami na twardo. Oczywiście można z nich, dysponując odpowiednimi umiejętnościami kulinarnymi i fantazją, przyrządzić wyszukaną potrawę. Mało kto jednak zadaje sobie tyle trudu, więc najczęściej można je spotkać jako składnik niezbyt zachęcających smakowo i wizualnie, choć nadrabiających ilością przypraw, domowych sałatek. I nie wszyscy niestety wiedzą, że zbyt długo gotowane stają się po prostu niestrawne.

Agnieszka Bukowczan-Rzeszut

Agnieszka Bukowczan-Rzeszut, Przepis na jaja na twardo, „Creatio Fantastica” 2017, nr 2 (57).

[1]          Duncan, P., Noir Fiction: Dark Highways, North Pomfret: Trafalgar Square Publishing 2000, s. 9.

[2] Tamże

 

 

Reklamy