Marcin Chudoba – X-Men kontra Bractwo Złych Mutantów: runda druga

Recenzja komiksu: Brian Michael Bendis, Stuart Immonen, All-New X-Men: Jeden z głowy [All-New X-Men: One Down], przekł. Kamil Śmiałkowski, Warszawa: Egmont Polska 2017, ISBN: 978-83-281-1933-8, ss. 144.

X-Men powrócili na Ziemię po uwolnieniu młodej Jean Grey z rąk Imperium Shi’ar. Niestety, w nieco pomniejszonym składzie. Cyclops z przeszłości postanowił pozostać w przestrzeni kosmicznej i podróżować u boku swojego ojca, dowodzącego grupą piratów znaną jako Starjammers. Fakt ten nie podoba się X-23 – w konsekwencji dziewczyna opuszcza zespół. Jakby tego było mało, Bractwo Złych Mutantów z przyszłości, które zaatakowało naszych bohaterów podczas Bitwy Atomu, uderza ponownie i nie ma zamiaru ponieść kolejnej porażki.

Pierwszy rozdział All-New X-Men: Jeden z głowy poświęcony jest problemom Beasta z teraźniejszości, który – dręczony wyrzutami sumienia – zastanawia się, jak posprzątać bałagan w kontinuum czasoprzestrzennym, który powstał, gdy sprowadził oryginalnych X-Men z przeszłości do swojego świata. Cierpienia Hanka nie poprawia rozmowa z tajemniczą postacią, przedstawiającą mu różne wizje wydarzeń ze światów równoległych, na które wpływ miał jego czyn. Dopiero po tym krótkim wprowadzeniu rozpoczyna się właściwa historia.

Fabuła piątego tomu All-New X-Men skupia się na dwóch elementach: relacjach łączących poszczególnych bohaterów oraz walce z Bractwem Złych Mutantów z przyszłości. Starszy Cyclops próbuje pomóc młodej Jean Grey w zrozumieniu natury jej nowych mocy, sugerując jednocześnie trening u boku Emmy Frost, z kolei Kitty Pryde romansuje ze Star-Lordem, a Angel z przeszłości stara się zaprzyjaźnić z X-23. Jest to niewątpliwie plusem recenzowanego komiksu, ponieważ sama walka z Bractwem Złych Mutantów wypada bardzo typowo, i to nawet pomimo faktu, iż w końcu dowiadujemy się czegoś więcej na temat motywów działania lidera owej grupy. Całość tworzy lekkostrawną, niezobowiązującą mieszankę. Komiks kończy się cliffhangerem. Okazuje się bowiem, że pewna postać zostawiła testament, przy odczytaniu którego muszą być wszyscy, w tym wyjęty spod prawa Cyclops. Wątek ten będzie kontynuowany na łamach serii Uncanny X-Men.

Warstwa graficzna nie prezentuje się źle. Niemal całkowicie odpowiedzialny jest za nią Stuart Immonen, regularny rysownik serii, który zdążył przyzwyczaić czytelników do solidnie wykonanych dzieł. Identyczną ocenę należy wystawić przedstawionym w ostatnim rozdziale albumu ilustracjom autorstwa Sary Pichelli. Uwagę przykuwają prace kilkudziesięciu artystów zebrane w części poświęconej problemom Beasta. Reprezentują one różne style: od prostych rysunków rodem z kreskówek czy webkomiksów, do malowniczych, realistycznych i szczegółowych ilustracji. Niektóre mogą budzić zastrzeżenia, jednak przy takim bogactwie wizualnych środków ekspresji trudno będzie zadowolić wszystkich czytelników.

Recenzowany komiks standardowo wydany został na kredowym papierze wysokiej jakości, w wersji z miękką oprawą. Klejenie stron trzyma należycie, a dialogi czyta się płynnie. Nie zabrakło galerii okładek z amerykańskiej wersji zeszytowej. Dwie strony przeznaczono na reklamy, w tym zapowiedź szóstego, a zarazem przedostatniego tomu zatytułowanego Przygoda w Świecie Ultimate.

All-New X-Men: Jeden z głowy to lekkostrawna mieszanka sztandarowych komiksów superbohaterskich opartych na walkach oraz wątków obyczajowych. Amatorzy tego typu opowieści z pewnością będą zadowoleni z lektury recenzowanego komiksu. Miłośnicy poważnych i ambitnych dzieł nie mają tu czego szukać.

Marcin Chudoba

Marcin Chudoba, X-Men kontra Bractwo Złych Mutantów: runda druga, „Creatio Fantastica” 2017, nr 2 (57).

Reklamy