Barbara Szymczak-Maciejczyk – Między nami mur

5199906370351-768x1260Recenzja książki: Patricia Briggs, Zrodzony ze Srebra [Silver Borne], przekł. Dominika Schimscheiner, Lublin – Warszawa: Fabryka Słów 2017, ISBN: 978-83-7964-307-3, ss. 392.

Każdy związek – zwłaszcza ten w początkowej fazie – musi przezwyciężyć mniejsze lub większe przeciwności. Tak jest w przypadku Mercedes Thompson i Adama Hauptmana. Nie inaczej jest również w mojej relacji z serią o zmiennokształtnej kobiecie mechanik, która z uporem maniaka wpada w zastawiane na nią pułapki i z równą niezłomnością z nich wychodzi. O ile lektura poprzedniego tomu momentami mnie nudziła, o tyle Zrodzony ze Srebra to całkiem niezła propozycja na weekend.

Mercedes regularnie spotyka się z Alfą wilkołaków – przystojnym i praworządnym Adamem. Jednak stado nie akceptuje kojota jako towarzyszki Alfy i próbuje wpłynąć na mentalną więź Thompson. Jakby tego było mało, kobieta otrzymuje wiadomość o zaginięciu antykwariusza, który pożyczył jej pewną bardzo ważną księgę o magicznych istotach. Sytuację utrudnia dodatkowo depresja przyjaciela Mercy, Samuela – od samobójstwa powstrzymuje go tylko jego wewnętrzny wilk. Miejsce dobrotliwego lekarza zajmuje więc nieprzewidywalny Sam (tak Mercedes rozróżnia człowieka od wilka), dzięki któremu śledztwo Thompson posuwa się do przodu. Wisienką na torcie jest postać złej królowej wrużek pragnącej Zrodzonego ze Srebra, będącego rzekomo w posiadaniu Mercy, który pomoże jej odzyskać dawną moc.

Briggs przyzwyczaiła nas już do myśli, że jeśli cokolwiek może się przydarzyć – doświadczy tego właśnie Mercedes. Tak jest i tym razem. Kobieta zostaje poddana torturom (oczywiście!), cierpi z powodu odrzucenia ze strony stada Adama, walczy z istotami pragnącymi ją zabić (a najlepiej potem jeszcze zjeść)… Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze przezwyciężanie traumy po gwałcie i nawał pracy, by wreszcie odbić się finansowo od dna. Krótko mówiąc: Mercy nie ma lekko. I dobrze, bo w Zrodzonym ze Srebra wiele się dzieje, jest ciekawie, a fabuła wciąga o wiele bardziej niż w poprzednim tomie – Znaku kości. Jest też romantycznie, gdy Marrok (naczelny wódz amerykańskich wilkołaków) nawiązuje mentalne połączenie ze zmaltretowaną fizycznie i psychicznie Mercedes, po czym pokazuje kobiecie, jak istotna jest jej więź z Adamem, jak pięknie ona wygląda i co należy zrobić, aby ją odbudować i ostatecznie zburzyć mur pomiędzy zakochanymi.

Na marginesie muszę dodać jeszcze, iż niezmiernie się cieszę, że pisarka zrezygnowała z ciągłego podkreślania tego, jak rzadko główna bohaterka się myje, przebiera i sprząta. Co więcej, niemal wszystkie rzeczy Mercy ulegają zniszczeniu, dzięki czemu protagonistka nie będzie już żyć w bałaganie (chyba że zacznie brudzić w idealnie sterylnym domu Adama, ale mam nadzieję, że on jej na to nie pozwoli).

Briggs, podobnie jak małżeństwo Gordonów w serii o Kate Daniels, wykorzystuje znane mity i legendy, by wykreować świat, w którym magiczne istoty wyszły z ukrycia i starają się koegzystować z ludźmi. To znaczy te, które nie wolałyby ich zjeść. Jednak ten zabieg nie zawsze jest dość kreatywnie wykorzystany, przez co w niektórych tomach poświęconym historii Mercedes mam wrażenie, że to już po prostu było. Inaczej w przypadku Zrodzonego ze Srebra – wykorzystanie postaci złej wróżki, ukazanie jej dworu, wpływu, jaki królowa może wywrzeć na dowolnej osobie, jest interesujący, twórczy i zapewnia dobrą rozrywkę. Coraz więcej dowiadujemy się także na temat praw rządzących społecznością wilkołaków, co też nie pozostaje bez znaczenia dla fabuły, relacji Mercedes ze stadem Adama i samym Alfą oraz wydarzeń, których są oni uczestnikami.

W piątym tomie serii pisarka pokazuje czytelnikom, jak stworzone przez nią postaci ewoluują i wzajemnie na siebie wpływają. Mury pomiędzy bohaterami powoli opadają. I całe szczęście, bo przy tendencji Mercedes do wpadania w coraz gorsze kłopoty nie ma szans, by sama sobie z nimi poradziła.

Barbara Szymczak-Maciejczyk

Barbara Szymczak-Maciejczyk, Między nami mur, „Creatio Fantastica”, nr 2 (57).

Reklamy