Maciej Tomczak – Mój brat Abel

chłopaki anansiegoRecenzja książki: Neil Gaiman, Chłopaki Anansiego [Anansi Boys], przekł. Paulina Braiter, Warszawa: Wydawnictwo MAG 2017, ISBN: 978-83-7480-872-9, ss. 352.

Wydana po raz pierwszy w 2001 roku powieść Amerykańscy Bogowie to opus magnum Neila Gaimana. Książka wyróżniona najważniejszymi nagrodami literatury fantastycznej – Hugo, Nebula, Locus oraz Bram Stoker Award – zyskała na całym świecie miliony oddanych czytelników. Nic zatem dziwnego, że ci w niecierpliwym oczekiwaniu na dalsze losy Cienia sięgają z nadzieją po Chłopaków Anansiego, licząc na nieprzypadkową zbieżność imienia pojawiającego się w tytule. Prawdopodobnie nie można się jednak bardziej pomylić. Chyba nie ma drugiej pary książek autorstwa jednego pisarza, które tak bardzo różniłyby się od siebie stylem, klimatem i gatunkową wagą.

Chłopaki Anansiego to historia Charliego Nancy’ego – zwanego Grubym Charliem – zupełnie przeciętnego mieszkańca Londynu. Bohater pracuje w Agencji Grahame’a Coatsa, zajmującej się reprezentowaniem artystów, posiada połowę domu przy Maxwell Gardens oraz ma uroczą narzeczoną Rosie. To właśnie ona, z racji nadchodzącej uroczystości zaślubin, przekonuje Grubego Charliego do odnowienia kontaktów z mieszkającym na Florydzie znienawidzonym ojcem. Jednak zamiast spotkania z rodzicem, który wiecznie go upokarzał i za którego musiał ciągle się wstydzić, Charlie odkrywa, że ma brata. I gdy ten pewnego ranka zjawia się na progu mieszkania Grubego Charliego, wywraca jego uporządkowane i nudne życie do góry nogami. Oczywiście, wszystko byłoby dużo bardziej zrozumiałe, gdyby tylko Charlie uwierzył, że jego ojciec nie był zwykłym człowiek, ale bogiem. I to nie byle jakim, tylko Anansim – bogiem-pająkiem, tricksterem, wielkim oszustem.

Chłopaki Anansiego są niemal klasyczną kryminalną komedią pomyłek z elementami powieści drogi, chociaż w tym wypadku trzeba raczej mówić o wędrówce – do tego rozgrywającej się w metaforycznym sensie. Tę ostatnią odbywa przede wszystkim protagonista, mierzący się z przeszłością swojej rodziny i budujący na nowo swoją tożsamość. Po wielu przygodach okazuje się, że każdy z bohaterów będzie nieco innym człowiekiem – może za wyjątkiem (niedoszłej i zarazem przyszłej) teściowej. Z kolei w samej misternie uknutej intrydze nie ma najmniejszego przypadku i – można nawet pokusić się o stwierdzenie, że prawdopodobnie – żadnego zbędnego słowa. Wszystkie rozdziały (opisane w nich wydarzenia, pojawiające się postacie, wypowiedziane zdania) mają określone znaczenie, a ich sens zostaje wcześniej lub później odkryty, czemu towarzyszy wywoływany u czytelnika raz po raz uśmiech lub niekontrolowany wybuch dzikiego śmiechu.

Pod względem liczby pierwszoplanowych postaci Chłopaki Anansiego wydają się książką niemal kameralną. Wydarzenia bowiem skupiają się wokół najbliższego otoczenia Grubego Charliego, a zatem: jego brata Spidera, narzeczonej Rosie i jej matki, pani Noah, przypadkowej znajomej Daisy oraz szefa Grahame’a Coatsa. Podobnie jest zresztą z miejscem akcji, którym jest przede wszystkim Londyn, pojawia się też fragment Florydy, wyspa na Karaibach – Saint Andrews – oraz niewielki wycinek mityczny z początku świata. Skromne grono bohaterów powoduje, że każdy z nich nie tylko zostaje dokładnie przedstawiony, niekiedy również w relacji do swoich najbliższych, lecz także, choćby na chwilę, staje się kluczową personą perypetii rozgrywających się w życiu Grubego Charliego.

Humorystyczny charakter Chłopaków Anansiego przekłada się nie tylko na żartobliwe zwroty akcji, lecz również na wyjątkowo szczęśliwe zakończenie. Tym samym atmosfera powieści, mimo że oscylująca wokół swoistej grozy, jest zdecydowanie mniej mroczna niż w innych utworach Gaimana. Może to stanowić zaskoczenie przynajmniej dla części czytelników, przyzwyczajonych do nieco bardziej ponurego nastroju i mających takie oczekiwania. Z drugiej strony, trudno postrzegać twórczość angielskiego pisarza jako szczególnie pesymistyczną. Patrząc na jego dotychczasowy dorobek, wyraźnie widać, że nawet za najbardziej makabrycznymi fabułami kryje się jakaś nadzieja.

Gdyby pokusić się o przygotowanie zestawienia dotychczasowych zwartych publikacji Neila Gaimana od utworów najlepszych do najgorszych Chłopaków Anansiego należałoby umiejscowić zaraz za Amerykańskimi Bogami, zatem bezpośrednio po dziele więcej niż wybitnym. Jest to zasługa przede wszystkim niemal perfekcyjnej kompozycji fabuły, zbudowanej wokół intrygującego pomysłu zjednoczenia rodzeństwa. W konsekwencji Chłopaki Anansiego są nie tylko pozycją obowiązkową dla miłośników twórczości Gaimana (którzy jeszcze jakimś niezwykłym zbiegiem okoliczności nie mieli okazji się z nią zapoznać), lecz również mogą być atrakcyjną lekturą dla osób nieinteresujących się fantastyką jako taką. Spotkanie z rodziną Anansich może skutecznie przekonać ich do poszerzenia swoich literackich zainteresowań.

Maciej Tomczak

Maciej Tomczak, Mój brat Abel, „Creatio Fantastica”, nr 2 (57).

Reklamy