Barbara Szymczak-Maciejczyk – Podróż do świata smoków

Recenzja książki: Anthony Ryan, Ogień przebudzenia. Draconis Memoria. Księga pierwsza [The Waking fire. The Book One of Draconis Memoria], przekł. Małgorzata Strzelec, Warszawa: MAG 2017, ISBN: 978-83-7480-827-9, ss. 713.

Nakładem wydawnictwa MAG ukazał się ostatnio gruby tom pod tytułem Ogień przebudzenia Anthony’ego Ryana. Jest to pierwsza część Draconis Memoria. Jak wskazuje nazwa owej serii, tematyka będzie poświęcona – między innymi – smokom. Jednak czy w dzisiejszych czasach można jeszcze napisać coś interesującego o tych fantastycznych stworzeniach?

Książka zaczyna się dość przewrotnie od przedstawienia „osób dramatu” (tu pierwszy raz zapaliła się czerwona lampka ostrzegawcza w mojej głowie – czy miałam rozumieć, że w moje ręce trafiła iście tragiczna pozycja?). Po lekturze całości poczułam się wdzięczna temu, kto pomyślał o opisaniu konotacji pomiędzy poszczególnymi bohaterami. Ilość postaci, które Ryan wprowadził do fabuły, jest spora, ale przy tym absolutnie nie męcząca. Ich losy się ze sobą przeplatają, a jedna błędna decyzja implikuje całą masę wydarzeń. Należy zastrzec, iż pisarz nie traci kontroli nad wykreowanymi przez siebie mieszkańcami tego ciekawie opisanego świata stojącego na krawędzi zagłady.

Wracając do smoków, to Ogień przebudzenia jest naprawdę miłą niespodzianką! Autor stworzył kilka gatunków: Czarne, Czerwone, Zielone, Niebieskie i mityczne Białe. Produkt pozyskiwany z każdego z nich różni się swoimi właściwościami i mocami[1], które otrzymują Błogosławieni – nieliczna grupa ludzi mogąca spożywać smoczą krew. Wielu głównych bohaterów oczywiście zalicza się do owej garści wybranych. Wśród nich najwięcej sympatii wzbudzają Lizanne – superszpieg Żelaznego Syndykatu Handlowego, Ethelynne – zaginiona badaczka – oraz Zenida – kapitan pirackiego statku. Nie bez znaczenia jest płeć wymienionych postaci. O ile Ryan zdaje się całkiem nieźle radzić sobie z tokiem myślowym kobiet, o tyle w przypadku mężczyzn – mimo że także interesujących – wyszło mu to trochę gorzej. Clay, niezarejestrowany Błogosławiony ze slumsów Carvenportu, jest irytujący i fajtłapowaty (pomimo opinii doskonałego i zwinnego złodzieja), a w świetnie skrojonej postaci Hilemore’a widać pewne niedociągnięcia (na przykład, gdy reaguje w sposób całkowicie nieprzystający do swojego charakteru).

Mimo wprowadzenia kilku odrębnych narratorów – na kilku kontynentach, by było ciekawiej – opowieść jest bardzo płynnie prowadzona i uporządkowana. Chwilowy nadmiar postaci jest prędko eliminowany, a logika poszczególnych ciągów przyczynowo-skutkowych zostaje zachowana. Ponadto narracja danego bohatera przerywa się w znaczącym momencie – za każdym razem jest to jakiś cliffhanger.

Największym minusem Ognia przebudzenia jest korekta. Zrobiono ją wyjątkowo niedokładnie: często pojawiają się literówki, błędy fleksyjne czy składniowe. Średnio co drugą albo trzecią stronę czytelnik napotyka tego rodzaju niedociągnięcia. Biorąc pod uwagę prestiż wydawnictwa MAG, nie spodziewałam się, iż właśnie to okaże się jego słabą stroną.

Podsumowując, recenzowana pozycja to kawał porządnej fantastyki. Ma wszystko to, co kochają miłośnicy tego typu książek: świetnie skrojonych bohaterów, interesujący świat przedstawiony, smoki (ach, smoki!), ogromną ilość akcji i opisów bitew – zarówno toczących się na lądzie, jak i na otwartym morzu, przemyślaną i skomplikowaną politykę, a na dodatek jest napisana doskonałym stylem. Czego można chcieć więcej?

Barbara Szymczak-Maciejczyk

Barbara Szymczak-Maciejczyk, Podróż do świata smoków, „Creatio Fantastica” 2017, nr 2 (57).

[1]              Na przykład: Zielona uzdrawia, a Niebieska wprowadza w trans umożliwiający poszczególnym Błogosławionym komunikację mentalną – na ściśle określonych warunkach.

Reklamy