Pozwalam opowieści płynąć swobodnie – wywiad ze Sławomirem Nieściurem

nieściurSławomir Nieściur* jest autorem książek Wedle zasług oraz Ostatniego zeżrą psy – drugi tytuł miał swoją premierę we wrześniu tego roku.  Przedstawiają one brutalny, postapokaliptyczny świat Zony. Są to dwie z kilku publikacji Fabryki Słów nawiązujących do uniwersum S.T.A.L.K.E.R.a.[1].

Barbara Szymczak-Maciejczyk: Co było twoją inspiracją do napisania najnowszej książki – Ostatniego zeżrą psy?

Sławomir Nieściur: Trudne pytanie. Czemu? Przede wszystkim dlatego, iż losy bohaterów i ogólnie fabuła powieści to bezpośrednia kontynuacja wątku zainicjowanego w części pierwszej. Zdradzę jednak, że niektóre kluczowe fragmenty powstały już na etapie pisania Wedle zasług, niejako równolegle i trochę eksperymentalnie – na tamtym etapie nie wiedziałem jeszcze, jak przez miłośników uniwersum S.T.A.L.K.E.R.a zostanie odebrana moja wizja Zony. Jak się wkrótce okazało, czytelniczy odzew okazał się pozytywny, przedmiotowy wątek natomiast uznany został za jeden z najciekawszych motywów w historii polskiego S.T.A.L.K.E.R.a. Z czystym sumieniem i niekłamaną przyjemnością dopisałem więc ciąg dalszy, czyli Ostatniego zeżrą psy.

BSM: Ostatniego zeżrą psy to lektura, którą czyta się płynnie, wciąga czytelnika aż do ostatniej strony i cały czas trzyma w napięciu – co jest twoim przepisem na napisanie tak dobrze przemyślanej książki? Co poradziłbyś pisarzom rozpoczynającym swoją karierę zawodową?

SN: Sposób na to jest dosyć prosty, a mianowicie należy pisać tak, aby samemu nie nudzić się w trakcie pisania. Pozwolić opowieści popłynąć swobodnie, nie wiązać sobie rąk wcześniejszym szczegółowym planem, rozpiskami i tym podobne. Nie wiedzieć, co wydarzy się na następnej stronie. Im bardziej nieprzewidywalnie jest dla autora, tym ciekawiej i wciągająco będzie dla czytelnika. W skrócie – nie wolno dopuścić, by ten ostatni się nudził.

BSM: W przypadku powieści, które są częścią franczyzy, interesująca może być kwestia swobody twórczej. Na ile ty – jako autor – musisz dostosować się do wymogów owej franczyzy, a ile pozostaje w tym wolności twórczej?

SN: W przypadku uniwersum S.T.A.L.K.E.R.a owa swoboda jest bardzo duża. Twórcy w pewnym sensie zdali się na zdrowy rozsądek autorów i wydawców, co okazało się bardzo słusznym posunięciem, bo elastyczny kanon zaprocentował wieloma oryginalnymi koncepcjami Strefy, uczynił ją miejscem dynamicznym, podlegającym nieustannym przemianom, a przez to atrakcyjnym tak dla czytelnika, jak i dla autora.

BSM: Literatura postapokaliptyczna przeżywa obecnie swój okres świetności. Co sprawiło, że zdecydowałeś się na osadzenie swoich bohaterów w tym uniwersum? W świecie z psującą się elektroniką czy uciekającymi spod kontroli badaniami nad mutacjami? Takim, w którym człowieczeństwo zostaje zakwestionowane?

SN: Szczerze mówiąc, nie miałem wyboru. W pewnym momencie poczułem zew Strefy. Zafascynowany Piknikiem na skraju drogi, zauroczony grą, a przede wszystkim zdumiony tym, że o Zonie można i da się pisać – musiałem to zrobić. I zrobiłem. Raz, potem drugi, a teraz robię to po raz trzeci. Moi bohaterowie nie zostali osadzeni w Zonie – oni są jej wytworami.

BSM: Nie da się nie zauważyć, iż wykreowany przez ciebie świat Zony jest odmienny od tych, jakie tworzą inni polscy pisarze. Widać w nim pewną prostotę, gwałtowność i dużą inwencję autora. Co wpłynęło na taką wizję świata przedstawionego?

SN: Zona, którą opisałem w Wedle Zasług i w Ostatniego zeżrą psy jest próbą odpowiedzenia sobie na pytania dotyczące uniwersum, pytania, na które nigdy nie udało mi się znaleźć odpowiedzi u innych twórców. Jest dokładnie taka, jaką ją sobie opowiem i jaką chcę ją widzieć czyli brutalna i bezlitosna. Siłą rzeczy, tacy muszą być też żyjący w niej ludzie. Prości, pozbawieni skrupułów, interesowni.

BSM: W książce Ostatniego zeżrą psy trup ściele się gęsto. Czytelnik zapoznaje się z obrazem zdekapitowanych, rozszarpanych i zarażonych ciał. Czy tak brutalna narracja jest – według ciebie – jednym z koniecznych elementów świata postapokaliptycznego? Na myśl od razu przychodzą wszystkie narracje zombiecentryczne – czy czerpałeś z nich bezpośrednią inspirację?

SN: Tak jak wspomniałem wcześniej, Zona to miejsce bardzo brutalne, gdzie śmierć czyha na każdym kroku, gdzie roi się od krwiożerczych mutantów, skrajnie niebezpiecznych zjawisk fizycznych i w którym makabryczne widoki są czymś zgoła naturalnym. Wyeliminowanie jednego z tych elementów uczyniłoby Zonę niekompletną i chyba mniej wiarygodną.

BSM: Do jakiego typu czytelnika kierujesz swoje książki? Jaki byłby czytelnik idealny?

SN: Do każdego, który tak jak ja uwielbia s-f i w swoich literackich poszukiwaniach prze uparcie naprzód, by sprawdzić, co też kryje się za następnym pagórkiem. Wiek, wykształcenie, płeć – to wszystko nie ma najmniejszego znaczenia. Byleby miał w sobie Stalkerskiego ducha.

 

[1] Jest to seria gier komputerowych, których akcja dzieje się w świecie po wybuchu elektrowni w Czarnobylu.

* Rocznik 1973. Z wykształcenia prawnik. Literaturą zafascynowany mniej więcej od siódmego roku życia, kiedy to po heroicznych bojach przedarł się przez znaleziony na strychu, doszczętnie sczytany i lekko nadgryziony przez myszy egzemplarz „Krzyżaków”. Pierwsze opowiadanie wystukał na tablecie za pomocą dotykowej klawiatury w spartańskich warunkach wsi polskiej bez dostępu do technologicznych udogodnień. Popełnił wiele zbrodni, na razie tylko wirtualnych. Miłośnik gier komputerowych, zapamiętały kinoman, trochę kociarz. Rozpoczynał swoją stalkerską przygodę, zagryzając płyn „Lugola” „pszczółką”. Resztę życia najchętniej spędziłby gdzieś na Alasce, w wygodnym fotelu, z zapełnionym e-bookami czytnikiem, drzemiącym na kolanach kotem oraz kubkiem mocnej kawy w zasięgu ręki. Mieszka w Lublinie wraz z żoną i synem.

Informacja ze strony wydawnictwa Fabryka Słów.

Barbara Szymczak-Maciejczyk, Pozwalam opowieści płynąć swobodnie – wywiad ze Sławomirem Nieściurem, „Creatio Fantastica”, nr 2(57).

 

Reklamy