Marcin Chudoba – Coś się kończy, coś się zaczyna

XMenKontraShieldRecenzja komiksu: Brian Michael Bendis, Chris Bachalo, Kris Anka, Uncanny X-Men: kontra SHIELD [Uncanny X-Men: vs. S.H.I.E.L.D.], przekł. Kamil Śmiałkowski, Warszawa: Egmont Polska 2017, ISBN: 978-83-281-1963-5, ss. 168.

Podczas próby odnalezienia nowego potężnego mutanta Cyclops i jego X-Men ponownie zostają zaatakowani przez Sentinele. Wszystko wskazuje na to, że za napaściami polujących na homo superior robotów może stać S.H.I.E.L.D. lub osoba, która wykorzystuje technologię organizacji bez wiedzy jej dowódców. Maria Hill utrzymuje jednak, że nie wie, kto jest odpowiedzialny za ataki.

Czwarty tom serii Uncanny X-Men zamyka wątki rozpoczęte przez Briana Michaela Bendisa w trzech poprzednich. Sytuacja między drużyną Cyclopsa a organizacją dowodzoną przez Marię Hill staje się coraz bardziej napięta. Na domiar złego okazuje się, że Mystique podszywała się pod Dazzler, która miała współpracować z S.H.I.E.L.D. jako łączniczka do spraw mutantów. Finał opowieści nie powala, ale też nie rozczarowuje, jak w wielu podobnych historiach zresztą.

Jednak to nie koniec wrażeń, które czekają na czytelników, bowiem w połowie tomu rozpoczyna się nowy story arc. Pewnego dnia do Wyższej Szkoły im. Jean Grey przybywa prawniczka Jennifer Walters (znana również jako She-Hulk). Powodem jej wizyty jest testament Charlesa Xaviera, który ma zostać odczytany przed jego byłymi uczniami. Wstęp do nowej historii niemal zupełnie nie zaskakuje. Okazuje się, że Profesor X trzymał w szafie jeszcze jednego trupa, a X-Men muszą go teraz uprzątnąć. Wątek ten będzie kontynuowany w piątym tomie serii, zatytułowanym Uncanny X-Men: Mutant Omega.

Warstwa graficzna trzyma solidny, znany z poprzednich części poziom. Prace autorstwa Chrisa Bachala są wyraziste, szczegółowe i dokładne. Niestety, nieco ubogo wypadają przy nich proste, kreskówkowe ilustracje Krisa Anki, zamieszczone w dwóch spośród siedmiu zeszytów, składających się na omawiany album.

Uncanny X-Men: kontra SHIELD nie zachwyca, ale też nie rozczarowuje i nie wyróżnia się znacząco na tle poprzednich odsłon serii, utrzymując poziom przyjemnego w odbiorze czytadła. Osoby, którym do gustu przypadły przygody Cyclopsa i jego X-Men z pewnością będą zadowolone z lektury.

Marcin Chudoba 

Marcin Chudoba, Coś się kończy, coś się zaczyna, „Creatio Fantastica”, nr 2 (57).

Reklamy