Marcin Chudoba – Pomieszanie z poplątaniem

Recenzja komiksu: Jason Aaron, Nicolas “Nic” Klein, Ron Garney, Das Pastoras, Thor Gromowładny: Przeklęty [Thor. God of Thunder: The Accursed], przekł. Marceli Szpak, Warszawa: Egmont Polska 2017, ISBN: 978-83-281-1943-7, ss. 156.

Dzięki współpracy Thorów z przeszłości, teraźniejszości i przyszłości plany Bogobójcy spełzły na niczym. Gromowładny z „naszej” linii czasowej mógł wrócić do dawnych zajęć, w tym do opieki nad mieszkańcami ukochanego Midgardu. Niestety, spokój nie trwał długo. Z więzienia znajdującego się w Niflheimie – lodowej krainie rządzonej przez boginię Helę – ucieka były władca mrocznych elfów, Malekith Przeklęty. Mężczyzna, wspierany przez wiernych mu wojowników, rozpoczyna polowanie na swych pobratymców, którzy wiodą spokojne życie w dziewięciu światach. W ramach przeciwdziałań utworzona zostaje Liga Światów dowodzona przez Thora. W jej skład wchodzą górski olbrzym, troll, krasnolud, świetlisty elf oraz mroczna elfka. Celem marvelowskiego odpowiednika Drużyny Pierścienia staje się powstrzymanie Malekitha.

Po bardzo dobrym pierwszym tomie Thora Gromowładnego i jego rozczarowującej kontynuacji przyszedł czas na trzecią odsłonę przygód Odinsona. Jason Aaron, scenarzysta recenzowanego komiksu, stworzył high fantasy, w którym grupka osób pochodzących z różnych krain umieszczonych na drzewie Yggdrasil musi współpracować celem pokonania wroga siejącego zamęt i zniszczenie. Jak łatwo przewidzieć, bohaterowie wchodzący w skład Ligi Światów nie pałają do siebie głębszymi uczuciami. Mogło to zaowocować ciekawymi wymianami zdań pomiędzy postaciami i żartami sytuacyjnymi. Niestety, jest nudno i drętwo, a lektura Przeklętego zwyczajnie nuży, ciągnąc się w nieskończoność. Gdzieś w tle czają się również odniesienia do wydarzeń mających miejsce w świecie realnym. Malekith to były władca, któremu nie odpowiada zastany porządek, więc postanawia doprowadzić do przewrotu, podczas którego morduje swych pobratymców, ponieważ w jego mniemaniu stali się słabą rasą. Mroczne elfy to uchodźcy rozproszeni po całym Yggdrasill, pragnący spokojnego życia, którego nie mogą zaznać. Teoretycznie Liga Światów jest drużyną mającą na celu przywrócenie pokoju, jednak działa ona z ramienia Kongresu Światów, który w sytuacjach „niewygodnych” może nakazać jej wycofanie się. Nie zabrakło też pogadanek o demokracji. Całość tworzy bardzo ciężkostrawną mieszankę.

Rysunki autorstwa Rona Garneya trudno nazwać dokładnymi, porywającymi i zachwycającymi. Niestety, bardzo im daleko do malowniczych prac Esada Ribica przedstawionych w dwóch poprzednich tomach.

Opowieść o Malekicie poprzedza rozdział autorstwa Jasona Aarona (scenariusz) i Nicolasa Kleina (rysunki). Powraca w nim była ukochana Thora – doktor Jane Foster, która choruje na raka. Jej stan zasmuca Gromowładnego tym bardziej, że kobieta odmawia skorzystania z asgardzkich metod leczniczych, pozostając wierną „staroświeckiej ziemskiej medycynie”. W rozdziale tym debiutuje Roz Solomon, agentka S.H.I.E.L.D. współpracująca z Thorem. Wątki obu pań powrócą jednak dopiero w kolejnym tomie.

Najlepszą częścią recenzowanego komiksu okazuje się jednak ostatni rozdział. Jason Aaron (scenarzysta) i Das Pastoras (rysunki) stworzyli lekką i wciągającą historię rozgrywającą się na Wyspach Owczych w 894 roku. Rozpoczynają ją sceny, w których Thor stara się poskładać fakty związane z poprzednią nocą, spędzoną na pijatyce ze smokiem. Uwagę przykuwają również rysunki Dasa Pastorasa, przywodzące na myśl niektóre komiksy z Thorgalem.

Poziom polskiej edycji nie uległ zmianom. Komiks wydrukowano na kredowym papierze i wydano w wersji z miękką okładką. We wnętrzu albumu znajdziemy również galerię okładek z amerykańskiej wersji zeszytowej. Jedną stronę przeznaczono na reklamę czwartego, a zarazem ostatniego tomu serii, zatytułowanego Thor Gromowładny: Ostatnie dni Midgardu.

Niestety, Thor Gromowładny: Przeklęty rozczarowuje na niemal każdej możliwej płaszczyźnie. Szkoda, że Jason Aaron całkowicie zaprzepaścił potencjał, który zaprezentował w pierwszym tomie serii. Mieszanina nudnego high fantasy i wątków społeczno-politycznych przedstawiona w omawianym komiksie jest tak słaba, że szkoda zaprzątać sobie nią głowy. Ostateczny werdykt nie może być inny – nie polecam.

Marcin Chudoba

Marcin Chudoba, Pomieszanie z poplątaniem, „Creatio Fantastica” 2017, nr 2 (57).

Reklamy