Maciej Tomczak – Szkolne lata Kamyka

ff4126dcc84da5e8beaf0bd31888736dRecenzja książki: Ewa Białołęcka, Kroniki Drugiego Kręgu, księga II – Drugi krąg, Warszawa: Wydawnictwo Jaguar, ISBN: 978-83-7686-654-3, ss. 400.

Cykl Tkacza Iluzji Ewy Białołęckiej to już klasyka polskiej literatury fantastycznej. Biorąc pod uwagę dotychczasową, względnie ograniczoną, dostępność książek autorki, a także popularność konkurencyjnych serii, ciągle wydawanych lub wznawianych, nierzadko wzmacnianych przekazem płynącym z innych mediów (czego najlepszym przykładem jest oczywiście The Witcher), opowieści Królowej Polskiej Fantastyki wydają się współcześnie nieco zapomniane. Zupełnie niesłusznie.

Historia Drugiego kręgu rozpoczyna się bezpośrednio po zakończeniu rozdziału Na smoczej ziemi z pierwszego tomu Kronik. Kamyk – jeden z najzdolniejszych młodych magów, obdarzony umiejętnością tworzenia iluzji – trafia pod opiekę czarodzieja Słonego i jego rodziny, gdzie poznaje wyjątkową pod względem wyglądu i zdolności Jagodę (część Wojny i przymierza). Po rekonwalescencji i przygodach przeżywanych najczęściej wspólnie z Pożeraczem Chmur, Kamyk decyduje się opuścić Smoczy Archipelag i powraca do Zamków Magów. Tam z kolei trafia w wir nauki, poznaje nowych kolegów i innych czarodziei, ale też wplątuje się w różne intrygi, które zaważą na jego dalszym losie (Magowie Drugiego Kręgu).

Podobnie, jak w przypadku Naznaczonych błękitem, fundamentem dla fabuły Drugiego kręgu były opowiadania ze zbioru Tkacz Iluzji. Czytelnik, który miał okazję zapoznać się z pierwotnym tekstem, dostrzeże nie tylko wiele zmian fabularnych, rozbudowujących lub skracających wątki, lecz przede wszystkim zdecydowanie dopracowany styl autorki. Zestawienie ze sobą tekstów powstałych na przestrzeni przeszło dekady daje niemal niepowtarzalną okazję do zapoznania się z rozwojem warsztatu Ewy Białołęckiej.

Pisarka intrygującą akcją i pięknym językiem wciąga czytelnika w wykreowany przez siebie świat. Nie oznacza to bynajmniej, że fabuła obfituje w widowiskowe pojedynki, krwawe bitwy albo nieustanne ścieranie się dobra ze złem. Wręcz przeciwnie. Drugi krąg ma niewiele wspólnego z gatunkiem heroic fantasy. Miejscami można odnieść nawet wrażenie, że nie mamy do czynienia z fantastyką, gdyż kwestia magii czy baśniowych ras schodzi na dalszy plan. Na pierwszym miejscu stoją zaś ludzie, ich emocje i losy.

Seria niejako wymusiła na autorce wprowadzenie do historii nowych postaci. O ile najważniejszymi protagonistami pozostają Kamyk oraz Nocny Śpiewak, o tyle w książce pojawia się cała rzesza równie oryginalnych bohaterów; poczynając od wspomnianej córki Słonego – Jagody, poprzez młodych magicznych adeptów, na kilku kolejnych pełnoprawnych błękitnych czarodziejach kończąc. Przy tak licznej grupie – zwłaszcza mając na uwadze dwudziestu pięciu towarzyszy ze szkolnych ławek Zamku Magów – nie każdego z nich pisarka mogła potraktować z należytą mu uwagą. Z drugiej strony, Białołęcka nawet osobie pojawiającej się na drugim czy trzecim planie poświęca choć kilka zdań, dzięki czemu ta wydaje się  bardziej wiarygodna, a nie służąca wyłącznie wypełnieniu swojej mniejszej czy większej roli w opowieści.

Warto również podkreślić, że odwołanie się do – nierzadko przecież pojawiającego się w literaturze – motywu kształcenia głównego bohatera (w tym przypadku – pary głównych bohaterów), nie doprowadziło fabuły do popadnięcia w zbytnią schematyczność. Początek tego wątku, stereotypowy opis przybycia do uczelni i zakwaterowania, poznania innych uczniów czy przedstawienie dość nieporadnego, lecz mściwego nauczyciela, mogło rodzić takie obawy. Ewa Białołęcka szeregiem niespodziewanych wydarzeń, gmatwających dzieje postaci, szybko przełamuje przyjętą konwencję i wprowadza fabułę na pożądane przez siebie tory. Nauka staje się właściwie niemal nieistotnym tłem dla toczących się przygód.

Bez wątpienia Drugi krąg można zaliczyć do gatunku Young Adult. W żadnym wypadku nie oznacza to jednak, że dla dorosłego odbiorcy lektura książki Ewy Białołęckiej nie będzie interesująca. Pisarka nie pozwala sobie na proste rozwiązania czy nieprawdopodobne interwencje sił wyższych, które ratują protagonistów z opresji. Wszystkie przedstawione wydarzenia tworzą spójną i logiczną całość. Natomiast jest to – jak było to już stwierdzone w recenzji pierwszego tomu Kronik Drugiego Kręgu – literatura o wyjątkowo optymistycznym wydźwięku. Trudno zatem przypuszczać, niezależnie od poziomu dramatyzmu poszczególnych przypadków, by w którymś momencie główni bohaterowie poważnie ucierpieli.

Największą bolączką cyklu pozostaje enigmatyczny porządek społeczny, ekonomiczny czy polityczny przedstawionego świata. Co prawda, dzięki wprowadzeniu do opowieści nowych osób, pośrednio można dowiedzieć się więcej o Lengorchii. Nadal jednak większość informacji o krainie pozostaje zagadką.

Inną dostrzegalną wadą jest brak wyraźnego celu, do którego zmierzają Kroniki Drugiego Kręgu. Na razie jest to bowiem na poły obyczajowa opowieść o dojrzewaniu, tocząca się w fantastycznych realiach. Należy jednak przyznać, że zaskakująca wolta w ostatnich fragmentach książki otwiera możliwości wprowadzenia konkretnego przeznaczenia dla Kamyka i Nocnego Śpiewaka. Zapewne właśnie w tym kierunku podąży opowieść rozpisana przez Ewę Białołęcką na pięć ksiąg, której następny wolumin – Kamień na szczycie – będzie już środkiem historii młodych magów.

Maciej Tomczak

Maciej Tomczak, Szkolne lata Kamyka, „Creatio Fantastica”, nr 1 (58).

Reklamy