Anna N. Wilk – Każda potwora znajdzie swego autora

dddRecenzja filmu: Гоголь. Начало, reż. E. Baranow, Rosja: Kinokompanija „Srieda”, 2017.

Nikołaj[1] Gogol (1809-1852) – myśliciel, dramaturg, poeta i prozaik, do którego osiągnięć literackich przyznaje się zarówno Rosja, jak i Ukraina. Autor określany przez krytyków mianem rewelacyjnego komediopisarza, wnikliwego i wrażliwego komentatora przywar i problemów współczesnego mu pokolenia, a także twórcy znakomitych opowieści fantastyczno-obyczajowych i ojca rosyjskiej fantastyki grozy. Te ostatnie dwa przydomki Gogol otrzymał głównie dzięki tomikom utworów z początkowej fazy swego pisarstwa – Wieczorom na chutorze w pobliżu Dikańki (1831-1832) i Mirgorodowi (1835). Takie opowiadania, jak Jarmark w Soroczyńcach, Noc Wigilijna, Zaczarowane miejsce, Noc Majowa, czyli Topielica, Wij oraz Straszna zemsta do dziś wzbudzają zainteresowanie czytelników, gdyż są pełne groteski i satyry, barwnych i fantazyjnych postaci oraz motywów ze wschodniosłowiańskich baśni, podań i legend. Dodatkowo odwołują się do idei romantyzmu, głoszącej o niemożliwości poznania świata jedynie przy pomocy siły rozumu. O czym zatem może być fabuła filmu Gogol’. Naczało (Гоголь. Начало), którego dominantą są nawiązania do wspomnianych dwóch zbiorów opowiadań, a protagonistą jest sam pisarz, postać historyczna? O rozwiązywaniu zagadek kryminalnych, popełnianych przez Gogolowskich bohaterów, tak ludzi, jak i istoty nadprzyrodzone, oczywiście!

Rok 1929. Nikołaj Gogol to zaledwie początkujący literat, który dorabia sobie jako urzędnik carskiej policji politycznej; pisze protokoły z przebiegu śledztw oraz bywa świadkiem pracy detektywistycznej. Na miejscach zbrodni często zdarza mu się jednak niespodziewanie tracić przytomność, miewać wizje oraz bezwiednie zapisywać lub rysować na papierze informacje, pozwalające stwierdzić, kto dokonał przestępstwa i w jaki sposób. Na niecodzienną przypadłość protokolanta zwraca uwagę Jakow Guro – wszechstronnie utalentowany detektyw i spec od spraw, uznawanych za niemożliwe do rozwikłania. Proponuje on Gogolowi, aby wybrał się z nim do Dikańki zbadać zagadkę mrocznego jeźdźca, który w tajemniczych okolicznościach uśmierca młode dziewczyny, pozostawiając ich ciała praktycznie bez jednej kropli krwi. Czy winny naprawdę jest szaleńcem, seryjnym mordercą (jak uważa Guro), a może to jednak istota nadprzyrodzona, realizująca tajemny rytuał magiczny? W celu rozwiązania tej sprawy Gogol musi nie tylko wykorzystać swój niecodzienny dar, ale również nawiązać współpracę z siłą nieczystą…

Twórcom udaje się sprytnie połączyć w jedną całość kryminalne zagadki własnego autorstwa, elementy fantastyczne z opowiadań XIX-wiecznego pisarza i odwołania do fragmentów jego biografii – m. in. Gogolowskiego lęku przed pochowaniem żywcem czy krótkiego okresu, gdy literat naprawdę pracował dla tajnej policji carskiej (sic!). Co więcej, w ekranizacji występują nie tylko motywy i postacie ze zbiorów Mirgorod i Wieczory na chutorze w pobliżu Dikańki, lecz także odwołania do późniejszych utworów Gogola (brawa dla każdego, kto zwróci uwagę na krótką informację o losach bohatera opowiadania Płaszcz z cyklu Petersburskie opowiadania!). Film jest zatem prawdziwą gratką dla fanów klasyki literatury pięknej, którzy pragną móc w pełni delektować się wszelkimi nawiązaniami tak do faktów biograficznych, jak i dzieł literackich. Widz, niezaznajomiony z podobną twórczością, wciąż jednak może czerpać radość z oglądania ekranizacji, gdyż fabuła obfituje w ciekawe wydarzenia i nietuzinkowe postacie. W filmie Gogol’. Naczało zauważalna jest charakterystyczna dla twórczości XIX-wiecznego pisarza groteska (ach, ten krwisty napis „Gogol” na księżycu…), elementy humorystyczne oraz romantyczny stosunek do świata nadprzyrodzonego połączony ze wschodniosłowiańskim kolorytem lokalnym (rusałki, wiedźmy, duchy i inne istoty demoniczne bytują bowiem w innym wymiarze, na granicy jawy i snu). Istnieje szansa, że widz, zachęcony ekranizacją, spróbuje samodzielnie sięgnąć po twórczość Gogola.

