Magdalena Łachacz – Tysiąc odłamków miłosnej opowieści

17760896_1672475852768834_1537108858149143888_o Recenzja książki: Claudia Gray, Tysiąc odłamków ciebie [A Thousand Pieces of You], przekł. Małgorzata Kaczarowska, Warszawa: Wydawnictwo Jaguar 2017, ISBN: 978-83-7686-554-6, ss. 352.

Gatunek powieści young adults przeżył już chyba lata swojej pierwszej młodości, co poznać można po tym, iż kolejnym publikacjom tego typu nie towarzyszy już bezgraniczny zachwyt ani gorączkowe zainteresowanie mediów. Ta nagle zapadła medialna cisza tworzy przestrzeń dla pełniejszej, wielowymiarowej lektury książek zaliczanych do tego gatunku. Okazuje się, że za pośrednictwem dystopijnej scenografii czy rekwizytów rodem ze skomplikowanych powieści psychologicznych starannie wydawane książki opowiadają przede wszystkim o doświadczeniu dojrzewania w skomplikowanej rzeczywistości późnej nowoczesności. Nie chcę jednak powiedzieć, że z dystansu raptem kilku lat można stwierdzić, iż książki YA są w swej istocie marketingowo podrasowaną i zaadaptowaną do ponowoczesnych realiów wariacją na temat powieści dla dorastających dziewcząt. Niemniej jednak ciągle czekam na jakąś odjechaną wersję Jeżycjady Małgorzaty Musierowicz, w związku z czym z zapałem śledzę wątki kobiecych postaci i ich relacji z rodziną oraz chłopakami w powieściach dla „młodych dorosłych”. Od powieści tego typu nie oczekuję bowiem egzystencjalnych rozważań na miarę traktatów filozoficznych, etycznych recept na rozbudowane praktyki siebie, ale przede wszystkim wciągającej historii z pomysłowo zarysowanym społecznym oraz kulturowym tłem, historii, która przy okazji rozwoju intrygi powie mi coś o świecie i o kondycji bycia tu i teraz albo może tam i kiedyś, w odniesieniu do przyszłości.

Początkowo pierwszy tom trylogii Firebird, Tysiąc odłamków ciebie, zapowiada przynajmniej częściowe spełnienie tych oczekiwań. Bohaterką jest Marguerite Caine, córka wybitnych naukowców Sophii i Henry’ego Caine’ów, twórców kwantowej teorii dotyczącej światów równoległych/alternatywnych oraz urządzenia, dzięki któremu można po nich podróżować. Akcja rozpoczyna się, gdy ojciec Marguerite zostaje zabity w związku z prowadzonymi badaniami, a dziewczyna wraz z asystentem ojca, Theo, postanawia ruszyć w pościg za Paulem Markovem, drugim z asystentów, podejrzewanym o popełnienie zbrodni. Motyw podróży do światów alternatywnych jest niezwykle nośny, siłą tej powieści jest także stworzenie wyjątkowej rodziny żyjącej w nieszablonowy sposób. Państwo Caine’owie przypominają szalonych naukowców, którzy Marguerite i jej starszą siostrę Josie wychowują w dużej mierze poza oficjalnym systemem oświaty, stawiając na naukę poprzez doświadczenie, obserwację oraz rozmowę, dając im przy tym wolność wyboru własnej drogi. Sprawia to, iż młodsza z panien Caine odkrywa artystyczne zdolności i ma bzika na punkcie malarstwa, zwłaszcza portretowego. To wszystko sprawia, że chciałoby się dłużej poprzebywać w posiadłości Caine’ów, ale kryminalny wątek śledztwa oraz antyczny motyw zemsty już w drugim rozdziale wypychają czytelnika za próg domu.

Podróże za pomocą Firebirda, pięknego urządzenia nawiązującego do figury Feniksa czy zaczerpniętego ze słowiańskiej mitologii żar-ptaka, nie zachwycają jednak swoim rozmachem – pomijając epizod w carskiej Rosji utrzymany w delikatnie steampunkowym klimacie. Koncept przeskakiwania świadomości z jednego ciała do drugiego, odpowiadającego jaźni danej osoby w innym wymiarze, nie powoduje u Marguerite większych problemów adaptacyjnych. Wątpliwości dziewczyna zaczyna mieć dopiero od momentu, kiedy zaczyna w trakcie podróży odkrywać własną seksualność. Obnaża to największą wadę tej powieści, którą nie jest jej przygodowy charakter czy wartka akcja rozwijana kosztem akapitów poświęconych kwantowej teorii lub opisom działania skomplikowanego mechanizmu Firebirda, lecz – skoro akcja oparta jest w dużej mierze na indywidualnych wyborach bohaterów oraz ich motywacjach – psychologiczna infantylność postaci, zwłaszcza protagonistki, na której spoczywa cały ciężar pierwszoosobowej narracji. Jest to zarzut tym cięższy, że większość najpopularniejszych utworów z gatunku YA cechuje rozdzierający protagonistów konflikt wewnętrzny, fabularnie przekładający się na konieczność podejmowania niezwykle trudnych decyzji w obliczu sprzecznych uczuć oraz burzy hormonów[1]. Twórcy doszli prawdopodobnie do wniosku, że podobny efekt najłatwiej osiągnąć, wprowadzając do powieści miłosny konflikt rezonujący z konfliktem interesów o mniej lub bardziej społeczno-klasowo-politycznym podłożu. Wystarczy wspomnieć uczuciową grę pomiędzy Katniss, Peetą i Gale’em w trylogii Igrzyska śmierci, by zrozumieć, w jakim stopniu emocje mogą napędzać rozwój akcji, pozwalając niektórym jej aspektom wkroczyć ze sfery uczuć do domeny ideologicznych wyborów o trudnych do przewidzenia konsekwencjach. Tymczasem w przypadku Marguerite zarysowany miłosny trójkąt między nią a przebojowym Theo i zamkniętym w sobie Paulem jest wyłącznie okazją do realizacji schematycznego konfliktu wewnętrznego czy-mogę-pokochać-zdrajcę-i-czy-aby-na-pewno-on-jest-zdrajcą-nie-wydaje-mi-się.

