PATRONAT CF Barbara Szymczak-Maciejczyk – Seksu i igrzysk

ANDREWS_MagiaUderza-wyd2_2D-mala-poprRecenzja książki: Ilona Andrews, Magia uderza [Magic strikes], przekł. Dominika Schimscheiner, Lublin: Fabryka Słów 2018, ISBN: 978-83-7964-301-1, ss. 432.

Niełatwo stworzyć bohatera, który jednocześnie będzie bawił i przerażał. Równowaga pomiędzy nadludzką mocą a poczuciem humoru jest kluczem do sukcesu. Świetnie udaje się to jednak pisarzom kryjącym się pod pseudonimem Ilona Andrews, co tłumaczy sukces serii poświęconej Kate Daniels.

Kate ma niełatwe życie. Z powodu silnych fal magii zalewających Atlantę ma pełne ręce roboty jako współpracownik Zakonu zajmującego się kłopotami wywoływanymi przez nadprzyrodzone. Co więcej, okazuje się, że musi pomóc Derekowi – a on wcale jej tego nie ułatwia. Jakby tego było mało, angażuje się w nielegalne walki magicznych istot, w konsekwencji czego nie dość, że niemal zostaje zabita przez rakszasy, to w dodatku jest zmuszona spędzić na arenie wiele czasu z Władcą Bestii, do którego – jak już się otwarcie przed sobą przyznaje – czuje zwierzęcy wręcz pociąg fizyczny.

Amerykańscy pisarze w każdym kolejnym tomie wykorzystują mitologię z innego kręgu kulturowego. W pierwszej części pojawił się słowiański strzygoń, w drugiej mamy celtyckie demony, a w trzeciej – wywodzące się z indyjskich wierzeń rakszasy. Nie chce się wierzyć, że w ciągu pół roku na Atlantę może spaść tyle klęsk. Jeśli jednak pominiemy centralizację zagrożeń w mieście zamieszkiwanym przez Kate, otrzymamy lekturę zapewniającą fantastyczną rozrywkę.

W każdym kolejnym tomie otrzymujemy coraz więcej danych na temat protagonistki serii. To, co irytowało mnie w pierwszej części (niejasne aluzje odnośnie do jej pochodzenia), zostało zastąpione przez fascynację wywołaną poznaniem części historii Kate – dziecka przedwiecznej istoty i śmiertelnej kobiety, której krew jest tak przepełniona magią, że ta aż się z niej wylewa (często całkiem dosłownie). Daniels ofiarowuje nam także coraz więcej informacji o legendarnym Rolandzie i swoim przybranym ojcu, Voronie. Luźne dotąd wątki coraz ściślej się ze sobą łączą, co umożliwia nam lepsze zrozumienie motywacji kierujących wojowniczką.

Na uwagę zasługuje także sam język narracji: nie jest on już równie brutalny i bezpardonowy, co w pierwszym tomie, jednak pisarze nie zrezygnowali z naturalizmu (obejmującego wulgaryzmy czy bardzo szczegółowe opisy ran) – na szczęście, jest to bowiem jeden z plusów serii. Pochwalić muszę również świetne dialogi i cięte riposty Kate oraz Currana, a także niesamowity humor słowno-sytuacyjny (szczerze polecam fragment, w którym Rafael wyjaśnia Daniels, w jaki sposób jego ojciec zalecał się do matki!). Wiąże się z tym oczywiście także konstrukcja postaci, która w całej serii jest na równym poziomie (no, dobra, poza strzygoniem, bo on akurat twórcom nie wyszedł tak dobrze, jak mógł). Do mych osobistych faworytów należą Kate, Curran (oczywiście!), Julie oraz rycerski Derek.

Moje zaciekawienie wzbudziły także opisy praw rządzących Gromadą, zasad związanych z zalotami u poszczególnych gatunków zmiennokształtnych oraz krótki zarys historii Currana – bardzo młodego Władcy Bestii, który pierwszy raz wydał się być zmęczony pełnioną przez siebie funkcją.

Małżeństwo Gordonów nie poprzestaje jednak na samych dialogach, lecz oferuje nam doskonałą rozrywkę, pełną zwrotów akcji, powracających co jakiś czas bohaterów (brawo za pojawienie się małej podopiecznej Daniels), będącą połączeniem momentów wyciskających łzy, tych wywołujących szczery uśmiech na twarzy i szybsze bicie serca podczas słownych (i nie tylko!) zmagań najemniczki i Władcy Bestii. Ich relacje aż skrzą się od erotyzmu. Nie zliczę nawet, ile razy Kate pomyślała w tym tomie o seksie (oraz ile razy niemal do niego doszło).

Magia uderza to bardzo udana kontynuacja cyklu. Bohaterowie z krwi i kości, dobrze napisane dialogi i przemyślana fabuła sprawiają, że aż się chce ponownie przeczytać tę powieść. Muszę też otwarcie przyznać: książki poświęcone Kate Daniels to moja ulubiona seria urban fantasy! Fabryko Słów, pośpiesz się z wznowieniem kolejnych tomów, bo już nie mogę się ich doczekać!

Barbara Szymczak-Maciejczyk

Barbara Szymczak-Maciejczyk, Seksu i igrzysk, „Creatio Fantastica”, nr 2 (57).

Reklamy