Alicja Podkalicka – Iluzja rzeczywistości

czlowiek-z-sasiedztwa-b-iext48710416Recenzja książki: Christopher Priest, Człowiek z sąsiedztwa [The Adjacent], przekł. Wojciech M. Próchniewicz, Warszawa: MAG 2017, ISBN: 978-83-7480-738-8, ss. 448.

Zainteresowanie magią, zwłaszcza tą sceniczną, ewoluuje w bardzo szybkim tempie: od zachwytu, przez narastającą świadomość, że wszystko to jest tylko kolorowym i błyszczącym oszustwem, do potrzeby zbadania natury sztuczki i, być może, wykonania jej samemu. Czy jednak musimy wiedzieć wszystko? Czy magik nie powinien pozostać personą tajemniczą i władającą mocami niedostępnymi dla zwykłego człowieka – nawet jeśli tylko w wyobraźni widza? Gdzieś wśród alternatywnych światów znajduje się być może taki, w którym wszystko, co niepojęte, przydarza się w takiej postaci, jaką widzi ją ludzkie oko, a może nawet… wykorzystywane jest jako broń.

Tibor Tarent jest fotografem-freelancerem, który, by móc przebywać z żoną, zdecydował się na zlecenie dość niebezpieczne: misję w Anatolii, gdzie Melanie pracowała jako pielęgniarka. Wyjazd nie poprawił ich relacji – po którejś kłótni kobieta po prostu wyszła, pomimo tego, że ze względu na panującą wokół wojenną zawieruchę było to wręcz zabronione, i już nie wróciła. Pozostał po niej tylko regularny, trójkątny ślad na ziemi – znak, że na samotnej bezbronnej ofierze zastosowano broń opartą na zjawisku sąsiedztwa. Próbującego wrócić do Anglii Tibora przejmują ludzie podlegli Ministerstwu Obrony Islamskiej Republiki Wielkiej Brytanii – nie kwapiąc się ze zdradzaniem szczegółów co do swoich zamiarów.

Dzieje fotografa, który przypadkiem wpadł w sidła machiny państwowej, nie są jedynym wątkiem w Człowieku z sąsiedztwa. Następujące po sobie kolejne motywy będą równocześnie wydarzeniami coraz starszymi – iluzjonista Thomas Trent, wmanewrowany ku swojemu zdumieniu w misję wojskową, wysłany do francuskiej bazy celem zastosowania posiadanej wiedzy do udoskonalenia maskowania samolotów Sił Powietrznych Marynarki Wojennej, młody mechanik RAF-u Micheal Torrance, przypadkowo znajdujący w kabinie lancastera drobiazg należący do cywilnej pilotki Krystyny Roszko i odkrywający jej poruszającą, ale i nieprawdopodobną historię, misjonarka Kirstenya, magik Thom Cudotwórca… Ich historie przeplatają się za sobą, przeskakując z jednego czasu w inny, ze świata realnego w alternatywny, a wszystko łączy się z jednym zjawiskiem, które raz jest magią, innym razem zaś śmiercionośną bronią.

Wszystkie drogi prowadzą do badacza, Thijsa Rietvelda, wynalazcy mechanizmu, który będzie przyczyną wszystkich dalszych wydarzeń. O zjawisku sąsiedztwa mówi się wiele w każdej z części książki, łącząc je z iluzją, oszustwem, bądź wręcz przeciwnie – bronią, która zamiast palić czy mordować w inny sposób, po prostu anihiluje wszystko, co jest w jej zasięgu. Rietveld, w wywiadzie przeprowadzanym przez Jane Flockhart, wyjaśnia pokrótce, na czym miałoby ono polegać. W psychologii efektem sąsiedztwa nazywa się moment, w którym w trakcie zdarzenia w miejscu publicznym tłum ludzi zachowuje wobec niego pełną obojętność, na zasadzie: im większa publiczność, tym mniejsza szansa, iż ktoś zdecyduje się pomóc poszkodowanemu. Tłumaczy się to na różne sposoby, jednak nadal po wielu tragediach jedyną pozostałością są zdjęcia i filmy oraz, być może, pewne zbiorowe poczucie winy. Jak ma się to do Człowieka z sąsiedztwa i broni masowej zagłady, której zasada działania wyraża się podobnym sformułowaniem?

Dość szybko można dostrzec, że bohaterowie są zaskakująco podobni do siebie. Zdarzenie, do którego doszło w posiadłości Rietvelda, a w którym uczestniczyło dwoje postronnych osób, zapoczątkowało lawinę komplikacji. Kolejne iteracje bohaterów uczestniczących w wydarzeniach są jednak, tak samo jak ich pierwotne „wersje”, jedynie biernymi świadkami wydarzeń. Nie dowiemy się z ich relacji, czym dokładnie jest sąsiedztwo, w każdym kolejnym alternatywnym świecie manifestujące się w nieco inny sposób, ale nadal powiązane pewnymi szczegółami, nie poznamy przyczyn wojen i kryzysów, będziemy, tak jak oni, gdzieś blisko centrum, ale jednak poza nim. Człowiek z sąsiedztwa to opowieść o ludziach, którzy stracili swoich bliskich, pragnieniu odzyskania ich, odnalezienia i zaznania spokoju, o tych, którzy błądzą we mgle, nie wiedząc często, dlaczego to, co się wokół nich rozgrywa, tak mocno oddziałuje na nich. Oni sami zaś są tylko bezwolnymi marionetkami w rękach losu. Zmienią się okoliczności, różnią się odrobinę imiona i nazwy miejsc, ale sens pozostanie ten sam: poszukiwanie tej drugiej, ukochanej osoby, która zniknęła – ale przecież nadal gdzieś tam jest.

Geniusz tej powieści tkwi w szczegółach. Priest lubi się z tematyką iluzji i uwielbia grać odczuciami widza tak, jak magik na scenie bawi się wywoływanymi przez siebie wrażeniami. Odwraca uwagę, podaje ogromną ilość szczegółów pozornie błahych, momentami nużących, ale zawierających gdzieś tę istotną informację, którą przeoczyliśmy, patrząc na dym i błyski, podczas gdy asystentka znikała za zmyślnie ustawionym zwierciadłem. Ta szczegółowa aż do przesady osnowa zawiera błędy, pomyłki manipulatora, niekiedy jawne, czasem ukryte i możliwe do wydobycia dopiero po jakimś czasie, gdy kolejne wydarzenia przyniosą więcej informacji. Dla uważnego czytelnika to czysta rozkosz, jednak dla tego, kto w książce szuka jedynie chwili rozrywki – będzie niekończącą się frustracją.

Człowiek z sąsiedztwa nie jest lekturą łatwą, ale zdecydowanie wartą poświęconego jej czasu. Mało który autor potrafi tak wystawić czytelnika do wiatru, by ten nie tylko zorientował się w tym stanowczo za późno, ale jeszcze był tym faktem zachwycony. W owej pozycji zaś, która miesza ze sobą wątki historyczne i fantastyczne, fakty i domniemania, postacie realne (jak choćby H.G. Wells, pojawiający się w krótkiej scenie, acz wywierający na bohatera spory wpływ swoją pragmatyczną retoryką) i fikcyjne, ale nadal realistyczne dzięki szczegółowości i głębi opisu, dają w rezultacie efekt dezorientujący z początku, ale porywający, gdy tylko dać mu szansę na rozwinięcie. Poszukującym – polecam.

Alicja Podkalicka

Alicja Podkalicka, Iluzja rzeczywistości, „Creatio Fantastica” 2017, nr 2 (57).

Reklamy