Barbara Szymczak-Maciejczyk – Zanurzcie się w tej grze

Jumanji-witajcie-w-dzungli-1180x796Recenzja filmu: Jumanji: Przygoda w dżungli [Jumanji: Welcome to the Jungle], reż. Jake Kasdan, Stany Zjednoczone: Sony Pictures Entertainment 2017.

Kiedy dowiedziałam się o nowej produkcji zatytułowanej Jumanji, byłam sceptycznie nastawiona. Obraz z Robinem Williamsem, mający swoją premierę w 1995 roku ma dla mnie ogromną wartość sentymentalną, co więcej – wszedł on do kanonu familijnych filmów przygodowych. Czy warto więc było ingerować w klasykę? Uznałam, że nie. Ale do kina poszłam – na szczęście!

Jest rok 1996. Ojciec Alexa znajduje na plaży grę planszową i oddaje ją swojemu synowi. Nastolatek wzgardza planszówką, która nocą przemienia się w cartridge. Kiedy rano chłopak rozpoczyna rozgrywkę, zostaje wciągnięty do niebezpiecznego świata Jumanji… Dwie dekady później starą grę wideo znajduje czworo uczniów liceum, którzy za swoje wybryki musieli zostać po lekcjach. Nie spodziewali się, że to, co miało być nudnym popołudniem, okaże się największą przygodą ich życia.

Film w dużym stopniu posługuje się kliszami. Mamy więc cztery główne typy postaci: nerda, ślicznotkę, prymuskę i sportowca. Na pierwszy rzut oka nic ich ze sobą nie łączy, ale im więcej czasu razem spędzają, im mocniej muszą sobie zaufać, by przeżyć, tym bardziej okazuje się, że mają ze sobą wiele wspólnego. Spencer (Dwayne Johnson), Fridge (Kevin Hart), Bethany (Jack Black) i Martha (Karen Gillan) powoli odkrywają swoje niezwykłe umiejętności – zostało to zmyślnie zaprezentowane, zupełnie jak w grze komputerowej, co doskonale pasuje do przyjętej przez reżysera konwencji.

Na szczególną pochwałę zasługują osoby odgrywające główne role – pomimo różnego wieku i odmiennego doświadczenia, wszystkim im udało się wczuć w postaci nastolatków rodem z anno domini 2017. Kreacja każdego z bohaterów jest doskonale widoczna zarówno w sylwetkach młodszych aktorów, jak i ich starszych kolegów, dzięki czemu otrzymujemy spójny przekaz – Spencer (Alex Wolff/Johnson) jest niepewny siebie, choć inteligentny i sprytny, Fridge (Ser’Darius Blain/Hart) zgrywa twardziela gardzącego innymi i polegającego na brutalnej sile, Bethany (Madison Iseman/Black) ma obsesję na punkcie popularności oraz swoich doskonałych zdjęć publikowanych na Instagramie, a Martha (Morgan Turner, Gillan) boi się, że nie zostanie zaakceptowana przez rówieśników, więc robi wszystko, by od razu ich do siebie zrazić. Sylwetki, w których zostali uwięzieni współcześni gracze w piękny sposób kontrastują z ich codziennym wyglądem i budzą silne emocje w samych nastolatkach. Język, jakiego używają, jest bardzo współczesny i dość wulgarny – czyli dokładnie taki, jakiego można by się spodziewać po licealistach. Dodatkowo, w filmie pojawia się spora ilość humorystycznych akcentów gwarantujących dobrą rozrywkę.

Niestety, o ile kreacje aktorskie są naprawdę świetne i przemyślane, o tyle sama fabuła – mimo że interesująca i poukładana – zawodzi. Nie dowiadujemy się niemal niczego o świecie Jumanji, w którym wylądowali gracze, ilość pułapek i niebezpieczeństw jest śmiesznie niska (zwłaszcza w porównaniu z tymi zaprezentowanymi w filmie z 1995 roku), a pozostałe postaci, nawet antagonista, są płytkie i nieciekawe. Pomimo dobrze wyglądających nawiązań do gier komputerowych, zaproponowane przez producentów rozwiązania są stanowczo niewystarczające. Przynajmniej efekty specjalne nie zawodzą oczekiwań widzów.

Jumanji: Przygoda w dżungli to nie tyle kontynuacja kultowego filmu z lat dziewięćdziesiątych, ile opowieść o dojrzewaniu i przyjaźni młodych ludzi. To, co nie udało się producentom Power Rangers, zdecydowanie wyszło Jake’owi Kasdanowi i zespołowi scenarzystów. Jeśli więc nie oczekujecie rozbudowanego światotwórstwa, a jedynie dwóch godzin rozrywki na dobrym poziomie i sporej dawki śmiechu, zdecydowanie powinniście obejrzeć Jumanji!

Barbara Szymczak-Maciejczyk

Barbara Szymczak-Maciejczyk, Zanurzcie się w tej grze, „Creatio Fantastica”, nr 2 (57).

Reklamy