Autentyzm jest magią fantastyki miejskiej – wywiad z Patricią Briggs

Briggs

Photo by Allen Johnson

W maju tego roku Patricia Briggs[1], autorka bestsellerowej serii opowiadającej o losach zmiennokształtnej pani mechanik, odwiedziła Polskę. Udało nam się zadać pisarce kilka pytań dotyczących procesu twórczego, inspiracji i rad dla początkujących twórców!

 

Barbara Szymczak-Maciejczyk: Seria poświęcona Mercedes Thompson jest jedną z najbardziej znanych i najpopularniejszych serii urban fantasy w Polsce. Jest tak między innymi dzięki temu, że Mercy wydaje się być stworzona z krwi i kości i to przy całym swoim pechu ściągającym na nią kolejne niebezpieczeństwa oraz pomimo bycia zmiennokształtną. Jak udało Ci się połączyć niesamowitość z tak realnym charakterem postaci?

Patricia Briggs: Myślę, że sprawienie, by ta niesamowitość działała, wymaga postaci osadzonej w rzeczywistości. Ponieważ patrzę na Mercy jak na prawdziwą osobę, a ona się taka czuje (przynajmniej taką mam nadzieję), mały szczegół, że zamienia się w kojota i była wychowywana przez wilkołaki wydaje się po prostu… autentyczny. W taki sposób, w jaki nie byłby, gdyby Mercy nie musiała się martwić o normalne, codzienne rzeczy, takie jak pójście do pracy każdego dnia, aby mogła spłacić kredyt na czas albo zapłacić podatki. Jeśli większość książki wydaje się tak silnie osadzona w rzeczywistości, to czytelnicy mogą łatwiej przyjąć, że magia także jest prawdziwa.

B. Sz.-M.Mercedes Thompson można kochać albo nienawidzić, jest tak niestereotypową postacią! Kobietą-mechanikiem, zmiennokształtną zmieniającą się w kojota, niezależną osobą lubiącą wolność i nieznoszącą autorytetów. Jej zafascynowanie Samuelem i uczucie do Adama tylko dodaje smaczku tej postaci, pokazuje ją w innym świetle: jako kobietę zakochaną, która dla najbliższych zrobi dosłownie wszystko. Serię o Mercy napisałaś kilka lat dobrych temu, ale to połączenie wrażliwości i nadludzkiej siły wciąż jest kuszące, dalej stanowi doskonały miks i intryguje czytelników. Czy właśnie tacy – Twoim zdaniem – powinni być bohaterowie, o których po prostu chce się czytać, którzy nigdy nie stracą na aktualności?

P. B.: Dobra historia – każda opowieść – musi być o ludziach. Nie ma znaczenia, czy to science fiction, powieść tajemnic[2] czy romans – historia wciąż musi dotyczyć ludzi. Mercy bardzo ewoluowała od pierwszej książki i nadal się zmienia, ponieważ prowadzone przez nas życie zawsze na nas wpływa. Jednak podobnie jak my, ma pewne podstawowe cechy, które są niezmienne. Z oddaniem dba o ludzi, których kocha, a także o takie kwestie, jak sprawiedliwość, miłość i dobroć. Jest żałośnie niewystarczająca, jeśli chodzi o sytuacje, w jakich się znajduje, a które w dużej mierze spowodowane są przez jej potrzebę robienia właściwych rzeczy i ona musi znaleźć własny sposób, by przechytrzyć, wymanewrować złych ludzi, aby z niej wyjść. Każdy z nas to robi, wszyscy torujemy sobie drogę przez życie, podejmujemy próby, by rozwiązać napotkane problemy w najlepszy możliwy sposób. Mercy może zmieniać się w kojota, ale wciąż jest bardzo ludzka. Wydaje mi się, że to dlatego jej postać nadal jest dla mnie interesująca, w dekadę po opowiedzeniu jej historii. Myślę, że to z tego powodu wciąż ciekawi także czytelników.

B. Sz.-M.: Nie da się ukryć, że Mercedes przyciąga kłopoty jak magnes. Powiedz, z czego czerpałaś inspiracje podczas pisania kolejnych tomów? W jakim stopniu wydarzenia znane czytelnikom serii o Thompson są inspirowane mitologiami, baśniami i religiami, a w jakim stopniu stanowią luźne nawiązanie do tych tradycyjnych form?

P. B.: Wszędzie wokoło znajduję możliwości do wykorzystania w praktyce narracyjnej. Moja mama była bibliotekarką w bibliotece dla dzieci, w naszym domu książki były wszędzie. Moja starsza siostra każdej nocy zwykła czytać mi baśnie, nim położyłyśmy się spać. Kiedy byłam na tyle duża, by już samodzielnie czytać, wiele z moich lektur stanowiły opowieści ludowe i historie o takich bohaterach, jak Robin Hood i Król Artur. Zapoznaję się także z przekazami o potworach – wampirach, wilkołakach, zombie. Jeśli zaś chodzi o religię, to jestem osobą o silnej wierze. Czuję więc, że jeśli mam zamiar wprowadzić do świata jakieś mroczne rzeczy, to sprawiedliwie jest również umieszczenie w nim światła. Ale takie rzeczy dodają raczej smaku posiłkowi, jakim jest historia, nie są samą historią. Dla mnie dotyczy ona ludzi i to właśnie w ludzkich motywacjach i potrzebach odkrywam najlepsze wątki do opowiedzenia.

