Monika Jasek – Gorzkie łzy Odyna

Recenzja książki: Marta Jakubek, Ludzie Mgły, e-book, Selfpublishing, Google Play, ss. 325.

ludzie_mgly.pngPowieść młodej autorki Marty Jakubek¹ zaczyna się intrygująco i magicznie – od przybliżenia nam historii Bustrala i jego przygód w Midgardzie. Każdy sympatyk mitologii nordyckiej – łącznie ze mną – już w tym momencie usiądzie wygodniej i będzie zagłębiał się z ciekawością jego w historię.

Prolog przedstawia typową historię niesfornego bohatera: Bustral najpierw zdobywa zaufanie Odyna, składa mu obietnicę, z której się wywiązuje, aż do pojawienia się Lokiego. Mężczyzna ulega namowom podstępnego boga i sprzeciwia się Odynowi; gdy ten się o tym dowiaduje, srogo karze nieszczęśnika i jego rodzinę. Rzuca klątwę na dziewięcioro jego potomków – i w ten oto sposób rodzą się tytułowi Ludzie Mgły. W głównej części książki następuje przeskok: protagonistką staje się Gemma – młoda kobieta z traumatycznymi wspomnieniami, która o mitologii nordyckiej kiedyś zapewne słyszała, ale niewiele ponad to. Historia skandynawskiego wojownika wydaje się tylko bladym tłem, dopóki na drodze Gemmy nie staje tajemniczy Haakon, potomek przeklętych dzieci Bustrala.

W Pradze, bo właśnie tam rozgrywa się akcja powieści, dochodzi do dziwnych anomalii pogodowych – niezwykła mgła pojawia się w różnych miejscach miasta, a ludzie znajdujący się w jej zasięgu odkrywają, że ich bolesne wspomnienia i najgorsze koszmary stają się jawą. Mgle ulega również Gemma, na nowo przeżywająca śmiertelny wypadek narzeczonego i odtwarzająca – wydawałoby się – zapomniane wspomnienia z wczesnego dzieciństwa. W fabule pojawia się również postać czarnego psa, który okazuje się kimś ważniejszym, niż początkowo mogłoby się wydawać. Zainteresowanie, które początkowo połączyło Gemmę i Haakona, przeradza się w głęboką miłość. Bohaterka nie waha się zatem i razem z ukochanym rozpoczyna walkę z Rodziną, pragnącą pogrążyć Ludzi Mgły.

Powieść ma silne i słabe strony. Do tych pierwszych należy na pewno interesujący prolog i oryginalny pomysł na przeklętych potomków Bustrala. Wpisuje się to w panującą obecnie modę na skandynawskich herosów. Wykorzystanie bogactwa motywów z mitologii nordyckiej w inny sposób było strzałem w dziesiątkę. Należy również pochwalić umieszczenie głównej akcji utworu w Pradze, która nie jest często wybierana przez pisarzy. Podobnie rzecz ma się z Oxfordem, do którego autorka przenosi wydarzenia z drugiej części powieści. Klimat tych miast świetnie pasuje do towarzyszącej pradawnej legendzie atmosfery tajemnicy. Szkoda jedynie, że wydają się one nijakie, a ich potencjał nie został do końca wykorzystany.

Niezłym pomysłem było także przybliżenie historii Shigeru, młodego Japończyka żyjącego w Oxfordzie. Zamknięty w sobie i skrywający mroczne tajemnice, jest zdecydowanie najciekawszą postacią z rodu Ludzi Mgły i od razu wzbudza sympatię. Na przeciwnym biegunie znajduje się drażniący mnie Marcus, który czasami zachowuje się jak rozkapryszone dziecko, jest złośliwy bez żadnego powodu, a czytanie o nim po prostu męczy.

Do słabszych stron powieści należy przede wszystkim wątek miłosny. Gemma i Haakon zakochują się w sobie od razu – co oczywiście jest możliwe. Oboje jednak nie są przekonujący w swojej miłości, a ich uczucie przypomina to znane ze Zmierzchu. Związek tej pary wysuwa się na pierwszy plan, czym przyćmiewa interesującą historię, którą mają do opowiedzenia tytułowi Ludzie Mgły. Zdecydowanie lepiej byłoby obserwować powoli rodzące się uczucie, stanowiące dopełnienie wydarzeń, a nie będące podstawą fabuły od prawie samego początku. Autorka traci potencjał z prologu – świetny i oryginalny zamysł zostaje sprowadzony do poziomu płytkiego romansu paranormalnego.

Warstwa językowa jest pełna błędów. Problemem jest ortografia („mimo, że”, „wachać się”) oraz to, że pisarka używa słów czy wyrażeń niepasujących do tego, co chciała przekazać czytelnikowi („na kanwie czerwonego zmierzchu zaczęły pojawiać się owiane cieniem sylwetki”). Trudności pojawiają się również w budowie zdań podrzędnie złożonych, odmianie wyrazów i szyku zdania, a nieznajomość pisowni wywołuje żenujący uśmiech („Odwróciła się napięcie i wyszła z domku”). Bawi również złe użycie przyimków(„[…] pociągając łyk soku ze słomki”). W odbiorze powieści przeszkadzają liczne błędy językowe, stylistyczne, interpunkcyjne i inne. Tekst nie przeszedł nawet porządnej adiustacji. Wypowiedzi bohaterów również zapisywane są błędnie – poczynając od półpauzy i łącznika, które są stosowane zamiennie (przypadkowo?), kończąc na bezsensownych kropkach kończących wtrącenia i rozpoczynanie następnego zdania od małej litery.

Warto byłoby znaleźć dobrego redaktora, który popracowałby z autorką zarówno nad samą fabułą, jak i warstwą językową. Taka ilość błędów w powieści jest po prostu niedopuszczalna, zniechęca do dalszego czytania i powoduje, że czytelnik odczuwa raczej poirytowanie niż zainteresowanie. Należałoby się też zastanowić, co powinno wysunąć się na pierwszy plan – pomysł z przekleństwem Ludzi Mgły czy paranormalny wątek miłosny.

¹ Niegdyś na łamach „Creatio Fantastica” ukazało się jej opowiadanie Ja i mój superszpieg; „Creatio Fantastica” 2014, nr 4 (46).

 

Monika Jasek

Monika Jasek, Gorzkie łzy Odyna, „Creatio Fantastica” 2018, nr 1 (58).

 

Reklamy