Anna N. Wilk – Polak, czarownica i esper wchodzą do baru…

9788364307461Recenzja książki: Piotr Muszyński, Ten co walczy z potworami, Gdańsk: Oficynka 2017, ISBN: 978-83-64307-46-1, ss. 552.

O ile w przeciągu kilku dziesięcioleci może dojść do wyjątkowo znikomych zmian natury fizjologicznej u człowieka, o tyle takie czynniki, jak normy postępowania, model myślenia o świecie, stosunek do technologii cały czas ulegają przekształceniom. Ewolucja kulturowa zachodzi bowiem zdecydowanie szybciej niż rozwój biologiczny. To zaś prowadzi do problemów przy recepcji dorobku materialnego i duchowego poprzednich pokoleń – przedstawicieli tak naprawdę innej kultury, na którą wpływały odmienne czynniki demograficzne, gospodarcze i historyczne. Przykładowo, mieszkaniec dużej metropolii z XXI wieku prawdopodobnie odbierze normy kulturowe z pierwszej połowy XX wieku niezgodnie z intencjami twórców owych elementów, zarzucając im bezsensowność i nielogiczność. Nawet nie sposób sobie wyobrazić, z jakim niezrozumieniem natomiast może się spotkać nasz dorobek wśród społeczeństw przyszłości za sto lub dwieście lat!

Jak więc powinni radzić sobie bohaterowie Ten co walczy z potworami, major Janusz Zielonogórski z tak zwanego Oddziału Wydzielonego czy choćby Maria i Katty Gotteborg, niepełnoletnie kryminalistki o telekinetycznych zdolnościach, którym przyszło żyć w nowym świecie? W świecie, w którym na skutek zaburzeń czasoprzestrzennych magia i moce psychiczne stały się normą, a różnice kulturowe są znaczące i problematyczne, ponieważ XXI-wieczna Polska znajduje się w otoczeniu krain z rozmaitych okresów historycznych? Wśród sąsiadów ma bowiem między innymi państwa Europy Zachodniej pierwszej połowy XX wieku, w tym nazistowskie Niemcy, doprowadzające do powtórki drugiej wojny światowej („Wojna 2.2”), Szaraszkę, miasto z 2150 roku, Wampiryczne Królestwo Rumunii i Węgier – kraj z alternatywnego strumienia czasowego, dinozaury, jaskiniowców, roboty, demony oraz inne potwory z tabelki „niepotrzebne skreślić”. Odpowiedź na pytanie z początku tego akapitu brzmi następująco: postacie pierwszoplanowe radzą sobie całkiem nieźle, a z pewnością dość interesująco z perspektywy czytelnika.

Każdy dialog, każda scena są wypełnione sporym ładunkiem humoru ironicznego. Szczególnie zachwyciły mnie motywy odwołujące się do szoku kulturowego oraz problemów spowodowanych znaczącymi różnicami w poziomie technologicznym (jak na przykład fragment o tym, że turyści z Szaraszki zrobili zdjęcia polskich samochodów jako przykładów archaicznych indywiduów). Całość jest napisana wartkim i lekkim stylem. Autor nie tylko odwołuje się do myślenia stereotypowego, komizmu zarówno słownego, jak i charakterów, lecz również jednoznacznie wskazuje na wszystkie paradoksy, charakterystyczne dla działalności politycznej czy biurokratycznej. Niesamowicie zabawne i lekko surrealistyczne (choć typowe dla polskiego kombinatorstwa) są sytuacje, gdy bohaterowie zmuszeni są modyfikować konkretne ustawy o posiadaniu broni czy dzikich zwierząt, aby rozwiązać problem istnienia nowych typów przestępstw, nieujętych w Polskim Kodeksie Karnym, na przykład wykorzystywanie telekinezy do niszczenia mienia publicznego. Wprawne oko czytelnika szybko dostrzeże również to, że polska partia rządząca była inspirowana ludźmi z krwi i kości. Satyra polityczna jest jednak dość łagodna i nie dezaktualizuje powieści. Można nawet poczuć sporą sympatię do polityków z Ten co walczy z potworami.

