Barbara Szymczak-Maciejczyk – Od przybytku głowa boli

znak-kosciRecenzja książki: Patricia Briggs, Znak kości [Bone crossed], przekł. Dominika Schimscheiner, Lublin – Warszawa: Fabryka Słów 2017, ISBN: 978-83-7574-738-6, ss. 384.

Seria przygód zmiennokształtnej Mercedes Thompson zjednała już sobie w Polsce wiernych czytelników. Jej wznowienie w nowej (nie zawsze udanej) oprawie graficznej przyciąga kolejnych wielbicieli urban fantasy. Książki Briggs w interesujący sposób łączą w sobie romans paranormalny, powieść przygodową i postaci znane z mitów i legend.

W czwartym tomie serii, noszącym tytuł Znak kości, Mercedes dochodzi do siebie po traumatycznych wydarzeniach, o których czytaliśmy w Pocałunku żelaza. Wróciła już do swojego warsztatu samochodowego, przeżyła odwiedziny matki (swoją drogą, która matka czekałaby z wizytą aż tydzień po podaniu do publicznej wiadomości, że jej córka została brutalnie zgwałcona?), oficjalnie przyjęła Adama jako swojego towarzysza. Wydawać by się mogło, że wszystko idzie ku lepszemu. Jednak Briggs nie daje Mercy ani chwili spokoju. Kobietę odwiedza przyjaciółka, w której domu straszy. Thompson zaprzyjaźnia się z jej niemym synem, Chadem, jak również poznaje panującego niepodzielnie wampira znanego jako Potwór. Także i w tym tomie nieumarli nie tracą zainteresowania jedyną zmiennokształtną w okolicy. Nie dość, że wydano na nią wyrok śmierci – znowu! – to w dodatku chętnych do zabicia jej wciąż przybywa. Jakby tego było mało, Thompson musi znaleźć sposób, by zaakceptowało ją stado Adama.

Briggs nieźle sobie radzi z wplataniem do swoich książek bohaterów znajdujących się już w kanonie literatury grozy – jak chociażby wampiry, wilkołaki lub zombie – czy też w mitologiach. Wykreowany przez nią świat wie już, że takie istoty istnieją. Co więcej, ludzie zaczynają agitować na rzecz ograniczania ich praw (co z jednej strony wydaje się logiczne, biorąc pod uwagę status nie-człowieka niektórych stworzeń, a z drugiej strony – jest całkowicie rasistowskie), dopuszczają się napaści i włamań do mieszkań tych, którzy się ujawnili. Pisarka najwidoczniej zamierza rozwinąć ten wątek.

Niestety, o ile wcześniej Mercedes sprawiała wrażenie istoty z krwi i kości, o tyle obecnie kumuluje w sobie wiele doprawdy irytujących cech. Rozumiem, że jest mechanikiem samochodowym i może nie zawsze mieć czyste ręce, ale mimo wszystko – liczne sytuacje, w których podkreśla się, że założyła poplamione spodnie, koszulkę nie pierwszej świeżości, a nawet (o zgrozo!) brudną bieliznę, bo nie miała innej pod ręką, są po prostu niesmaczne i godzą w podstawowe zasady higieny osobistej. Nie chce się wierzyć, że kobieta mająca tylu adoratorów wiecznie chodzi w brudnych i cuchnących ciuchach – zwłaszcza biorąc pod uwagę jej słynny węch.

Wracając do wątku romansowego, cieszę się, że rozterki Mercy się skończyły i ostatecznie wybrała ona Adama. Silnego, władczego mężczyznę, który robi, co może, by pomóc jej przezwyciężyć traumę gwałtu. Jednak dość nieprawdopodobne jest, by reagująca atakiem paniki na najkrótszy pocałunek Mercedes po tygodniu od wydarzeń z poprzedniego tomu, tak szybko zdecydowała się na stosunek intymny. Nie kupuję tego.

Mercy może być jedyną zmiennokształtną w Stanach Zjednoczonych, co czyni z niej dość interesujący okaz magicznej istoty. Jej wyjątkowość podkreśla odporność na wiele zaklęć czy nawet geas. Chociażby to może sprawiać, że znajduje się ona na celowniku wielu nie-ludzi. Mimo wszystko jednak tempo, z jakim rozgrywają się kolejne – dość pechowe, by być szczerą – przygody Thompson, jest po prostu sztucznie napędzane przez kolejne niesamowitości. Nawet Potwór, owiany złą sławą Blackwood, okazuje się być dość jednowymiarowy.

Książkę ratuje wyłącznie kilka elementów fabuły – opis hierarchii stada wilkołaków Dorzecza Kolumbii oraz fragment, w którym Mercedes wraz z rzeczonym stadem odwiedza siedzibę Chmary i zostaje ułaskawiona przez żądną krwi, acz nieco obłąkaną Marsilię.

O ile poprzednie części stanowiły przyjemną lekturę na przydługie wieczory, o tyle Znak kości czyta się już nie tylko z niesmakiem (vide: mnogość opisów brudnych ubrań zakładanych przez protagonistkę), ale także ze znużeniem. Bo wiadomo już, że jeśli w okolicy przydarza się cokolwiek złego, Mercedes już tam jest.

Barbara Szymczak-Maciejczyk 

Barbara Szymczak-Maciejczyk, Od przybytku głowa boli, „Creatio Fantastica”, nr 2 (57).

Reklamy