PATRONAT CF: Krzysztof M. Maj – Chaos między światami

28902d0efb81e0ca411871d19b22404dRecenzja książki: Trudi Canavan, Obietnica następcy (Successor’s Promise), przekł. Izabella Mazurek, Kraków: Wydawnictwo Galeria Książki 2017, ISBN:978-83-65534-59-0, ss. 620.

Obietnica następcy Trudi Canavan to trzecia – lecz, wbrew predylekcji autorki do trylogii, tym razem nie ostatnia – część cyklu „Prawo Millenium”, kreującego jedną z bardziej intrygujących wizji magii w literaturze fantastycznej. Twórczość Canavan zresztą, częstokroć niesłusznie interpretowana jedynie przez pryzmat jej rzutkich i poczytnych fabuł, zaleca się zazwyczaj właśnie przemyślanym światotwórstwem – i „Prawo Millenium” nie jest wyjątkiem od tej akurat reguły. Założenie jest mianowicie następujące: źródła magii są wyczerpywalne, ale i odnawialne. Wyczerpuje je magiczny akt twórczy, działający niejako wbrew naturze i domagający się zrównoważenia bilansu energetycznego, zaś uzupełnia – każdy akt kreacji, od twórczości artystycznej aż do rzemieślniczej czy nawet manufakturowej. Równocześnie jednak kreatorzy specjalizujący się w generowaniu olbrzymich ilości mocy przydarzają się ogromnie rzadko – i dlatego ceną za zdobycie najwyższych arkanów sztuki magicznej (wraz z nauką przetwarzania wzorców, umożliwiającą zachowanie wiecznej młodości i zdrowia) jest utrata zdolności kreatorskich.

Anioł burz pozostawił czytelników w niejakim zawieszeniu – i Obietnica następcy w zasadzie przez większą część fabuły koncentruje się na ukazaniu społecznych, ekonomicznych i politycznych reperkusji obalenia Raena Władcy Światów, wzbraniającego podróży między światami i sprawującego de facto autorytarny dyktat nad ich mieszkańcami. Niewątpliwą zaletą powieści jest zniuansowanie relacji między protagonistami – Tyenem i Rielle, tradycyjnie też pełniącymi rolę fokalizatorów[1] – którym szybko przychodzi odkrycie ponurej prawdy, że autokratów jest znacznie łatwiej obalić, niż zastąpić. Z tego też względu najnowsza powieść Canavan jest równocześnie najlepszym dowodem na to, że nie jest prawdą, jakoby autorka skupiała się na wątkach sensacyjno-romansowych – tych bowiem uświadczymy tu niewiele, albo wcale, gdyż sednem całej narracji pozostaje misja przedstawienia szeregu komplikacji politycznych, związanych z walką między dawnymi stronnikami Raena a frakcją Odnowicieli. Równocześnie na horyzoncie pojawia się nowa przepowiednia, która jest nie tylko o wiele bardziej złowróżbna, ale i starsza od tytułowego Prawa Millenium. Wiąże się ona zaś z niezwykłą mocą, jaką odkrywa w sobie Rielle, już w Aniele burz rozdarta między obietnicą wiecznej młodości i nieśmiertelności a wyjątkowo silnym u niej darem kreatorstwa. Najbardziej jednak, mimo wszystko, interesujące są wciąż partie Tyena – i to nie tylko z uwagi na jego nieustające wysiłki uwolnienia ze zdobytej przypadkiem księgi bodaj najbardziej tajemniczej bohaterki cyklu, Velli, uwięzionej w welinie (stąd i nieodparty urok jej imienia mówiącego) tysiące lat wcześniej przez potężnego maga. Tyenowi przychodzi się przede wszystkim zmierzyć z konsekwencjami odkrycia magii mechanicznej, bardzo szybko wykorzystanej do konstruowania śmiercionośnych machin kroczących, w niczym nieprzypominających jego sympatycznego insektoidalnego famulusa Żuczka. Czyli znowu: Canavan koncentruje się na pokazaniu reperkusji bohaterskich czynów, tylko pozornie sytuujących się poza prawem moralnym, a w rzeczywistości wpływających w istotny sposób na codzienność ogólnoludzką. Może dlatego Obietnica następcy okaże się zaskoczeniem dla tych czytelników, którzy prozę Canavan cenią sobie przede wszystkim z uwagi na jej odbiorczą przystępność – tu bowiem narracja jest znacznie ambitniejsza, aniżeli w poprzednich tomach, przypominając pewne wątki z „Trylogii Zdrajcy” czy nawet (wciąż mimo wszystko pod wieloma względami niedościgłej) „Trylogii Czarnego Maga”.

Zachęcanie fanów Trudi Canavan do sięgnięcia po czternastą już wydaną w Polsce książkę jej autorstwa w zasadzie mija się z celem, ponieważ twórczość australijskiej pisarki cieszy się u nas w zasadzie od początku niesłabnącą popularnością. Jakkolwiek jednak część z jej powieści (przede wszystkim z cyklu o Ithanii) była, w moim przynajmniej przypadku, czystą guilty pleasure, tak zawsze broniłem i będę bronić jej niezwykłego talentu do plastycznego opisywania magii oraz związanego z wyjaśnianiem jej źródeł światotwórstwa (wspomnę choćby genialnie rozwiązaną tajemnicę związaną z zanikiem tradycji chowania magów na cmentarzach w „Trylogii Czarnego Maga”). „Prawo Millenium” w zasadzie od początku kontynuuje tę tradycję, kreując wizję magii mniej stabilnej niż kiedykolwiek – a w najnowszej odsłonie uzupełniając ją o adekwatny komentarz społeczno-polityczny. Polecam!

Krzysztof M. Maj

[1] Fokalizator – w teorii narracji figura ogniskująca narrację z indywidualnej perspektywy, różna od narratora wszechwiedzącego i personalnego; w fantastyce najlepszym przykładem mistrzowskiego wykorzystania fokalizacji jest Pieśń Lodu i Ognia George’a R.R. Martina (przyp. red.).

Cytowanie: Krzysztof M. Maj, Chaos między światami, „Creatio Fantastica” 2017, nr 2 (57).

Reklamy