Major Zielonogórski jest typem bohatera zasługującego na własną serię książek. To mężczyzna po pięćdziesiątce o dość mściwej i złośliwej naturze, lecz ceniący sobie honor i uczciwość, w pełni świadomy, że nie ma sensu kłócić się ze zwierzchnikami. Czyni więc, co może, aby wykonywać swoje obowiązki z jak największą skutecznością i zdobyć awans, a najlepiej order za zasługi. Naprawdę przyjemnie czyta się przemyślenia osoby posiadającej spory bagaż doświadczeń i jeszcze większą podróżną skrzynię cynizmu. Także pozostałe postacie, jak choćby Monika Bajda – pedagog, psycholog i czarownica w jednym, czy Iskra Thompson, znana modelka z Szaraszki o zdolnościach pirokinetycznych, mogą szybko zaskarbić sobie sympatię czytelnika. Na szczególną uwagę zasługuje rodzina Gotteborgów, której niecodzienne przygody czyta się z zapartym tchem. Nie tylko biorą czynny udział w takich zdarzeniach, jak próba odkrycia spisku o zasięgu międzynarodowym czy śledztwo nad nielegalnymi eksperymentami genetycznymi ale równocześnie próbują nie wymordować się nawzajem i odbudować naruszone więzi.

W powieści Ten co walczy z potworami zdecydowanie dominuje narracja światotwórcza. Większość utworu poświęcona jest bowiem kwestii relacji polityczno-gospodarczych między poszczególnymi krajami, zasadom polskiego systemu prawnego, uwzględniającego chociażby magów i ludzi o parapsychicznych zdolnościach, oraz strategii wojennych. Sama konstrukcja świata przedstawionego jest dowodem na wielką erudycję autora, szczególnie z zakresu nauk historycznych, ekonomicznych, psychologicznych czy biologicznych. Imponująca jest także wiedza autora na temat rodzajów broni dawnej i współczesnej. Ta książka nie jest tworem spontanicznym, a wyjątkowo dokładnie przemyślanym i opracowanym. Muszyński dba o każdy, nawet najdrobniejszy, szczegół. W powieści urzekają takie drobiazgi, jak na przykład szpiedzy niemieccy wykradający polskie podręczniki gimnazjalne do historii, aby poznać oryginalny przebieg drugiej wojny światowej („Wojna 2.1”) w celu uniknięcia poprzednich błędów.

Prawdziwą gratką dla miłośników opowieści wojennych będą sprawozdania z przebiegu „Wojny 2.2”. Autor nie poddaje się pokusie rozwiązywania wszelkich konfliktów przy pomocy sztuczek magicznych lub postaci superżołnierzy, koncentrując się na próbie odpowiedzi na pytanie, kto miałby większe szanse zwycięstwa w świecie przedstawionym – Polska z 2008 roku, posiadająca bardziej rozwiniętą technologicznie broń i środki transportu, czy może fikcyjna Trzecia Rzesza, będąca w stanie produkować swoje wyposażenie niemalże na skalę masową i w szybszym tempie. Muszyński nie zapomina przy tym o wpływie innych państw na przebieg wojny oraz możliwości przenikania nowinek technologicznych na tereny wroga. Dodatkowo na końcu powieści znajduje się leksykon pozwalający lepiej poznać sytuację społeczną fikcyjnej rzeczywistości, ugrupowania rządowe czy system polityczny w poszczególnych krajach.  Szkoda tylko, że w utworze nie ma spisu treści.

Powieść Ten co walczy z potworami stanowi przykład udanego połączenia elementów historii alternatywnej, fantasy, science fiction i bardzo dobrej komedii. Zdecydowanie polecam każdemu, kto lubuje się w opowieściach z sympatycznymi bohaterami, ironicznym poczuciem humoru i ciekawą konstrukcją świata przedstawionego. Mam nadzieję, że autor napisze kolejny tom przygód majora Zielonogórskiego.

Anna N. Wilk

Anna N. Wilk, Polak, czarownica i esper wchodzą do baru…, „Creatio Fantastica”, nr 2 (57).

Reklamy