Barbara Szymczak-Maciejczyk – Do Schwarzwaldu i z powrotem

maxresdefaultRecenzja filmu: Między nami wampirami [The Little Vampire], reż. Richard Claus, Karsten Kiilerich, Dania, Holandia, Niemcy, Wielka Brytania: A. Film, Ambient Entertainment GmbH, Cool Beans, Rothkirch Cartoon Film, Telescreen 2017.

Można pokusić się o stwierdzenie, że wampiromania powoli wygasa. Odbiorcy zwrócili uwagę na inne fantastyczne figury, zainteresowali się magią i różnymi konwencjami, w których się ona pojawia. Jednak producenci filmów dla dzieci jakby tego nie zauważyli, czego skutkiem są animacje skierowane do dzieci i młodzieży, wciąż wykorzystujące postać krwiopijcy1 – niestety, niemal zawsze w nowej konwencji2.

Oparty na Małym wampirku3 (w oryginale mający ten sam tytuł – The Little Vampire) obraz Między nami wampirami to kolejna rzecz dla wampirofilów. Tony uwielbia wszystko, co związane z grozą i nieumarłymi (a jakże!), a totalnym przypadkiem ratuje jednego z nich przed niechybną śmiercią w promieniach wschodzącego słońca. Jednak śmiertelnik nie jest głupi – w obronie przed nowym znajomym zamyka go na klucz w szafie (służącej za trumnę), a jego pierwszym odruchem jest poszukiwanie czosnku i krzyża – do tego drugiego jeszcze wrócę. Mimo syków, docinków i znaczącej różnicy w ciśnieniu tętniczym, chłopcy się zaprzyjaźniają i razem postanawiają uratować cały klan wampirów przed bezlitosnym Szlamą i cierpiącym na kompleks braku ojca Mańkiem.

Postacią, która zdobyła moją największą sympatię, a jednocześnie wywołała we mnie pewien znaczący niepokój, jest siostra Vigo – Anna Draculis. Dziewczyna jest śliczna jak z obrazka, zakochuje się w Tonym od pierwszego wejrzenia, jest psotliwa i uparta oraz posiada nader przydatną moc rzucania uroków. W scenie, w której musi rzucić czar na małżeństwo śmiertelników, prosi o wejście do komnaty, co jest nie dość, że świetnie wyreżyserowane, to jeszcze w idealny sposób odwołuje się do wierzeń na temat nieumarłych.

Co więc budzi mój sprzeciw? Otóż Anna w swoim nieskalanym outficie uwzględniła nie tylko naszyjnik w kształcie trupiej czaszki, ale także… odwrócone krzyże. Rodzice nie muszą chcieć, by ich dzieci oglądały w – pozornie bezpiecznym i neutralnym – filmie animowanym symbole, które są interpretowane wprost jako satanistyczne. Co więcej, jeśli chodzi o sam znak krzyża, mam więcej wątpliwości. Podczas pierwszego spotkania głównych bohaterów krzyż dzierżony przez Tony’ego rozpada się (Vigo szyderczo mówi, że chłopiec „sprowadzi śmiertelników ze święconymi widłami” – widłami, a więc nie zdeklasowanym do poziomu nieprzydatnego rekwizytu krzyżem), a w innej scenie łowcy wyciągają neonowy egzemplarz, który nie może budzić niczego poza pustym śmiechem. To jest coś, czego zdecydowanie nie mogę wybaczyć produkcji.

Na niekorzyść należy zaliczyć także jednowymiarowość postaci rodziców obu chłopców. O ile jeszcze rodzina Tony’ego jest dość pobieżnie zarysowana, o tyle chociażby matka Vigo mogłaby się równie dobrze nie pojawić, bo jedynym, co robi, jest słowne głaskanie męża (nazywa go między innymi „wampysiem”). Z kolei właściciele pensjonatu (wyglądającego jak neogotycki zamek) są nie dość, że mocno niedopracowani wizualnie, to jeszcze bezbrzeżnie nudni.

Wątpliwości budzi także czas podróży pomiędzy niemieckim Schwarzwaldem a rumuńskim cmentarzem. Rodzina Draculisów (a za nimi samolot pełen łowców) przelatuje mnóstwo kilometrów w mgnieniu oka, nic sobie nie robiąc z odległości. Co więcej, takie wojaże odbywają się znacznie częściej. O ile wampiry istotnie mogłyby poruszać się z ogromną szybkością, o tyle samochód czy samolot – już nie.

Muszę jednak oddać sprawiedliwość: film mi się podobał. Przyjemnie się go ogląda, postaci są sympatyczne i zabawne, pejzaże – po prostu śliczne. Polski dubbing jak zwykle mnie nie zawiódł, chociaż większość głosów aż zbyt dobrze znam z kanału Disney Junior. Przydałaby się jakaś świeża krew (sic!), bo nawet dzieci zwracają już uwagę na to, że w każdej produkcji słyszą wciąż te same głosy. Muzyka także jest przyjemna i klimatyczna, a samo wprowadzenie – interesujące i nieco mroczne. Wampiry, jak na krwiopijców przystało, syczą, hołdują gotyckiej modzie, latają, nie mają odbicia w lustrze, pragną krwi i nie mogą ścierpieć światła słonecznego. Już na początku poznajemy trzy historie, które bardzo szybko połączą się w jedną. Potem fabuła pędzi już na łeb, na szyję, skracając wątki opisowe do minimum.

Także warstwa językowa Między nami wampirami jest godna uwagi. Takiej ilości nawiązań do krwi, śmierci, wieczności i pokrewnych kwestii nie słyszałam jeszcze w żadnym innym filmie o nieumarłych. W dodatku owe żarciki są świetnie wyeksponowane, a jednocześnie sprawiają wrażenie jakby skonstruowanych bez wysiłku i brzmiących naturalnie.

Barbara Szymczak-Maciejczyk 

Barbara Szymczak-Maciejczyk, Do Schwarzwaldu i z powrotem, „Creatio Fantastica”, nr 2 (57).

1Mowa między innymi o Potwornej rodzince, Między nami wampirami czy emitowanej na kanale Disney Junior Vampirinie.

 

2Rozpoczętej Wywiadem z wampirem Anne Rice. W owej konwencji wampiry są często lepsze, bardziej ludzkie i empatyczne od ludzi, którzy na nie polują. W starej konwencji nieumarli byli łaknącymi krwi potworami nienawidzącymi śmiertelników.

 

3 Mowa o filmie familijnym w reżyserii Uliego Edela. Jego scenariusz był oparty na powieści Angeli Sommer-Bodenburg.

 

Reklamy