Alicja Podkalicka – Nie zadzieraj z olbrzymami

 

kruk2Recenzja książki: Paweł Lach, Pieśń o Kruku, Warszawa: Fantom 2017, ISBN: 978-83-63842-53-6, ss. 390.

Jesień to czas idealny na mroczne opowieści rodem z dalekiej północy. Coraz dłuższe wieczory, dla kontrastu z zawieruchą za oknem rozświetlane nastrojowym blaskiem świec i umilane ciekawą książką, to definicja czegoś, co Duńczycy określają mianem hygge, a co może być także synonimem szczęścia. Jaka lektura lepiej sprawdza się w takich chwilach niż awanturnicza historia z magią i wędrówką w tle? Pieśń o Kruku obiecuje to wszystko i więcej.

Czy trudno jest rozbudzić w człowieku żądzę przygód i chwały? Nietrudno, zwłaszcza, gdy ten człowiek jest najemnikiem, znudzonym długim pobytem w jednym, oferującym niewiele wrażeń miejscu. Rzucona mimochodem przez wróżbitę wzmianka o niebezpieczeństwie czekającym na podróżnych na przełęczy jest pokusą nie do odparcia – zwłaszcza że zagrożeniem tym miał być nie kto inny, a Glamrung, samotny i głodny ludzkiej krwi olbrzym. Niekorzystna wróżba nie odstrasza Bjarniego, przekonanego, że podstępem uda mu się ominąć zapowiadane przez wieszcza niebezpieczeństwo. Los okazuje się jednak jeszcze bardziej przewrotny, a słowa wypowiedziane nie w porę poskutkują klątwą, która skaże najemnika na lata wędrówki. Na szczęście – nie samotnej.

Pieśń o Kruku to bardziej zbiór opowiadań, powiązanych luźno i bez ściśle określonych ram czasowych, niż powieść. Każdy kolejny tekst to nowa przygoda: od Glamrunga, przez czarnoksiężników, wilkołaki, nieśmiertelnych królów, a nawet… smoka. Śledzenie losów Bjarniego dalekie jest jednak od beztroskiego dopingowania go w kolejnych łowach i sukcesach. Los najemnika określają bowiem słowa rzucone przez umierającego olbrzyma – o tym, iż nie zazna on spokoju, prześladowany przez mary i opowieści. Każde kolejne miejsce, w którym wydaje się, że będzie mógł osiąść, każdy dom, który mógł być mu schronieniem – wszystko to musi Bjarni opuścić, gdy słyszy naglący go głos olbrzyma. Tego samego, który przecież dawno zakończył swój żywot – a może jednak nie?

Im dalej w opowieść, tym bardziej miesza się w oczach bohatera – i czytelnika – to, co jest realne, z sennymi majakami. Częściej Bjarniego dopada niepokój, w coraz bardziej ponure nastroje obfituje fabuła. Zewsząd napływają pieśni o bohaterskim Kruku, ubarwiane i w rezultacie odbiegające od rzeczywistości tak, że nawet on sam traci rozeznanie w tym, co jest prawdą, a co nie. Z czasem zauważamy też pojawiający się rozdźwięk pomiędzy wizją bohatera z opowieści, a tym, jaki w rzeczywistości jest ten, o którym one mówią, a jest to różnica cokolwiek bolesna. Cóż by to było, gdyby nie kruk…

Grimo to mag zaklęty w czarnego ptaka, przygodny towarzysz, który pozostał na stałe zarówno w realnej drodze Bjarniego, jak i w opowieściach o nim. Czy to człowiek z krukiem na ramieniu zabił Glamrunga, czy może posiadł on moc przemiany w ptaka? Różnie powiadają, istotne jest jednak, że Grimo służy tu za głos rozsądku – a jednocześnie swoisty bodziec rozpraszający mroczne wizje i dodający opowieści szczypty ironicznego humoru. Jego relację z Bjarnim można określić mianem przyjaźni w najlepszej możliwej formie: pełnej poświęcenia, zaufania do drugiej strony, a jednocześnie zdrowego dystansu, który pozwala na wyrażanie chłodnej, obiektywnej krytyki tonem żartu. Takiego Grima każdy z nas powinien mieć przy sobie.

Chociaż powieść z lekkiej i awanturniczej bardzo szybko zmienia się w mroczniejszą – docierając aż do smutnych tonów opiewających człowieka niedorastającego do opowieści, które są o nim powtarzane – książkę czyta się bardzo dobrze. Kolejne opowiadania nie popadają w zbytnią schematyczność, prezentując za każdym razem nieco inną przygodę, w której bohater musi zmierzyć się z zupełnie odmienną formą zagrożenia i zastosować wobec niej inne metody. Nie wszystkie kończą się dobrze, nie zawsze dobro triumfuje, jakkolwiek powzięte rozwiązania mogą wydawać się słuszne. O tym, że rozsądek miewa niewiele wspólnego z ludzkim pojęciem dobra, przekonamy się w tej opowieści bardzo szybko. Poza tym jest to lektura angażująca wyobraźnię i pozostawiająca po sobie pewien niedosyt – bo takich książek chętnie czytałoby się więcej.

Alicja Podkalicka

Alicja Podkalicka, Nie zadzieraj z olbrzymami, „Creatio Fantastica”, nr 2 (57).

Reklamy