Barbara Szymczak-Maciejczyk – Bardzo późna adolescencja

SdC_TB_cover_PL_web_beta_front-686x1024Recenzja książki: Sebastien de Castell, Ostrze zdrajcy [Traitor’s Blade], przekł. Paweł Podmiotko, Kraków: Insignis 2017, ISBN: 978-83-65315-99-1, ss. 415.

Są postacie, które czytelnicy uwielbiają, inne – których się nienawidzi oraz te całkowicie obojętne. Główny bohater Ostrza zdrajcy nie wzbudza żadnego z powyższych uczuć. Jest za to ponadprzeciętnie irytujący i zaskakująco niedojrzały jak na zaprawionego w boju mężczyznę po trzydziestce. Mimo wieku i doświadczenia, Falcio val Mond to postać infantylna i sztampowa.

Falcio należy do Wielkich Płaszczy – niegdysiejszych sędziów i obrońców uciśnionych, obecnie nazywanych pogardliwie „obdartymi płaszczami” zdrajców. Idea tego zgromadzenia niezwykle przypomina historię templariuszy. Narracja jest prowadzona właśnie z perspektywy val Monda, co może wyjaśniać, dlaczego pojawia się w niej tak wiele luk i niedopowiedzeń. Poza czasem teraźniejszym fabuła obfituje także w retrospekcje dotyczące przeszłości głównego bohatera.

Wykreowane przez de Castella postaci można podzielić na dwie główne kategorie. Do pierwszej należą protagoniści – piękni i honorowi. Do drugiej, rzecz jasna, zaliczają się antagoniści – bez wyjątku brzydcy, małostkowi i złośliwi. Na tym słabe strony książki się nie kończą. Ostrze zdrajcy to dzieło niedopracowane, schematyczne, jednak jego największym minusem jest wspomniany już Falcio. Gdyby był on nastoletnim, niedoświadczonym wojownikiem za sprawę, być może jakoś dałoby się go polubić albo chociaż zrozumieć. Jednak zachowujący się dziecinnie trzydziestokilkulatek z problemami to już zbyt wiele, nawet dla zdesperowanych czytelników.

Brak dopracowania kreacji bohaterów – również kluczowych dla fabuły, jak na przykład Krawcowa – to kolejna słaba strona książki. Nie wiemy, skąd się wzięli, jaki jest ich cel, co się z nimi stanie. Także opisywana w książce magia pozostawia wiele do życzenia. Jest ona tak niedopasowana do prezentowanego świata, że być może lepiej byłoby z niej zrezygnować i zamiast kiepskiego fantasy napisać dość przeciętną powieść spod znaku płaszcza i szpady.

Co ciekawe, już na początku książki pojawia się myśl, która najwyraźniej cały czas przyświecała autorowi Ostrza zdrajcy:

Bal przerwał mi.

— Spokojnie, nie zaczynaj mi tu tych swoich umysłowych fikołków, Falcio, bo nie przestaniesz, aż zemdlejesz z wyczerpania (de Castell 2017: 28).

Niestety, de Castell zastosował się do powyższego polecenia i nawet nie rozpoczął procesu rzetelnego myślenia o powołanych do życia postaciach i opisywanej fabule. A szkoda.

Barbara Szymczak-Maciejczyk

Barbara Szymczak-Maciejczyk, Bardzo późna adolescencja, „Creatio Fantastica” 2017, nr 2 (57).

Reklamy