Z tego powodu uważam, że fantastyczno-naukowy sztafaż stanowi wyłącznie atrakcyjne tło dla prawdziwego głównego wątku Tysiąca odłamków ciebie, jakim nie są międzywymiarowe podróże, rodzinne perypetie, czy nawet dorastanie, ale miłosny mętlik w głowie panny Caine i jego doprowadzenie do porządku z rodzaju „i żyli długo i szczęśliwie”. Niestety jednak, wbrew pozorom progresywności wytwarzanej przez naukowe tło, uczuciowa intryga rozwija się zgodnie ze specyficznym modelem, który roboczo nazywam schematem „spojrzał/pomyślałam”. Polega on na tym, że główne zadanie kobiecej postaci polega na analizie wypowiedzi mężczyzn, na ich korzyść oczywiście, i na podejmowaniu działań w sposób emocjonalny oraz intuicyjny; działań zaprojektowanych jako konsekwencje męskich deklaracji oraz uproszczonych i fragmentarycznych wyjaśnień. Sprawia to, iż w narracji pojawia się dysonans – na poziomie deklaratywnym czytelnik ma bowiem do czynienia z niezależną i samodzielną dziewczyną, doskonale wykształconą córką genialnych naukowców, która decyduje się na podjęcie najbardziej słusznej z dróg: tej prowadzącej do prawdy. Jednakże na faktycznym poziomie akcji śledzi sentymentalną bohaterkę, której działania są od początku do końca dyktowane przez odruchy serca, zgodnie z zasadą, że to ono wie najlepiej, co jest prawdą. Ponadto osobami godnymi zaufania i towarzyszami wędrówki przez liczne wymiary prawdziwości okazują się wyłącznie mężczyźni, począwszy od ojca Marguerite, przez Theo, skończywszy – rzecz jasna – na Paulu Markovie Spycha to na margines inne kobiece postacie. Główną pomysłodawczynię projektu Firebird, dr Sophię Kovalenkę, która w jednym z alternatywnych wymiarów otrzymuje nawet nagrodę Nobla, dyskryminuje się do roli matki łkającej i oczekującej z załamanymi rękami na powrót córki. Skrzywdzona zostaje także siostra Marguerite, Josie, niczym nieustępująca Theo i Paulowi studentka nauk ścisłych, sprowadzona do metafory nie-obecności realizowanej za pomocą plażowych klapek leżących zawsze w tym samym miejscu w różno-wymiarowych kolejnych wersjach rodzinnego domu Caine’ów.

Opowieść, w której kobiety oczekują na powrót mężczyzn (z alternatywnego świata) oraz na ratunek z ich strony (dzięki naprawie skomplikowanego mechanizmu), w której rycerzem na białym koniu zostaje genialny konstruktor i fizyk, jest ostatecznym popkulturowym dowodem na to, że z jednej strony żyjemy w erze fascynacji Doliną Krzemową oraz nowymi technologiami, z drugiej zaś z każdym kolejnym nowym zdjęciem na Snapchacie czy Instagramie zanurzamy się w pragnieniu powrotu do pewnych stałych stylów opowiadania o doświadczaniu siebie (nawzajem) w świecie. Dlatego też dla kogoś, kto pragnie śledzić przesunięcia tropów tradycyjnych narracji w kierunku opowieści przesiąkniętych start-upowym kultem nauki, Tysiąc odłamków ciebie zapowiada wspaniałą przygodę. Dla wszystkich innych tytuł książki niech będzie zapowiedzią tortury: tysiąc odłamków ze słodką łatwością może wbić się w pamięć, lecz wyjąć je z niej może być trudno i boleśnie.

Magdalena Łachacz

Magdalena Łachacz, Tysiąc odłamków miłosnej opowieści, „Creatio Fantastica” 2017, nr 2 (57).

[1]              Valerie Peterson, „Young Adult and New Adult Book Markets”, https://www.thebalance.com/the-young-adult-book-market-2799954 [dostęp: 14.08.2017].

Reklamy