Krzysztof M. Maj – Na wschód od Otchłani

otchłańT1-14 (1)Recenzja książki: Peter V. Brett, Otchłań, część I, przekł. Marcin Mortka, Lublin: Fabryka Słów 2018, ISBN: 978-83-7964-299-1, ss. 656. Recenzowano egzemplarz elektroniczny w formacie *.mobi

Po prawie dziesięciu latach od premiery pierwszej części „Cyklu Demonicznego” Petera V. Bretta nakładem Fabryki Słów ukazała się Otchłań – na nieszczęście czytelników tradycyjnie już w dwóch częściach, wydłużając tym samym oczekiwanie na ostateczny finał serii o pół roku [1]. Wszyscy ci zatem, którzy nie mogą poszczycić się pamięcią ejdetyczną, mogą porzucić nadzieję zabrania się za lekturę bez przypomnienia sobie wszystkich poprzednich części, jeżeli tylko – jak niżej podpisany – popełnili katastrofalny błąd przyswajania sobie serii na bieżąco. Brett konsekwentnie projektuje bowiem łuk fabularny, rozciągający się przez wszystkie tomy sagi tak, jakby nie dzieliły ich odstępy czasowe w planach wydawniczych – co bez wątpienia przekłada się na spójność całościowej narracji, ale też stawia określone wymagania odbiorcze.

Tron z Czaszek pozostawił nas z nielichym cliffhangerem: Arlen Bales, Ahmann Jardir i Renna Tanner zastawili pułapkę na Alagai Ka i Otchłań wątek ten od razu podejmuje, przedstawiając walkę z trójką bohaterów z perspektywy samego otchłańca, orientującego się poniewczasie, że stał się więźniem własnego ciała, opieczętowanego przez nich barierami runicznymi. Zdarzenie to staje się kanwą narracyjną dla całej powieści, której dwa najważniejsze wątki dotyczą rozpowszechniania wiedzy o runach, potężniejszych dzięki wykorzystaniu sekretów krasjańskiej magii, czerpiącej moc z kości demonów, oraz przygotowań do Alagai’sharak, świętej wojny przeciwko Otchłani, jednoczącej ludy Krasji i Thesy przeciw odwiecznemu przeciwnikowi Evarama. W Krasji Ineverze przychodzi zmierzyć się z własnym synem, Asomem, i jego stronnikami, w czym pewną rolę przyjdzie odegrać także samemu Jardirowi. Chaos dynastyczny tylko potęgują zapoczątkowane jeszcze w poprzednim tomie cyklu głębokie zmiany społeczne i polityczne, niebezpiecznie osłabiające wojowników Krasjan u świtu wojny, do której – o ironio – przygotowywali się przez millenia. Na północy nieszczęsny khaffit Abbam doznaje najwyższego upokorzenia ze strony torturującego go Hasika, owładniętego szczególną potrzebą przemienienia dumnych krasjańskich sharum w wykastrowanych eunuchów, Zakątek pod opieką Leeshy rozwija się do potęgi stanowiącej wyzwanie dla dowolnego z Wolnych Miast, zaś Ragenowi i Elissie przychodzi pokonać trudny szlak do Miln, najeżony zasadzkami ze strony podejrzanie skoordynowanych otchłańców. Ciężar narracji przesuwa się więc zdecydowanie z dala od Tronu z Czaszek ku zielonym krainom, najbardziej narażonym – poza może Zakątkiem i Miln – na ataki demonów wskutek nieznajomości potęgi run i magii hora. Nic zatem dziwnego, że wysiłki większości bohaterów, z perspektywy których fokalizowana jest narracja, koncentrują się właśnie na tym najważniejszym zadaniu – i dlatego też powracają w Otchłani porzucone wątki polityki Wolnych Miast, raz jeszcze stającej na drodze oświecenia, a niekiedy nawet i jego ubogich krewnych: instynktu samozachowawczego i chłopskiego rozumu. Stawka tymczasem jest wysoka, bo stwarza Theseńczykom szansę poznania nie tylko zaklęć chroniących szklane uzbrojenie i oręż runiczny, ale także muzyki minstrela Rojera Bezpalcego, którego bezcenne partytury mogą umożliwić rozprzestrzenienie sekretu panowania nad otchłańcami od Miln aż po Lakton. Główny wątek Otchłani, związany rzecz jasna z wyprawą Arlena, Renny i Ahmanna do Otchłani, w pierwszej części polskiego wydania nie rozwija się na tyle, by możliwe było skomentowanie go bez ryzyka spoilerów – dość więc powiedzieć, że najprawdopodobniej to on zdominuje nadchodzący finał cyklu.

Tradycyjnie rdzenną częścią narracji Bretta pozostają znakomite i porywające opi­sy walk z otchłańcami, zyskujące na barwności dzięki wprowadzeniu nowych zmiennych strategicznych: magii runicznej po stronie ludzi oraz udoskonalonych sposobów koordynacji sił po stronie demonów. Raz jeszcze głównym atutem „Cyklu Demonicznego” staje się potoczystość narracji, bez której rzeczone partie opisowe mogłyby okazać się nużące – tymczasem Otchłani można zarzucić wiele, jednak na pewno nie fabularną monotonię. W tym kontekście podział książki na dwa tomy staje się niespodziewanym atutem polskiego wydania. Wszystko bowiem wskazuje, że skoro nawet ekspozycja jest tak angażująca – to najlepsze dopiero na nas czeka!

Krzysztof M. Maj

[1] Wedle zapowiedzi na stronach Fabryki Słów tom II Otchłani ukaże się w maju tego roku.

Reklamy