Marcin Chudoba – Śmierć za kwartał

Recenzja komiksu: Paul Cornell, Ryan Stegman, Gerardo Sandoval, Wolverine: Trzy miesiące do śmierci. Tom 1 [Wolverine: Three Months to Die Book 1], przekł. Sebastian Smolarek, Warszawa: Egmont Polska 2017, ISBN: 978-83-281-1946-8, ss. 156.

Śmierć popularnych superbohaterów od zawsze była tematem przyciągającym rzesze czytelników. Niestety, wraz z upływem lat, motyw ten ulegał coraz większej komercjalizacji. Scenarzyści Marvela i DC Comics kreują kolejne historie opowiadające o śmierci niemal nieśmiertelnych herosów tylko po to, aby zwiększyć statystyki sprzedaży, wstrząsnąć komiksowym uniwersum i mamić odbiorców ułudą nadchodzącego powiewu świeżości w postaci następcy denata, którego przygody, początkowo oryginalne i intrygujące, szybko wpadają w pułapkę utartych schematów. W 2014 roku na amerykański rynek wydawniczy trafiła miniseria zatytułowana Śmierć Wolverine’a, poświęcona jednemu z najpopularniejszych marvelowskich mutantów – Loganowi. Nie był to pierwszy komiks, którego autorzy próbowali stworzyć historię opowiadającą o ostatnich dniach Wolverine’a, niemniej na tle podobnych publikacji znacząco wyróżniał go jeden szczegół – umrzeć miał Logan z głównego komiksowego uniwersum (Ziemia-616), a nie z alternatywnego wymiaru.

Fabuła pierwszego tomu komiksu Wolverine: Trzy miesiące do śmierci, stanowiącego preludium do właściwej historii, nie jest zachwycająca. Na skutek działania wirusa (znanego jako mikrowersum) Wolverine stracił czynnik gojący, który czynił go nieśmiertelnym. Targany sprzecznymi uczuciami Logan zrezygnował z posady dyrektora Wyższej Szkoły im. Jean Grey, opuścił grupę X-Men, odsunął się od dawnych przyjaciół i przyłączył się do bandy przestępców. Celem Rosomaka stała się zemsta na starym wrogu – znanym jako Sabertooth Viktorze Creedzie.

Należy zaznaczyć, że Marvelowscy scenarzyści szykowali grunt pod Śmierć Wolverine’a na łamach dwóch regularnych serii komiksowych Wolverine vol. 5 i Wolverine vol. 6. Trzy miesiące do śmierci jest zbiorem zeszytów wchodzących w skład drugiej z wymienionych. Polski oddział Egmontu w ogóle nie wydał na naszym rynku Wolverine vol. 5, w wyniku czego czytelnicy nieśledzący amerykańskiego oryginału zostali pozbawieni elementów historii ważnych dla jej prawidłowego odbioru i czerpania przyjemności płynącej z lektury.

Wiele do życzenia pozostawia również scenariusz autorstwa Paula Cornella, nieoferujący nic więcej ponad walki oraz nieprzekonywujące dylematy wewnętrzne głównego bohatera, rozdartego pomiędzy superbohaterskim dziedzictwem a zemstą i brudnymi interesami. Jest to zaprzepaszczenie dorobku wszystkich twórców, którzy na przestrzeni lat starali się rozwinąć postać Wolverine’a. Warstwa graficzna nie budzi większych zastrzeżeń. Prace Ryana Stegmana i Gerardo Sandovala utrzymane w cartoonowej stylistyce, prezentują poziom charakterystyczny dla masowo rysowanych komiksów – nie zachwycają, ale też nie odrzucają.

Jakość polskiej edycji nie uległa zmianom w stosunku do innych tytułów Marvela wydanych dotychczas przez Egmont. Komiks ma miękką oprawę ze skrzydełkami i został wydrukowany na kredowym papierze. Nie zabrakło galerii okładek z amerykańskiej wersji zeszytowej. Jedną stronę przeznaczono na reklamę kontynuacji recenzowanego komiksu.

Wolverine: Trzy miesiące do śmierci to publikacja przeciętna, w żaden sposób niewyróżniająca się spośród wielu jej podobnych. Ze względu na brak polskiej edycji serii Wolverine vol. 5, z którą tworzy ciągłość fabularną, można polecić ją jedynie najbardziej wytrwałym fanom Logana.

Marcin Chudoba

Marcin Chudoba, Śmierć za kwartał, „Creatio Fantastica”, nr 2 (57).

Reklamy