Alicja Podkalicka – Kiedy rozum śpi…

_bn46283Recenzja komiksu: Marjorie Liu, Sana Takeda, Monstressa #1 – Przebudzenie [Monstress Volume 1. Awakening], przekł. Paulina Braiter, Katowice: Non Stop Comics 2017, ISBN: 978-83-8110-177-6, ss. 192.

Potwory są w nas. Siedzą zagrzebane głęboko w naszych umysłach, uśpione, do czasu, gdy nie przebudzi ich jakieś nagłe zdarzenie. Każdy z nas ma w sobie takiego potwora. O tym, czy obudzi się i czy wygra starcie ze wszystkim, co nazwać można skrótowo hamulcami moralnymi i obyczajowymi, decydujemy po części my sami. „One żyją w nas. I czasami wygrywają” – powiedział Stephen King w kultowym Lśnieniu. On także ubrał w słowa swoisty lęk człowieka przed samym sobą, w odruchu obronnym i próbie oswojenia rzeczywistości kreującym duchy, mary, demony i wiele innych, bezcielesnych, a zazwyczaj z gruntu złych zjawisk. Czy jednak te demony na pewno są tak jednoznacznie negatywne? W pięknej komiksowej opowieści Monstressa zadano między innymi i to pytanie.

Maika Półwilk, nastolatka poturbowana fizycznie i psychicznie przez wojnę, która toczy się nadal pomiędzy nacją ludzi i Arkanijczyków, dostaje się w niewolę i wraz z grupką arkanijskich dzieci zostaje sprzedana. Jej nabywczynią jest członkini zakonu Cumaea, lady Sophia, znana ze swego okrucieństwa pełnionego w myśl idei zakonu. To, co dzieje się za jego murami, a do czego potrzebne są magiczne istoty tylko połowicznie przypominające ludzi, przechodzi pojęcie młodych ofiar. Maika jednak nie znalazła się tam przypadkowo. Wykorzystując swoją siłę, nadal nieokiełznaną i wybuchającą w nieprzewidzianych momentach, wydostaje się z więzienia, by odnaleźć niejaką Yvette Lo Lim – kobietę, która posiada informacje o matce Maiki, a także ich wspólnej przeszłości.

Świat przedstawiony w Monstressie jest bardzo specyficzny. Zawiera bowiem w sobie zarówno elementy urzekające swoim pięknem i głębią, jak i brutalne. Historię ziem, na których rozgrywają się wydarzenia oraz zamieszkujących je nacji, będziemy śledzić na dwa sposoby. Wraz z główną bohaterką odkryjemy okruchy prawdy o niej i jej rodzinie (a także naturze demona, który w niej drzemie, powiązanego w jakiś sposób z niewidzącymi sylwetkami Starych Bogów, jawiącymi się na obrzeżach krainy), a w przerywnikach pomiędzy rozdziałami wysłuchamy lekcji na temat historii Znanego Świata, prowadzonych przez Szacowną Profesor Tam Tam dla jej młodych podopiecznych. W pełni matriarchalna społeczność, przesycona magią i niezwykłością, Arkanijczycy i ich przodkowie, Pradawni, jeszcze starsza rasa kotów – Dzieci Ubasti – to wszystko tworzy mieszankę tak niezwykłą, że jej urokowi nie sposób się oprzeć.

Postać Maiki jest wyrazista, spójna i charakterystyczna. Nie nauczono jej, jak radzić sobie z drzemiącą w niej mocą, a demon – z czasem coraz częściej manifestujący swoją obecność i walczący o kontrolę nad ciałem i umysłem dziewczyny – pogłębia jej poczucie wyobcowania. Maika przeraża: z kogoś, komu można współczuć i z kim w pewnym sensie da się identyfikować, staje się bardzo szybko osobą odległą, niepewną i desperacko poszukującą odpowiedzi na pytania. Tych zaś jest coraz więcej. Czym jest ta istota wewnątrz niej, skąd się wzięła? Jaki straszliwy eksperyment sprawił, że bohaterka przyszła na świat, i jak mogłaby pozbyć się swojego piętna? Tego nie dowiemy się tak szybko.

Warstwa wizualna komiksu jest po prostu przepiękna. Utrzymana w secesyjnej stylistyce przypominającej prace Alfonsa Muchy, a przy tym zawierająca więcej mrocznego steampunku niż jasnej lekkości cechującej dzieła artysty, syci oczy kolorami i szczegółową kreską. Każdy kadr narysowany został z rzadką dokładnością, mimika twarzy postaci jest bogata i idealnie oddaje emocje (dowodem na to może być choćby kilka kadrów, ukazujących następujące po sobie uczucia na twarzy Yvette, gdy ta rozpoznaje w niespodziewanym gościu Maikę), podobnie artystka (w tej roli Sana Takeda, znana też ze współpracy z Marvel Comics) potraktowała otoczenie, budynki i naturę. W ciekawy sposób połączono tu też zwierzęcą uroczość arkanijskich dzieci (jak choćby mała Kippa, posiadająca lisie uszy i ogon, a także olbrzymie, ufne oczy) z okrucieństwem świata, w którym nie stroni się od brutalnych eksperymentów wykonywanych z egoistycznych pobudek.

Monstressa zdecydowanie jest tytułem zasługującym na uwagę. Szczegółowo dopracowana, zarówno pod względem fabularnym, jak i graficznym, przedstawia intrygującą, choć okrutną historię dziewczyny ścigającej własną przeszłość, poruszającej się pośród mroku, by uchwycić wątpliwy promyk światła. Bogata warstwa symboliczna komiksu, subtelna, nienarzucająca się erotyka, piękno świata przedstawionego pomimo jego brutalności, liczne nawiązania do mitologii i znanych dzieł popkulturowych – to tylko część plusów pozycji. Po prostu: polecam, czasu spędzonego z Monstressą nie sposób żałować.

Alicja Podkalicka

Alicja Podkalicka, Kiedy rozum śpi…, „Creatio Fantastica”, nr 2 (57).

Reklamy