Marcin Chudoba – Trzęsienia ziemi nie będzie

 

HulkkontraIronManRecenzja komiksu: Mark Waid, Kieron Gillen, Mark Bagley, Luke Ross, Grzech Pierworodny: Hulk kontra Iron Man [Original Sin: Hulk vs. Iron Man.], przekł. Kamil Śmiałkowski, Warszawa: Egmont Polska 2017, ISBN: 978-83-281-2721-0, ss. 96.

W kolejnym, po Thor i Loki – Dziesiąty Świat, tie-inie związanym z Grzechem Pierworodnym na czytelników czeka krótka historia konfliktu pomiędzy Hulkiem i Iron Manem. W wyniku zabójstwa Watchera najmroczniejsze sekrety marvelowskiego uniwersum ujrzały światło dzienne.

Tony Stark ma przebłyski wspomnień, które doprowadziły do powstania Hulka. Iron Man nie jest tym faktem zadowolony, ponieważ wszystko wskazuje, że to właśnie on jest odpowiedzialny za stworzenie alter ego Bruce’a Bannera. Niestety, jego kolega z Avengers również poznaje tę tajemnicę i postanawia zmiażdżyć dawnego przyjaciela.

Lektura komiksu Grzech Pierworodny: Hulk kontra Iron Man nie budzi żadnych uczuć. Mark Waid i Kieron Gillen stworzyli tytuł całkowicie nijaki. Cele, które stawiają sobie twórcy retconów to zazwyczaj nadpisanie historii znanych postaci, wstrząśnięcie ich światem i zszokowanie odbiorców. Niestety, scenarzystom udało się zrealizować tylko pierwszy z tych punktów, reszta zwyczajnie kuleje. Konflikt na linii Hulk – Iron Man nie jest w żadnym stopniu emocjonujący. Tony Stark przy pomocy niezwykłej technologii stara się odtworzyć dokładny przebieg wydarzeń z przeszłości, mając przy okazji nadzieję, że jednak nie sabotował bomby gamma, której wybuch stworzył Hulka. Tymczasem Bruce Banner przygotowuje się do zmiecenia byłego przyjaciela z powierzchni Ziemi. Niestety, nie dochodzi do żadnej emocjonującej walki, a finał pozostawia wielki niedosyt i nie zmienia zupełni nic w relacjach łączących obu herosów.

Warstwa graficzna jest równie nijaka. Okładka komiksu stworzona przez J. G. Jonesa niewątpliwie przyciąga wzrok, jednak w jego wnętrzu znajdziemy współczesne, masowo produkowane rysunki autorstwa Marka Bagley’a i Luke’a Rossa.

Grzech Pierworodny: Hulk kontra Iron Man to zwyczajny niewypał, niezdolny do wzbudzenia w czytelniku żadnych emocji (może poza poczuciem zmarnowanego czasu). Chociaż obaj herosi znani są z kinowych ekranizacji komiksów Marvela lub publikacji z Avengers, ukazujących się na naszym rynku, nigdy nie cieszyli się na tyle dużą popularnością, aby którykolwiek z polskich wydawców postanowił wydać ich własne serie komiksowe. Dlatego też trudno zaangażować się w tytułowy konflikt, który i tak nie zmienia statusu quo Hulka i Iron Mana.

Marcin Chudoba 

Marcin Chudoba, Trzęsienia ziemi nie będzie, „Creatio Fantastica”, nr 2 (57).

Reklamy