Magdalena Łachacz – Dziewczęce fantazje

Recenzja książki: Claudia Gray, Milion światów z tobą [A Million Worlds with You], przekł. Małgorzata Kaczarowska, Warszawa: Wydawnictwo Jaguar 2018, ISBN: 978-83-7686-656-7, ss. 416.firebird-tom-3-milion-swiatow-z-toba-b-iext52302443

Mogę spać spokojnie – ostatni tom trylogii Firebird jest nieodrodnym dzieckiem swej autorki. Na mocy prawa serii utrzymuje też poziom poprzednich książek, w których zawiera się historia pierwszej miłości oraz pierwszych trudów dojrzewania nastoletniej Marguerite Caine, córki wybitnych fizyków eksperymentujących z podróżami po alternatywnych światach.

Po scaleniu duszy Paula, nastolatka wraca do domu właściwie tylko po to, by przekonać się, iż mająca złe zamiary Centrala z innego świata zamierza przywrócić do życia tamtejszą wersję siostry Marguerite, Josie, której dusza – podobnie jak duch Paula – uległa w wyniku wypadku rozpadowi na tysiące kawałków rozsianych po nieznanych zakątkach Multiwersum. Centrala pragnie swój cel osiągnąć za wszelką cenę. Misterny i okrutny plan obejmuje nagłe zwroty akcji, których głównym punktem jest zabijanie kolejnych wersji Marguerite. Jakby tego było mało, Paul załamuje się pod ciężarem doświadczeń związanych z rozszczepieniem i wycofuje się z miłosnej relacji łączącej go z protagonistką.

Dzielna nastolatka musi więc nie tylko uratować wiele światów i samych siebie, ale też opanować chaos rozprzestrzeniający się po jej uczuciowym i rodzinnym życiu. Udaje jej się tego wszystkiego dokonać w brawurowym stylu znanym z poprzednich tomów, poszczególne sceny charakteryzuje zaś rozmach typowy dla grande finale, tak więc sercowe rozterki i przygody Marguerite okraszone są apokaliptycznymi widokami anihilacji wczesnorenesansowego Rzymu czy upałem archeologicznych wykopalisk w Egipcie. Mimo tego powieściowa akcja zamknięta w ramach motywu umierania/odradzania pozwala pogłębić zarysowane w poprzednich częściach rozważania na temat tego, że o tym, kim jesteśmy, decydują przede wszystkim nasze świadome, niepodyktowane nadmierną idealizacją, wybory. Trudno więc nie skinąć głową z aprobatą, kiedy czyta się zawartą w końcowych akapitach pochwałę wielości i różnorodności życiowych postaw.

Nie oznacza to jednak, iż powieści udaje się uniknąć psychologicznych mielizn oraz – tyle w kwestii stylu – rozczulającej kiczowatości towarzyszącej zwłaszcza miłosnym zbliżeniom Marguerite i Paula. Wszelako tym, co najbardziej przeszkadzało mi w lekturze, był sposób, w jaki bohaterka dojrzewa do związku z ukochanym. Trzeci tom trylogii Gray dobitnie pokazuje bowiem, że tym, czym naprawdę książka się zajmuje, nie jest opowiadanie właściwej historii, lecz realizowanie dziewczęcych fantazji o poznawaniu niegrzecznego chłopca, który pod wpływem miłości przeistacza się w księcia z bajki. Co więcej, trylogia Firebird wpisuje miłość w fantazję o dziewczęcym dorastaniu. Dojrzewanie zaś dokonuje się w oderwaniu od własnego ciała – wszystkie transgresyjne momenty związane z doznawaniem kobiecości (pierwszy seks, zajście w ciążę, macierzyństwo) Marguerite przeżywa w obcym ciele swych kolejnych wersji. Można oczywiście argumentować, że to tym lepiej – „przećwiczone” tą drogą emocje i burze hormonów nie przerażą dziewczyny w prawdziwym życiu. Do jakiego stopnia można jednak włączać wirtualność w doświadczanie siebie?

Z tym oto pytaniem okazuje się, iż z pozoru błaha powieść skłania do stawiania niebagatelnych pytań. Takie interpretacyjne otwarcie powoduje z kolei, że książkę można, przy odrobinie dobrej woli, czytać na więcej niż jednym poziomie. Tak więc wszystko po staremu na najlepszym z możliwych światów: literatura ciągle stymuluje na milion różnych sposobów i stwarza wspaniałe przestrzenie (nawet jeśli przez przypadek), w których kryje się milion zalet i wad.

Magdalena Łachacz

 

Magdalena Łachacz, Dziewczęce fantazje, „Creatio Fantastica”, nr  1 (58).

Reklamy