PATRONAT CF Barbara Szymczak-Maciejczyk – Smar zamiast popiołu, czyli Kopciuszek w Nowym Pekinie

15084024797190200.jpgRecenzja książki: Marissa Meyer, Cinder, przekł. Magdalena Grajcar, Słupsk: Papierowy Księżyc 2017, ISBN:978-83-65-830-24-1, ss. 419.

Wydawać by się mogło, że baśnie weszły na stałe do kanonu literatury (wyłącznie) dla dzieci, jednak nic bardziej mylnego. Jak łatwo zauważyć, te ponadczasowe opowieści święcą teraz prawdziwe tryumfy, co możemy zaobserwować nie tylko w książkach, ale również filmach pełnometrażowych czy serialach. Dziś jednak będzie o powieści – i to nie byle jakiej!

Cinder Marissy Meyer opowiada historię Lihn Cinder, osieroconej dziewczyny-cyborga, zdanej na łaskę i niełaskę macochy oraz jej podłej córki (o dziwo, druga córka okazuje się bardzo przywiązana do przyrodniej siostry). Protagonistka na co dzień zajmuje się naprawą sprzętów elektronicznych wszelkiego sortu – od ekranetów po androidy. Przez większość czasu jest umazana smarem i kuleje, bowiem nie stać jej na nową mechaniczną stopę, dostosowaną do jej rosnącego przecież ciała. Pewnego dnia do straganu Cinder podchodzi nie kto inny, jak sam książę Kai, czyli przyszły cesarz Wspólnoty. Od tego momentu akcja galopuje: dowiadujemy się coraz więcej o tajemniczej (i nieuleczalnej) pladze dziesiątkującej ludzkość, o konflikcie z bezlitosną Księżycową królową Levaną, o odrzuceniu cyborgów i wszędobylskości nowoczesnych technologii, a także lepiej poznajemy główną bohaterkę.

Jednym z najlepszych fragmentów jest ten, w którym Cinder dociera (mimo wielu trudności, jakich byśmy się nigdy nie spodziewali) na bal, na którym uroczyście koronowano księcia Kaia na cesarza Kaito. Opis brudnej i wymiętej sukni protagonistki, jej mokre włosy i zabrudzone rękawiczki zakrywające mechaniczną rękę pasują do doskonale skrojonej postaci Cinder oraz jej tragicznych losów.

Meyer postawiła na kreatywny retelling, wykorzystując znaną powszechnie kanwę opowieści o Kopciuszku, jednocześnie dodając wiele od siebie – Cinder-cyborga, całkiem odmienne otoczenie od tego, jakie zaprezentowano chociażby w Disneyowskiej Cinderelli, budzącą sympatię i współczucie postać przyrodniej siostry o pięknym imieniu Peony, enigmatycznego naukowca czy nieidealnego księcia. O ile w oryginalnej fabule postać następcy tronu jest zwykle dopracowana do perfekcji, o tyle w Cinder Kai jest chłopcem przygniecionym ciężarem śmierci ojca, koniecznością uchronienia świata przed wojną z Księżycowymi, niepotrafiącym opanować ciętego języka i odczuwającym niewyjaśniony pociąg do tytułowej bohaterki.

Powieść świetnie się czyta – nie ma w niej przydługich momentów, zbędnych opisów ani miejsca na nudę. Książka stanowi fantastyczne połączenie baśniowej opowieści z futurystyczną wizją świata po Czwartej Wojnie Światowej. Sceny, w których Cinder wymienia mechaniczną stopę, chowa coś w skrytce w łydce czy odczytuje wyniki wewnętrznego systemu informującego ją, czy ktoś kłamie, są wciągające i wiarygodne – tak samo, jak chwile, gdy odczuwa odrzucenie z powodu bycia sierotą, cyborgiem, a także czymś więcej, czymś, co ją przerasta (a czego, niestety, czytelnik stosunkowo szybko się domyśla). To przyjemne wrażenie i satysfakcję z lektury psuje tylko bardzo niestaranna korekta, po której zostało wiele literówek i masa błędów interpunkcyjnych.

Cinder to druga powieść tej autorki, którą miałam przyjemność czytać i – podobnie jak to było w przypadku Bez serca – świat wykreowany przez Meyer ponownie nie dał mi o sobie zapomnieć przez wiele godzin po odłożeniu książki, a powołani przez nią do życia bohaterowie stali się jednymi z moich ulubionych fikcyjnych postaci.

Cinder łączy w sobie romans paranormalny, retelling jednej z najpopularniejszych baśni, elementy science fiction i świetnie wpisuje się w kategorię young adult, będąc jednocześnie powieścią nie tylko dla młodych czytelników. Mam nadzieję, że pozostałe tomy Sagi Księżycowej podążą tym tropem i utrzymają poziom.

Barbara Szymczak-Maciejczyk 

Barbara Szymczak-Maciejczyk, Smar zamiast popiołu, czyli Kopciuszek w Nowym Pekinie, „Creatio Fantastica”, nr 2 (57).

Reklamy