Maciej Tomczak – Nie każdy cmentarz to smętarz

księga cmentarnaRecenzja książki: Neil Gaiman, Księga cmentarna [Graveyard Book], przekł. Paulina Braiter, Warszawa: Wydawnictwo MAG 2017, ISBN: 978-83-7480-832-3, ss. 224

Pochodzący z Anglii Neil Gaiman zalicza się współcześnie do grona najbardziej utytułowanych pisarzy fantasy. Twórca takich utworów, jak Nigdziebądź, Gwiezdny pył, Ocean na końcu drogi czy jego opus magnum – Amerykańscy Bogowie, nie ogranicza się do pisania beletrystyki. Gaiman jest także niemniej znanym autorem powieści graficznych – w tym wielokrotnie wyróżnianego i uznanego Sandmana – oraz scenarzystą filmowym (Beowulf) i telewizyjnym (Babilon 5; Doktor Who). Niezależnie od gatunku, jakim akurat para się Neil Gaiman, zwykle okazuje się, że i tak w mniejszym lub większym stopniu zbliża się do grozy podszytej dużą dawką brytyjskiego (czarnego) humoru.

Nie inaczej jest z Księgą cmentarną. Historia rozpoczyna się na miejscu brutalnej zbrodni, z którego przypadkowo umyka półtoraroczny chłopiec. Nieświadomy zagrożenia malec trafia na pobliski tytułowy cmentarz, gdzie, dostrzeżony przez jego rezydentów, znajduje ochronę przed ścigającym go nożownikiem. Dziecko zostaje adoptowane przez zmarłe małżeństwo państwa Owensów i nazwane Nikt (Nobody); ponieważ „nie wygląda jak nikt poza nim samym” (s. 19). Od tej pory życie głównego bohatera toczy się w nietypowych okolicznościach, lecz niezależnie od nich Nik(t) dorasta, poznaje świat widziany oczami martwych i żywych oraz stawia czoła różnym problemom dojrzewania.

Do napisania Księgi cmentarnej Gaimana natchnął widok syna, beztrosko krążącego na trójkołowym rowerku między pomnikami jednego z angielskich cmentarzy. Z kolei literacką inspirację stanowiła Księga dżungli autorstwa noblisty Rudyarda Kiplinga; w końcu skoro dziecko mogły adoptować dzikie zwierzęta, czemu tego samego nie mogłyby zrobić duchy?

Struktura Księgi cmentarnej rzeczywiście przypomina Księgę dżungli – obie powieści składają się bowiem ze zbioru kilku opowiadań, uporządkowanych w kolejne rozdziały. Zbieżny wydaje się również schemat fabularny, ukazujący dorastanie protagonistów aż do osiągnięcia przez nich samodzielności i opuszczenia przybranych rodzin, poprzedzonego zmierzeniem się z bezwzględnymi przeciwnikami. Natomiast nie może to stanowić podstaw do zarzucenia Gaimanowi wtórności. Wszelkie podobieństwa są zamierzone, ale też rozwinięte w inny sposób niż u Kiplinga.

Niemniej powieść Neila Gaimana może wywołać mieszane, a nawet dość skrajne uczucia. Z jednej strony pomysł na zawiązanie intrygi jest porywający w swej absurdalnej prostocie i przewrotności. Konsekwencją wynikającą z wychowywania się Nik(t)a na wielowiekowym cmentarzu jest wprowadzenie fascynującej plejady odmiennych duchów i zjaw, reprezentujących różne epoki, stany i zwyczaje. Zderzenie dawnych wyobrażeń ze współczesnością przyczynia się do, między innymi, wielu komicznych sytuacji. Z drugiej strony książka jest po prostu za krótka. Oryginalne postacie i wątki pojawiają się wyłącznie na chwilę, potraktowane bez należytego szacunku, nie dostają szansy na właściwy rozwój. Pod tym względem Gaiman zostawia wiele – chyba nieco za dużo – miejsca dla imaginacji czytelników, którzy mają sami dopowiedzieć sobie historię tej czy innej osoby albo przewidzieć, jaki był wcześniejszy lub dalszy przebieg wydarzeń. Zarzucanie autorowi powściągliwości w pisaniu jest oczywiście dość banalnym oskarżeniem, lecz jednocześnie, paradoksalnie, może przynajmniej częściowo świadczyć na korzyść książki.

Szczególnie urzeka melancholijny nastrój unoszący się nad całą Księgą cmentarną. Jest on wyczuwalny zwłaszcza w otwarciu i zakończeniu książki, chociaż można go dostrzec wyraźnie także w innych fragmentach. Niejednoznaczność ładunku emocjonalnego – przenikanie się radości i smutku – jest jednym z przejawów traktowania młodszego czytelnika jako równoprawnego partnera, w pełni świadomego odbiorcy. Mimo wszystko, należy wyraźnie podkreślić, że jest to powieść dla co najmniej nastolatków, bowiem pisarz niemal bez żadnej taryfy ulgowej przedstawia kwestie związane z przemijaniem, ale też stałością rzeczy niekoniecznie sympatycznych. W zestawieniu z innymi powieściami (ówczesnymi lub bieżącymi) z gatunku young adult, Księga cmentarna Gaimana może być mniej atrakcyjna i przebojowa. Natomiast nawiązuje do baśniowych opowieści o zmaganiu się dobra ze złem, nie tyle w otwartym konflikcie, co w codziennym postępowaniu zwykłych ludzi. I oczywiście duchów.

Ukazujące się na polskim rynku trzecie wydanie Księgi cmentarnej wpisuje się w nową ujednoliconą szatę graficzną woluminów autorstwa Neila Gaimana. Ascetyczna okładka, bez dodatkowej grafiki, a zawierająca jedynie srebrne litery, układające się w tytuł książki, jest dostosowana do pozostałych publikacji Wydawnictwa MAG. Można jedynie żałować, że nie skorzystano z amerykańskiej edycji HarperCollinsa z ilustracjami Dave’a McKeana lub angielskiej Bloomsbry’ego, gdzie rysunki wykonał Chris Riddell. Niewątpliwie estetyka nie jest kluczową kwestią przy wyborze lektury, lecz jednocześnie stanowi dodatkowy element, podkreślający znaczenie danej pozycji.

Czytając kolejne książki Neila Gaimana, można odnieść wrażenie, że jego wyobraźnia, a także wiedza, nie mają granic. Odwołując się nierzadko do znanych literackich motywów i wątków, ale też wykorzystując mity i wierzenia, Anglik tworzy zupełnie nową, zachwycającą jakość. Dlatego zresztą krytycy chętnie określają Gaimana jako postmodernistę – od czego zresztą pisarz wyraźnie się odżegnuje. Wydana po raz pierwszy niemal dekadę temu Księga cmentarna nie straciła na swej wartości, co tylko potwierdza wiodącą pozycję autora.

Maciej Tomczak

 

Maciej Tomczak, Nie każdy cmentarz to smętarz, „Creatio Fantastica” 2017, nr 2

Reklamy