Marcin Chudoba – Wszystko i nic

StraznicywrozsypceRecenzja komiksu: Brian Michael Bendis, Dan Abnett, Andy Lanning, Kelly Sue DeConnick, Dan Slott, Nick Bradshaw, Jason Masters, Todd Nauck, Cameron Stewart, David Marquez, Michael Oeming, Gerardo Sandoval, Phil Jimenez, Dexter Soy, Paulo Siqueira, Ronan Cliquet de Oliveira, Guardians of the Galaxy (Strażnicy Galaktyki): Strażnicy w rozsypce [Guardians of the Galaxy: Guardians Disassembled], przekł. Paulina Braiter, Warszawa: Egmont Polska 2017, ISBN: 978-83-281-2711-1, ss. 156.

Po pokonaniu Kallarka z kosmicznego Imperium Shi’ar i uwolnieniu młodej Jean Grey, Strażnicy Galaktyki powracają do swoich obowiązków. Za sprawą Iron Mana ich szeregi zasila Agent Venom, który ma reprezentować Ziemię i Avengers w walce o pokój w kosmosie. Jednak w wyniku knowań ojca Star-Lorda niebawem dochodzi do rozpadu drużyny.

Niestety, po porządnym crossoverze z serią All-New X-Men przygody Strażników Galaktyki znowu zaliczyły spadek jakości przedstawionej historii. Brianowi Michaelowi Bendisowi już dawno skończyły się pomysły na prowadzenie fabuły, dlatego, idąc po linii najmniejszego oporu, scenarzysta zafundował czytelnikom rozłam w szeregach obrońców galaktyki. Nie jest on ani efektowny, ani długotrwały – jak łatwo przewidzieć, pod koniec tomu Strażnicy znowu działają razem, z tym, że w składzie powiększonym o Kapitan Marvel. W albumie znajdują się również dodatkowe rozdziały, napisane przez Dana Abnetta, Andy’ego Lanninga, Kelly Sue DeConnick i Dana Slotta. W ich skład wchodzą opowieść z życia młodego Groota, historia rozgrywającą się w roku 3014, której bohaterami są oryginalni Strażnicy Galaktyki oraz epizody ukazujące debiuty Carol Danvers w roli Kapitan Marvel i Flasha Thompsona jako Agenta Venoma. Całość tworzy dość ciężkostrawną mieszankę fabuł o obronie słabszych, konieczności walki o przyszłość, realizacji marzeń czy w końcu przyjmowaniu na siebie dziedzictwa naszych poprzedników.

Oprawa graficzna omawianego komiksu jest dziełem aż jedenastu rysowników. Choć mogłoby się wydawać, że będzie to gwarantem różnorodności, znakomitą większość stanowią prace utrzymane w prostym, kreskówkowym stylu. Na ich tle wyróżniają się rysunki Dextera Soya (rozdział z historią Kapitan Marvel), idące w malarskość, a nie typowe współczesne komiksowe wyrobnictwo.

Jakość polskiego wydania jak zwykle jest bez zarzutu. Komiks wydrukowano na kredowym papierze z miękką oprawą. Klejenie stron trzyma należycie, przekład nie budzi zastrzeżeń. Na końcu albumu, oprócz galerii szkiców i amerykańskich okładek z wersji zeszytowej oraz porcji reklam, znajduje się krótkie posłowie autorstwa Dariusza Stańczyka, przybliżające postać Kapitan Marvel.

Lektura komiksu Guardians of the Galaxy (Strażnicy Galaktyki): Strażnicy w rozsypce utwierdza w przekonaniu, że seria nie odbije się już od dna oraz że Brianowi Michaelowi Bendisowi skończyły się pomysły na jej prowadzenie. Rozpad superbohaterskiej drużyny jest motywem bardzo popularnym, który może wstrząsnąć czytelnikiem i tchnąć w bohaterów nowe życie, jednak trzeba wprowadzić go z rozmysłem. Niestety, Bendisowi zupełnie się to nie udało.

Marcin Chudoba

Marcin Chudoba, Wszystko i nic, „Creatio Fantastica”, nr 2 (57).

Reklamy