Anna N. Wilk – Łycha: reaktywacja

 

the-tick---4-820x490Recenzja serialu: The Tick, sezon 1 (odcinki 1-6), USA 2017, Amazon Studios, ostatni wyemitowany odcinek: 1×06 Rising (25 sierpnia 2017).

Współczesny odbiorca utworów audiowizualnych praktycznie co roku zalewany jest produkcjami o superbohaterach. Kinowe uniwersum Marvela i starania DC, by stworzyć jego ekwiwalent, premiery nowych seriali o znanych czy mniej rozpoznawalnych herosach, animacje dla dorosłych i dzieci… Aż strach lodówkę otworzyć, bo jeszcze coś w środku będzie chciało walczyć ze złem. Czy przy takiej superinwazji jest sens adaptować kolejną opowieść o ludziach z nadprzyrodzonymi mocami? I to jeszcze komedię o mężczyźnie, który przebiera się za niebieskiego kleszcza, ma tendencje do mocno udziwnionych i pełnych metafor monologów, a jego pomocnik nosi kostium ćmy i jest księgowym? Tak, tak i jeszcze raz tak!

Kleszcz to bohater, którego pierwszy kontakt ze srebrnym ekranem przypada na lata dziewięćdziesiąte, gdy animacja o jego przygodach – pełna surrealistycznego poczucia humoru i elementów parodii określonych superherosów – doczekała się statusu kultowego. Późniejsza próba stworzenia o nim serialu aktorskiego w 2001 roku jest zamiatana pod metaforyczny dywan popkultury jako produkcja wprawdzie chwalona przez krytyków i fanów, ale anulowana po zaledwie dziewięciu odcinkach (wielu uczestników kultury popularnej nawet nie wie o istnieniu tej produkcji). W 2017 roku Amazon wypuścił sześć odcinków nowej adaptacji (premiera drugiej połowy pierwszego sezonu jest zapowiedziana na 23 lutego 2018 roku), które pozwalają dojść do wniosku, że będzie to udany projekt; raczej nie grozi mu ani zaginięcie w odmętach popkultury, ani pogarda widzów. W The Tick króluje irracjonalność i zabawa oczekiwaniami odbiorców, obeznanych z konwencją superbohaterską oraz rewelacyjny komizm sytuacyjny, charakterologiczny i słowny.

Poznajcie Artura – młodego wyznawcę teorii spiskowej o tym, że najpotężniejszy przestępca na świecie o (niesamowicie subtelnym) pseudonimie The Terror, nie zginął z rąk Superman… Superiana, lecz się ukrywa i planuje coś wyjątkowo diabolicznego. Chłopakowi bardzo zależy na dorwaniu zbira, ponieważ w wieku dziecięcym był świadkiem, jak ten uśmiercił mu ojca. Śledztwo Artura przybiera nieoczekiwany obrót, gdy zwraca na niego uwagę Kleszcz, nowy heros w mieście, charakteryzujący się nie tylko ogromną siłą i kuloodpornością, ale również wielkim uporem i nieumiejętnością zrozumienia prostego zdania: „Nie, nie wesprę cię w walce ze złem!”.

Prawdziwą perełką w The Tick jest tytułowy protagonista (wielkie brawa dla odtwórcy, Petera Serafinowicza!) – niebędący tytanem intelektu, super-hiper-radosny mężczyzna o praworządnej naturze, zawsze gotowy służyć pomocą i morałem (dość rozwlekłym i dziwnym), którego działania potrafią wywołać niekontrolowane ataki śmiechu u widza na przemian z ciągłym łapaniem się za głowę. Każda interakcja Kleszcza z otoczeniem to istna kopalnia komediowego złota, ponieważ nie można w pełni przewidzieć jego zachowania. Pozostałe postacie pozytywne również wzbudzają zainteresowanie odbiorcy. Udanym pomysłem twórców jest reinterpretacja Dot, siostry Artura; o ile w serialu animowanym z 1994 roku była wyjątkowo irytująca i marudna, w The Tick z 2017 roku pełni rolę silnej wewnętrznie „bohaterki dnia codziennego” – ratowniczki medycznej, potrafiącej zarówno leczyć, jak i bić się, gdy sytuacja tego wymaga. Niestety, Amazon nie otrzymał praw do antagonistów, znanych z animowanych przygód o Kleszczu. Choć tęsknię za elokwentnym Krzesłem w stylu Chippendale (nie, nie zaczęłam przez przypadek opisywać asortymentu Ikei), to muszę przyznać, że takie postacie, jak Miss Lint czy Ramses IV potrafią zapaść w pamięć jako złoczyńcy o ciekawych osobowościach i sporym potencjale komicznym. Terror z kolei to klasa sama w sobie, idealny przykład dla innych scenarzystów i pisarzy na to, jak stworzyć zabawnego głównego bohatera negatywnego bez przeistaczania go w nieudacznika.

Należy zauważyć, że dominantą serialu są dzieje Artura, co jest dobrym zabiegiem fabularnym. Obsesja chłopaka na punkcie Terrora umożliwia zapoznanie widza ze światem przedstawionym, społecznym stosunkiem do superbohaterów i złoczyńców, bez konieczności odwoływania się do wielorakich ekspozycji. Ponieważ Artur jest jedną z nielicznych postaci w całym serialu o normalnych relacjach rodzinnych i problemach (trauma po utracie bliskiej osoby, potrzeba leczenia u specjalisty), odbiorca może poniekąd się z nim identyfikować. Prawdziwą przyjemność sprawia obserwowanie, jak chłopak wychodzi ze swojej emocjonalnej skorupy i decyduje się wziąć aktywny udział w walce z przestępcami. Dodatkowo, wybrany sposób narracji pozwala bawić się ideą, że Kleszcz jest jedynie wytworem wyobraźni Artura, który wciąż nie zdołał pogodzić się z przeszłością. Niestety, dość szybko twórcy zdecydowali się postawić wszystkie kropki nad „i” w tej kwestii – a szkoda, bo niejednoznaczność relacji obu bohaterów mogła być intrygującym wątkiem. Sceny walk są wyśmienite, efekty specjalne – udane, a muzyka idealnie współgra z fabułą. Szczególnie przypadła mi do gustu czołówka z unikatową kreską i żywiołową animacją.

Parafrazując samego Kleszcza, ten serial jest niczym superbohaterska kanapka z szynką pomysłowości i serem oryginalności, przyprawiona solą dobrej zabawy i scalana przez masło czystej komedii. Polecam każdemu, kto lubi się śmiać, wzruszać i zachwycać niekonwencjonalnymi rozwiązaniami fabularnymi. Nie mogę się wprost doczekać drugiej połowy sezonu!

Dedykuję tę recenzję każdemu, kto zrozumiał, do czego nawiązuję w tytule (mieliśmy cudownie pokręcone dzieciństwo!).

Anna N. Wilk

Anna N. Wilk, Łycha: reaktywacja, „Creatio Fantastica”, nr 2 (57).

Reklamy