Marcin Chudoba – Opowieści o zagładzie galaktyki ciąg dalszy

Recenzja komiksu: Keith Giffen, Javier Grillo-Marxuach, Simon Furman, Renato Arlem, Gregory Titus, Jorge Lucas, Anihilacja: Tom 2 [Annihilation Book Two], przekł. Tomasz Sidorkiewicz, Warszawa: Egmont Polska 2017, ISBN: 978-83-281-1854-6, ss. 324.

 

Drugi tom Anihilacji kontynuuje wątki fabularne rozpoczęte w poprzedniej części. Armia dowodzona przez Annihilusa pustoszy kolejne obszary galaktyki, stanowiąc zagrożenie dla każdej żywej istoty. Tym razem z jej niszczycielską siłą będą musieli zmierzyć się Silver Surfer, Super-Skrull oraz Ronan Oskarżyciel.

Anihilacja: Silver Surfer (scen. Keith Giffen, rys. Renato Arlem)

Silver Surfer – były herold Galactusa – przemierza kosmos. Mężczyzna jest zasmucony i zdenerwowany bezsensownymi zniszczeniami, których dopuścił się Annihilus. Podczas swej podróży spotyka innych byłych sług Pożeracza Światów, którzy z nieznanych im powodów zostali zaatakowani przez żołnierzy wroga. Jakby tego było mało, Galactus stara się nakłonić Silver Surfera, aby ten ponownie został jego pomocnikiem. W międzyczasie Annihilus i szalony tytan Thanos zawierają pakt. Jakie będą jego skutki?
Historia otwierająca drugą część opowieści o zagładzie marvelowskiego kosmosu porusza, oprócz obowiązkowych walk, problematykę niszczenia istnień dla zaspokojenia własnych potrzeb. Czy służenie Galactusowi, ucieleśnieniu mocy kosmosu, pożerającemu planety celem nasycenia się, może być porównywalne do barbarzyńskich działań pragnącego potęgi Annihilusa? Na to niełatwe pytanie będzie musiał odpowiedzieć sobie targany wyrzutami sumienia Silver Surfer. Klimat omawianej historii świetnie oddają prace Renato Arlema utrzymane w duchu starych dobrych komiksowych ilustracji, tworzonych bez udziału komputerów.

Anihilacja: Super-Skrull (scen. Javier Grillo-Marxucha, rys. Gregory Titus)

Kl’rt, znany głównie jako Super-Skrull, został stworzony przez naukowców z Imperium Skrulli celem pokonania Fantastycznej Czwórki. Obdarzono go wszystkimi mocami członków „pierwszej marvelowskiej rodziny”. Niestety, nigdy nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań i wielokrotnie okrył hańbą swą rasę. Na kartach historii zapisał się jako wojownik, ale jednocześnie nieudacznik i bezwzględny morderca. Gdy Super-Skrull dowiaduje się, że Fala Anihilacji zagraża planecie, na której przebywa jego syn, postanawia samotnie stanąć do walki z wrogiem i zniszczyć najpotężniejszą z jego broni – Żniwiarza Smutku.
Druga z historii przedstawionych w recenzowanym tomie skupia się na postaci Super-Skrulla, który w obliczu zagrożenia zrozumiał, że prowadził złe życie i postanowił poświęcić się, aby uratować swego syna. Trudno jest jednak uwierzyć w tak głęboką przemianę Kl’rta, bowiem od dziesięcioleci był on kreowany na bezwzględnego mordercę. Dlatego też rozdziały poświęcone Super-Skrullowi proponuję czytać z przymrużeniem oka. Miłośnicy nieustających walk i strzelanin znajdą w nich coś dla siebie. Ilustracje autorstwa Gregory’ego Titusa nie zachwycają, prezentują średni poziom, charakterystyczny dla masowo produkowanych kreskówek.

Anihilacja: Ronan (scen. Simon Furman, rys. Jorge Lucas)

Okryty hańbą Ronan Oskarżyciel ściga Tanę Nile, która w procesie przeciwko niemu złożyła fałszywe zeznania. Mężczyzna trafia na planetę Godthab Omega, gdzie spotyka przedstawicieli rasy Kree, toczących walkę z Gracjami dowodzonymi przez Gamorę. Ronan postanawia wesprzeć swych rodaków. Przebywa tam również niejaki Glorian, którego działania zwracają uwagę Fali Anihilacji.
Opowieść o Ronanie przepełniona jest walkami i pogaduszkami. Ponieważ działania tytułowego bohatera, pragnącego oczyścić swe imię, są bardziej wiarygodne niż motywy, którymi kierował się Super-Skrull, czyta się ją znacznie przyjemniej. Rysunki Jorge’a Lucasa, choć utrzymane w cartoonowej stylistyce, przedstawiają się lepiej niż prace Titusa. Dzieje się tak za sprawą braku kiczowatej kolorystyki.

Poziom polskiego wydania jak zawsze jest wysoki. Komiks wydrukowano na kredowym papierze, ma twardą oprawę i szyte strony. Dialogi nie budzą zastrzeżeń, czyta się je płynnie. Nie zabrakło galerii okładek, szkiców oraz grafik promocyjnych. Sześć stron przeznaczono na reklamy.
Drugi tom Anihilacji, podobnie jak pierwszy, jest nierówny pod względem fabularnym, jak i graficznym. Całość zaczyna jednak sprawiać wrażenie dobrze przemyślanej historii, która z pewnością zadowoli fanów opowieści z kosmosem w tle. Pozostaje cierpliwie czekać na jej zakończenie. Mam nadzieję, że się nie zawiodę.

Marcin Chudoba

Marcin Chudoba, Opowieści o zagładzie galaktyki ciąg dalszy, „Creatio Fantastica”, nr 2 (57)

Reklamy