Barbara Szymczak-Maciejczyk – Jurajski świ(a)t

jurassic-park-2Recenzja filmu: Jurassic World: Upadłe królestwo [Jurassic World: Fallen Kingdom] reż. Juan Antonio Bayona, Hiszpania, USA: Amblin Entertainment, Apaches Entertainment, Legendary Pictures, Perfect World Pictures, Universal Pictures 2018.

Każdy fan najsłynniejszej serii o ożywionych dinozaurach z wytęsknieniem czekał na premierę najnowszego filmu Jurassic World: Upadłe królestwo. Kampania reklamowa obiecywała widzom prawdziwy hit, ale oczekiwania odbiorców były wyśrubowane – zwłaszcza po ostatniej części, w której zobaczyliśmy przerażające stworzenie nazwane Indominus Rex.

Jurassic World zostaje zamknięty, a park opanowują dinozaury. Grono obrońców praw zwierząt walczy o uratowanie stworzeń uwięzionych na wyspie, której grozi całkowite zniszczenie przez aktywny wulkan. Wśród aktywistów znajduje się oczywiście Claire Dearing (Bryce Dallas Howard). Kobieta spotyka się z bogatym arystokratą pragnącym ocalić powołane do życia zwierzęta. Claire wraz z Owenem Gradym (Chris Pratt), Zią Rodriguez (Daniella Pineda), weterynarzem specjalizującym się w leczeniu dinozaurów, oraz Franklinem (Justice Smith), specjalistą „od kabelków”, i grupą najemników udaje się na Isla Nublar, by przetransportować stamtąd trzynaście gatunków. Jednak szybko okazuje się, że intencje niektórych bohaterów nie są czyste, a prehistoryczne stworzenia mają swoją cenę – i jest ona bardzo wysoka.

Po typowo przygodowej produkcji, jaką był Jurassic World z 2015 roku, twórcy postanowili postawić główny akcent na czymś innym. I chociaż nie można powiedzieć, by Upadłe królestwo nie obfitowało w efektowne pościgi czy ucieczki, to jednak uwaga widza skierowana jest szczególnie na kwestię ratowania dinozaurów, a także – co jest chyba najbardziej interesujące – na pytanie o współistnienie tych majestatycznych i niebezpiecznych stworzeń na Ziemi opanowanej przez homo sapiens sapiens. Doskonałą klamrą kompozycyjną zastosowaną w filmie jest wystąpienie doktora Iana Malcolma (Jeff Goldblum) dotyczące odpowiedzialności za stworzenia, które ludzie przywrócili światu, a jednocześnie za sam świat. Łatwo można dostrzec również krytykę konsumpcjonizmu (podczas doskonałej sceny aukcji!) i komercjalizacji nauki (widzimy bowiem nowocześnie wyposażone laboratorium, w którym stworzono kolejną hybrydę), a także pytanie o granice ludzkich możliwości.

Niestety, Jurassic Wold: Upadłe królestwo to bardzo przewidywalny film. Widz potrafiący łączyć fakty w logiczną całość szybko odgadnie główne wątki (dotyczące chociażby Blue albo pochodzenia jednej z postaci) i będzie wiedział, jakich wydarzeń należy oczekiwać. Nie oznacza to jednak, że produkcja jest niewarta obejrzenia – na szczęście ratuje ją kilka naprawdę dobrze zrobionych scen, jak poszukiwania Maisie przez dinozaura rodem z dziecięcego koszmaru, moment, w którym ostatnie stworzenie żyjące na Isla Nublar pochłania pył i dym czy wspomniana już aukcja z uczestnictwem multimilionerów.

Twórcy Upadłego królestwa otworzyli sobie furtkę do kolejnej części z serii Jurassic World, w której możemy spodziewać się ekspansji dinozaurów i tego, co Malcolm określił – jakże trafnie – światem jurajskim. Zobaczymy, jak ludzkość przystosuje się do nowych realiów i kto tym razem przetrwa prawdziwą katastrofę.

Barbara Szymczak-Maciejczyk

Barbara Szymczak-Maciejczyk, Jurajski świ(a)t, „Creatio Fantastica” 2018, nr 1 (58).

Reklamy