Łukasz Kowalski – Krew nie woda

Recenzja książki: Magdalena Kozak, Młody. Tajne akta Vespera, Lublin: Fabryka Słów 2016, ISBN: 978-83-7964-240-3, ss. 366.

Ponad dekadę temu, gdy na sklepowych półkach debiutował Nocarz, Magdalena Kozak szturmem wdarła się do świadomości fanów fantastyki. Jej wizja współczesnych krwiopijców, będąca równocześnie powrotem do ich korzeni oraz przeciwwagą dla królującego wtedy romantycznego i wyidealizowanego obrazu rodem ze Zmierzchu, była niczym balsam na zbolałe serce. Perypetie Vespera stały się lekturą obowiązkową dla każdego miłośnika żywych inaczej, a wielu czytelników z utęsknieniem wypatrywało ich kontynuacji. Oczekiwania w końcu się skończyły – dalsze losy Lorda Gówniarza przestał skrywać mrok.

Od wydarzeń z NIKT-a minęło raptem kilka/kilkanaście dni. Gdy ponownie spotykamy Vespera, ten właśnie czeka na pierwsze zebranie kapituły, w którym ma oficjalnie wziąć udział. Jego niespodziewany awans nie spotka się oczywiście z ciepłym przyjęciem reszty Rodów, co dobitnie dano mu odczuć. Jego pierwszym i głównym zadaniem jest zbudowanie fundamentów dla Inanitów, zaczynając od tak przyziemnych rzeczy, jak znalezienie miejsca na siedzibę główną czy zapewnienie dostaw krwi, broni i amunicji. Jakby tego było mało, zagrożenie ze strony watykańskich nadal jest jak najbardziej realne i kładzie się cieniem na jego relacje z poszczególnymi członkami Kapituły.

Fabułę można podzielić na dwie części. Pierwsza z nich dotyczy odnalezienia się w roli obrońcy równowagi i łącznika między ciemną a jasną stroną mocy. Młody ród, traktowany jako kolejna fanaberia Ukrytego i kwiatek do kożucha, musi zapracować na szacunek innych Lordów. Zarówno Vesper, jak i czytelnicy, przechodzą przyśpieszony kurs wampirzych obyczajów i zwykłego, codziennego, nieskoszarowanego życia oraz lawirowania między rywalizującymi ze sobą Domami. Na szczęście oprócz czystej polityki Inanici muszą radzić sobie ze zleceniami bojowymi, których nie mogą podjąć się ani Nocarze, ani Renegaci. Dzięki temu nie nudzimy się nawet przez moment, dosłownie chłonąc roztaczaną przed nami wizję świata i z wypiekami na twarzy uzupełniając luki w naszej wiedzy.

Drugi akt rozpoczyna się, gdy główne zagrożenie odsłania swoje prawdziwe oblicze, a książka delikatnie zmienia swój ton. Polityka schodzi na drugi plan, choć nadal stanowi dość istotny aspekt, a rozpoczynają się rozgrywki znane bardziej z powieści szpiegowskich oraz sensacyjnych – kruche sojusze między frakcjami oraz gra luster i cieni. Akcja Młodego mocno przyśpiesza, a wydarzenia, które śledzimy, zmieniają się jak w kalejdoskopie. Choć trudno doszukiwać się tutaj spektakularnych zwrotów akcji, dzieje się tak wiele, że nie zwracamy na to najmniejszej uwagi. Kolejne elementy układanki wskakują na swoje miejsce, odsłaniając szaleńczy plan, którego powodzenie zdecyduje o przyszłości nieumarłego społeczeństwa.

Czysta akcja to jednak nie wszystko, co czeka na nas podczas lektury. Z ciekawością śledzimy również proces zapoczątkowany w poprzednim tomie, gdzie operatorzy stojący do tej pory po przeciwnych stronach barykady muszą stworzyć jeden zgrany zespół i zostawić za sobą wpajane przez lata zachowania i opinie. Tworzenie nowej hierarchii wewnątrz rodu oraz rodzące się braterstwo broni i (dosłownie oraz w przenośni) krwi dodaje całości pikanterii. Widać to szczególnie dobrze podczas akcji, gdy oddział wpada na walczących Renegatów i Nocarzy, nie mogąc stanąć po żadnej ze stron konfliktu, a widok ginących (byłych) towarzyszy po obu stronach wzywa do działania.

Kolejnym intrygującym aspektem jest postrzeganie Inanitów przez „zwykłych” krwiopijców. Obserwowanie budowania legendy Nieistniejących daje wiele satysfakcji. Świadomość, że łączą w sobie zarówno cechy „tych złych”, jak i „dobrych” oraz, że nie ograniczają ich prawa narzucone przez Kapitułę, jest idealną pożywką dla plotek oraz szeptania po kątach niestworzonych historii. Sama postać Vespera – byłego Nocarza i Renegata, który zdradził obie strony, wystarczy, aby w oczach przeciętnego wampira jawił się jako potwór i tyran. Całość tworzy interesującą otoczkę, przez którą jeszcze mocniej ciekawi nas, jak będzie wyglądał świat, gdy opadnie już bitewny kurz.

Trzeba przyznać, że od wydania trylogii Nocarza Magdalena Kozak poprawiła, i tak już niezły, warsztat pisarski. Było to już widać w Łzach Diabła, gdzie sposób prowadzenia narracji stał na naprawdę wysokim poziomie – nie inaczej jest w przypadku Młodego. Autorka ma bardzo lekkie pióro, dzięki czemu nawet, gdy pisze o typowo militarnych aspektach wydarzeń, czytelnicy nieprzepadający za tego rodzaju literaturą powinni pochłaniać kolejne strony bez najmniejszych przestojów. Bardzo zgrabnie rozdziela i łączy ze sobą wątki, dzięki czemu nie można być do końca pewnym, kiedy i w jaki sposób się one ze sobą zazębią.

Z czystym sumieniem można powiedzieć, że wszyscy fani serii powinni być co najmniej zadowoleni z najnowszej odsłony przygód Vespera. Młody trzyma poziom serii, rozbudowując wampirzy świat, który zachwyca nie mniej niż za pierwszym razem. Jeśli ktoś nie czytał poprzedniej trylogii, powinien to zrobić jak najszybciej i bez wahania chwycić za jej kontynuację. Miejmy nadzieję, że na piąty tom nie będziemy musieli czekać kolejnej dekady – nocarskie uniwersum Magdaleny Kozak jest na to po prostu zbyt dobre.

Łukasz Kowalski

Łukasz Kowalski, Krew nie woda, „Creatio Fantastica” 2017, nr 2 (57).

Reklamy