Barbara Szymczak-Maciejczyk – Dziedziczka wraca do domu

Biały Kruk J. L. WeilRecenzja książki: J. L. Weil, Biały kruk [White Raven], przekł. E. Świerczyńska, Białystok: Wydawnictwo Kobiece 2018, ISBN: 978-83-65601-11-7, ss. 368.

Chociaż nie należę już do grupy docelowej powieści z kategorii young adult fantasy, to muszę przyznać, że niejednokrotnie oddaję się lekturze takich książek – czy to zawodowo, czy dla przyjemności. Jednak o ile zazwyczaj (do pewnego stopnia) nie przeszkadza mi niedojrzałość bohaterów, o tyle czasami pewne zachowania właściwe dla okresu adolescencji przeważają nad bardziej interesującymi elementami kompozycyjnymi, do jakich należą na przykład kreacja postaci czy świata fikcyjnego, albo chociaż główne założenia fabularne. Tak jest w przypadku Białego kruka J. L. Weil.

Matka Piper została zamordowana w tajemniczych okolicznościach. Teraz to ona zajmuje się domem, bratem i ojcem, który nie może pogodzić się ze stratą żony. Niespodziewanie dziewczyna i TJ zostają zaproszeni na całe wakacje do domu babci, której nigdy nie widzieli. Choć niechętnie, rodzeństwo udaje się na wyspę Raven Hollow, by poznać arystokratyczną (i bajecznie bogatą) Rose. Zbuntowana i zła na cały świat Piper stara się na wszystkie sposoby uciec spod kurateli antenatki – spotyka się z miejscowymi nastolatkami, chodzi z nimi na zakrapiane imprezy oraz, co najgorsze, poznaje tajemniczego i niebezpiecznego Zane’a. Jednak po niedługim czasie okazuje się, że dziewczyna z kolczykiem w nosie, w obszarpanych szortach i z pomalowanymi na czarno paznokciami jest dziedziczką nie tylko całego otaczającego ją bogactwa, ale także niepokojącej mocy, której nie rozumie, lecz z której prędko będzie się musiała nauczyć korzystać, jeśli chce przeżyć.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że Weil starała się w jednej książce skompilować elementy charakterystyczne dla gatunku young adult (wiek i zachowanie bohaterów), jak i romansu paranormalnego (związek pozornie zwyczajnej osoby z posiadaczem nadprzyrodzonej mocy), nie koncentrując się wystarczająco na samej fabule, której założenia są co najmniej intrygujące: mamy bowiem młodą dziewczynę, która posiada unikatową moc Białego Kruka, fascynujących żniwiarzy dusz i nowatorską metaforykę ptaków (Wron, Jastrzębi czy Kruków). Gdyby pominąć nadmiernie wyeksponowane fragmenty opisujące burzę hormonów budzącą się w Piper na widok Zane’a oraz nie mniej irytujące reakcje czy wypowiedzi typowe dla Wielce Zbuntowanej I Nieszczęśliwej Nastolatki, książka byłaby, być może, nawet bardzo dobra. W obecnym kształcie jest wciągająca, a jej główne koncepcje sprawiają, że chętnie sięgnę po kolejne tomy, jednak myśl o tym, iż ponownie będę musiała przebrnąć przez fantazje protagonistki na temat zakazanego owocu, jakim jest tajemniczy żniwiarz, i znów będę skazana na wulgarne odzywki na bardzo niskim poziomie, sprawia, że mój entuzjazm opada. Paradoksalnie owo silne zakorzenienie w kulturze współczesnych nastolatków może być jednym z powodów, dla których bardzo młodzi czytelnicy tak chętnie sięgają po Białego Kruka. Z pewnością dzieje się tak również z powodu wyczuwalnego napięcia (szczególnie seksualnego) zbudowanego pomiędzy Piper i synem Śmierci.

Okładka powieści – choć nieco przesadnie dziewczęca – pasuje do treści książki, zwłaszcza do protagonistki: pięknej, lecz niepewnej siebie blondynki (co zostaje wielokrotnie podkreślone, tym bardziej, że większość bohaterów ma włosy w innych kolorach), otoczonej przez różnego rodzaju istoty związane z kształtami ptaków symbolizujących ich moce.

Powieść Weil, chociaż wyraźnie skierowana do nastoletniego czytelnika, zapada w pamięć, a pojawiający się w niej bohaterowie dają się polubić. Chętnie dowiem się więc, jak Piper poradzi sobie z zaaranżowanym małżeństwem, zakazanym uczuciem, czy dojrzeje (trzymam za ciebie kciuki, mała!) oraz jak rozwinie się zarysowana w pierwszym tomie ptasia metaforyka.

Barbara Szymczak-Maciejczyk

Barbara Szymczak-Maciejczyk, Dziedziczka wraca do domu, „Creatio Fantastica” 2018, nr 1 (58).

Reklamy