Anna N. Wilk – „Trwoga dla uważnych”

ghoststories-1280-1522938005678_1280wRecenzja filmu: Przebudzenie dusz (Ghost stories), reż. A. Nyman, J. Dyson, Wielka Brytania: Lionsgate Films, 2017.

Drogi Czytelniku tej recenzji, czy wierzysz w potęgę racjonalnego myślenia, zwycięstwo zdrowego rozsądku nad fantazją? Świadomie może tak, ale podświadomie, cóż… Gdy wiedza naukowa i najnowsza technologia zawiodą Twoje oczekiwania, gdy nadejdzie czas kryzysu i nie będziesz potrafił znaleźć logicznego rozwiązania dla swoich problemów, gdy będziesz odczuwał coraz większą desperację i zagubienie poznawcze, powrócisz do myślenia magicznego, wiary w złe omeny i środki apotropeiczne, jak do grona starych przyjaciół. Tak działa ludzki umysł1. W filmie Przebudzenie dusz cała konstrukcja świata przedstawionego opiera się na zależności między ludzką potrzebą rozumienia otaczającej rzeczywistości a kwestią istnienia zjawisk niewytłumaczalnych.

Profesor Phillip Goodman (Andy Nyman) poświęcił większość swojego życia zawodowego na obalanie przesądów i walkę z szarlatanami, wykorzystującymi ludzką naiwność i rozpacz po utracie bliskich. Praca jest dla niego niemalże posłannictwem i sensem istnienia, dlatego nie waha się, kiedy Charles Cameron (Martin Freeman), badacz zjawisk nadprzyrodzonych o wielkiej sławie, który od wielu lat jest powszechnie uznawany za zmarłego, prosi go o pomoc w śledztwie. Goodman zgadza się spotkać z trójką osób rzekomymi ofiarami złowrogiej działalności istot nadprzyrodzonych i wysłuchać ich opowieści, aby określić, na czym polega dana mistyfikacja. Ale czy na pewno zjawiska paranormalne są jedynie objawami zaburzeń psychicznych lub czczymi wymysłami? A może to główny bohater ma zbyt wąskie horyzonty myślowe, by w pełni ujrzeć prawdę?

Film Przebudzenie dusz można uznać za antologię opowieści grozy, w której losy profesora Goodmana stanowią wprowadzenie i epilog dla trzech różnych epizodów. Odbiorca ma zatem okazję zapoznać się z historią stróża, pracującego w nawiedzonym budynku dawnym szpitalu psychiatrycznym dla kobiet, diabelską przestrogą dla młodych ludzi przed nieuważnym prowadzeniem samochodu w ciemnym lesie i relacją z ataku poltergeista na pewnego biznesmena, którego żona spodziewa się dziecka. Niestety epizody reprezentują dość nierówny poziom.

Wśród zalet pierwszej z wymienionych opowieści należy wymienić bohatera Tonny’ego Matthewsa (Paul Whitehouse), mężczyznę w średnim wieku o skomplikowanych relacjach rodzinnych, niezdolnego do poradzenia sobie z wyrzutami sumienia. Protagonista jest szorstki w obyciu, ale jednocześnie potrafi wzbudzić sympatię u widza. Na pochwałę zasługuje również udana sceneria, skutecznie ewokująca poczucie zagubienia w ciemnościach oraz podsumowanie tego wątku, które skłania widza do pewnych przemyśleń odnośnie do pozytywnej zmiany życia Tonny’ego, jak i stanu duchowego Goodmana. Sama historia nie wywołuje jednak lęku czy przerażenia. Jako wieloletnia miłośniczka filmów i książek grozy, nie mogłam pozbyć się wrażenia pewnej wtórności założeń fabularnych. Twórcy wprawdzie umiejętnie odwołują się do klasyki gatunku, m.in. japońskich horrorów o duchach czy ekranizacji Lśnienie w reżyserii Stanleya Kubricka, ale w zamian nie oferują nic nowego. Widz otrzymuje standardową opowieść o nawiedzonym budynku.

Bardzo przypadła mi do gustu druga opowieść dzieje młodego chłopaka i jego felernej podróży samochodem. Twórcy filmu doskonale łączą w niej groteskę oraz atmosferę niepokoju z odwołaniami do klasyki kina grozy, choćby poprzez wykorzystanie sposobu operowania kamerą, identyfikowanego przez fanów z kultową serią filmową Martwe Zło. Nawiązania do innych utworów grozy są tutaj miłym dodatkiem, wzbogacającym treść o nowe elementy. Sam zamysł fabularny zachwyca bowiem swoją prostotą koncepcyjną i oryginalnością. Nie chcę odbierać przyjemności z oglądania potencjalnym odbiorcom, więc tylko dodam, że pomysł na opowieść jest dość kuriozalny, ale jednocześnie intrygujący i, co najważniejsze niewyeksploatowany w innych horrorach. Naprawdę byłam ciekawa, co wydarzy się dalej i jakim cudem bohater wróci do domu, dlatego z pewnym rozczarowaniem przyjęłam fakt, że opowieść tak szybko się skończyła. Z chęcią obejrzałabym jej dłuższą wersję. Ostatni epizod historia mężczyzny, który musi zmierzyć się z poltergeistem jest najsłabsza. Razi dysonans między próbą wywołania u widza strachu, a irytującym zachowaniem protagonisty i jego dość apatycznym stosunkiem do opowiadanej historii. Czarny humor i groteska nie działają w tym epizodzie tak dobrze jak w poprzednim; zachowanie bohatera razi nadmierną sztucznością i nienaturalnością.

Przebudzenie dusz zachwyca dużą dbałością o szczegóły. Widz, który nie będzie uważnie oglądał ekranizacji, ryzykuje utratą kluczowych informacji, pozwalających lepiej zrozumieć fabułę. Tutaj nawet wygląd worka foliowego czy kolor dziewczęcej sukienki staje się ważnym tropem do rozwiązania zagadki, jakie to siły czyhają na profesora Goodmana. Sam wątek śledztwa ma szansę zaskoczyć część widzów swą nieprzewidywalną konkluzją. Aktorstwo jest znakomite, a efekty specjalne wyjątkowo udane. Szczególnie należy pochwalić Andy’ego Nymana, którego postać wzbudza tak współczucie, jak i przychylność widza. Z pewnym smutkiem muszę jednak stwierdzić, że pomimo zapewnień z materiałów promocyjnych, w trakcie seansu nie uwierzyłam w realność zagrożenia, a w nocy sen miałam spokojny i głęboki. Fani fantastyki grozy z pewnością będą zachwyceni możliwością wyłapywania wszelkich wskazówek co do otaczającej bohaterów rzeczywistości czy nawiązań literacko-filmowych, choć czeka ich niedosyt mocnych przeżyć. Podejrzewam, że szansę na dreszczyk emocji mają głównie te osoby, które nie są zaznajomione ze schematami narracyjnymi typowymi dla horrorów.

 

1Pozwolę sobie zacytować tutaj Jana Mitarskiego: „Lęk, zwłaszcza dłużej trwający, prowadzić może do regresji – powrotu do bardziej pierwotnych sposobów zachowania i potęgować drzemiącą w człowieku skłonność do archaicznego, magicznego myślenia”. J. Mitarski, Demonologia lęku. Niektóre formy ekspresji i symboliki lęku w dziejach kultury, [w:] A. Kępiński, Lęk, Warszawa 1977, s. 320.

Anna N. Wilk

Anna N. Wilk, Trwoga dla uważnychCreatio Fantastica” 2018, nr 1 (58).

Reklamy