Prawdziwym atutem filmu jest jego główny bohater (świetnie odgrywany przez Aleksandra Pietrowa). Po prostu niemożliwe jest niepolubienie go – nieśmiałego, lekko ekscentrycznego młodego mężczyzny, który musi poradzić sobie zarówno z zagadką tajemniczych morderstw, jak i z brakiem pewności siebie, wywołanym wskutek negatywnej reakcji krytyki na jego debiut literacki, poemat idylliczny Hans Küchelgarten (1829). W filmie Gogol’. Naczało zdecydowano się bowiem zrezygnować z wyobrażenia autora Mirgorodu jako wielkiego twórcy czy myśliciela, a skupić się na początkach jego kariery pisarskiej, gdy jeszcze wątpił w swój talent i sama myśl o pochwaleniu się swoją twórczością idolowi – Aleksandrowi Puszkinowi – budziła u niego skrajne przerażenie. Dzięki temu z protagonistą może utożsamiać się każdy, kto chociaż raz w życiu marzył o karierze artystycznej czy pisarskiej. Fikcyjny Gogol wzbudza u odbiorcy sporą dozę sympatii. Dodatkowo, wraz z rozwojem fabuły, nie tylko zaczyna mieć większy wpływ na przebieg śledztwa, ale również uczy się bronić własnego zdania, co wzmaga chęć kibicowania mu zarówno przy rozwiązywaniu zagadki tajemniczego jeźdźca, jak i obieraniu własnej drogi twórczej. Prawdziwą przyjemność sprawia jednak obserwowanie interakcji między fikcyjnym Gogolem i innymi bohaterami. W ekranizacji występuje barwna plejada postaci drugoplanowych. W pierwszej połowie filmu dominuje osobowość detektywa Guro, który wzbudza dość mocne skojarzenia z Sherlockiem Holmesem i pełni rolę mentora dla protagonisty, natomiast w drugiej – na pierwszy plan wysuwają się mieszkańcy Dikańki, wśród których warto choćby wymienić Oksanę – rusałkę, pomagającą naszemu literatowi w śledztwie, czy Leopolda Bomgarta, wiecznie pijanego lekarza, pełniącego również funkcję patologa, niepotrafiącego dokonywać sekcji zwłok na trzeźwo.

Problematyczną kwestią jest pomysł producentów, aby upiec dwie pieczenie na jednym ogniu – stworzyć film i serial telewizyjny jednocześnie. Gogol’. Naczało stanowi bowiem nie tylko pierwszą część z planowej trylogii o przygodach twórcy Wieczorów na chutorze niedaleko Dikańki, ale również początek miniserialu. Zaplanowano, że po premierze trzech filmów, zostaną one rozbite na sześć odcinków (po pięćdziesiąt minut każdy) i umieszczone w ramówce kanału telewizyjnego „ТВ-3”. Zamierzenia producentów są widoczne choćby już w samej konstrukcji ekranizacji – opowieść jest podzielona na dwie części, wyodrębnione przy pomocy kart tytułowych. Można odnieść wrażenie, że pierwsza połowa filmu to zaledwie wprowadzenie i właściwa część wydarzeń rozpoczyna się dopiero po pięćdziesięciu minutach – zmieniają się założenia fabularne, postać Gogola otrzymuje większy wpływ na rozwój fabuły, pojawia się nowe śledztwo i nowi bohaterowie. Podobny zabieg łatwiej byłoby zaakceptować jako dwa odcinki serialu telewizyjnego, niż film kinowy. Jeśli widz spodziewa się, że zagadka mrocznego jeźdźca, manipulującego wydarzeniami w Dikańce zostanie rozwiązana już w pierwszej części trylogii, to srogo się zawiedzie. Film kończy się cliffhangerem, pozostawiającym odbiorcę w stanie niecierpliwego oczekiwania premiery sequela Gogol’. Wij (Гоголь. Вий; 5 kwietnia 2018 r.), który może rozwieje tajemnice wokół pewnych postaci, kluczowych dla fabuły.

Gogol’. Naczało jest dobrym filmem, czerpiącym z twórczości autora Mirgorodu wszystko, co najlepsze. Twórcy nie tylko okazali szacunek jednemu z bardziej znanych XIX-wiecznych pisarzy wschodniosłowiańskich, lecz również nie bali się kreatywnie podejść do materiału źródłowego. W efekcie powstała ekranizacja, którą bardzo przyjemnie się ogląda. Bohaterowie są sympatyczni, scenografia i charakteryzacja bardzo udane, a muzyka klimatyczna. Szczerze polecam.

[1]Zależnie od wersji tłumaczenia, w polskich tekstach występuje również jako Mikołaj.

Anna N. Wilk

Anna N. Wilk, Każda potwora znajdzie swego autora, „Creatio Fantastica”, nr 1 (58).

Reklamy