B. Sz.-M.: W urban fantasy często korzysta się z bogactwa mitologii wielu ludów. Z pewnością stanowi to interesujący dodatek do fabuły, na którym można też osadzić kanwę poszczególnych tomów. Ponadto może także wzbogacać wiedzę czytelników. Jednak czy możesz nam zdradzić, które wierzenia byłyby najważniejsze dla świata, w którym żyje Mercedes i dlaczego? Oraz o których z nich najlepiej Ci się pisało? 

P. B.: Zaczęłam od starych opowieści z kontynentalnej Europy, mówiących o wampirach i wilkołakach, czerpiąc z oryginalnych mitów – a także z warstw (ludowych, popkulturowych) nakładanych na te potwory przez wieki. Później wykorzystałam więcej europejskich opowieści ludowych, aby przedstawić wróżki w swoim świecie. Niektóre podania, z których czerpałam, są bardzo dobrze znane, inne są dość niejasne. Rozgałęziłam się w tych opowieściach i wierzeniach niektórych rdzennych mieszkańców Ameryki. Mam też kilka fajnych pomysłów do wykorzystania w przyszłości. Myślę, że wszystkie równorzędnie były ważnymi elementami budującymi świat Mercy, dodając mu wrażenia autentyczności, które jest prawdziwą magią fantastyki miejskiej. Nie wiem, jak wybrać ulubione podania. Najważniejsze jest dla mnie jednak to, jak dobrze historie jednego narodu łączą się z podaniami innej kultury.

B. Sz.-M.: Chciałabym się odnieść właśnie do tych wierzeń rdzennych mieszkańców Ameryki. W czasie, gdy figura wampira już powoli przebrzmiewa (jako główna postać), wilkołaki i inne fantastyczne stwory – jakich w Twoich książkach nie brakuje – wybijają się na pierwszy plan. Jednak poza wilkołakami żyjącymi w ściśle określonej hierarchii, dodałaś coś jeszcze ciekawszego: odpornego na wiele uroków kojota o wyjątkowych cechach. Skąd taki oryginalny pomysł, by wykorzystać właśnie postać kojota?

P. B.: Zaczęło się prosto. Wiedziałam, że seria o Mercy będzie miała wiele wspólnego z wilkołakami i wampirami. W tamtym czasie pojawiło się dużo więcej książek o wampirach niż o wilkołakach, a ja bardziej lubię te drugie, więc zdecydowałam się zacząć od opowieści wilkołakocentrycznej. Lubię pisać o niedocenionych postaciach. Oznacza to, że muszą one rozwiązywać swoje problemy przy użyciu mózgu i umiejętności, a nie brutalnej siły – co znajduję bardziej interesującym. Wychowałam się w Montanie, miejscu, w którym dzika przyroda znacznie przewyższa możliwości oswojenia jej przez ludzi. Jeśli myślisz w Montanie o słabych wilkach, jako pierwsze skojarzenie przychodzą ci kojoty. Wiedziałam wtedy więcej o naturze kojotów, a z czasem nauczyłam się jeszcze więcej. Kojot (zarówno jako zwierzę, jak i Kojot[3]) jest przedmiotem wielu podań i tradycji Indian. Oznacza to dla mnie tyle materiału do zabawy…!

B. Sz.-M.: Pozostańmy jeszcze przez chwilę przy kwestii owych podań i wierzeń. Świat, w którym magiczne istoty ogłaszają swoje istnienie, wydaje się z jednej strony niezwykle ciekawy i pełen możliwości (można wykorzystać umiejętności nie-ludzi), ale z drugiej takie rozwiązanie rzeczywiście mogłoby budzić niepokój wśród niektórych środowisk. Czy właśnie tak widziałabyś rzeczywistość wzbogaconą o ujawnienie się fantastycznych istot? 

P. B.: Absolutnie! Napięcie pomiędzy ludźmi i różnymi nadprzyrodzonymi bytami czy grupami istot stanowi jedną z sił napędowych serii. Mam dyplom z historii i jestem (czasem przerażonym) obserwatorem aktualnych wydarzeń – zarówno na wielką, jak i na małą skalę. Korzystam z tego, co zauważam w prawdziwym świecie i wykorzystuję to do podkreślenia interakcji w historiach, które opisuję.

B. Sz.-M.: Przejdźmy teraz do przyjemniejszej kwestii – z Twoich słów da się to już po części wywnioskować, ale czy zdradzisz nam, która z opisywanych przez Ciebie postaci jest Twoją ulubioną? Czy jest ona odzwierciedleniem jakiejś realnie istniejącej osoby, czy też stanowi idealny zbiór cech? 

P. B.: Właściwie nie wiem, czy mam jakieś ulubione postaci. Oczywiście kocham Mercy. Jej głos jest dla mnie najłatwiejszy do uzyskania, do przedstawienia. Dla mnie ona jest idealną bohaterką do opisania w wielotomowej serii. Kieruje nią sprawiedliwość i lojalność. Pociąga ją pragnienie naprawiania rzeczy – posiada też talent do tworzenia chaosu, kiedy to robi. Nie tyle muszę rozwiązywać dla niej fabułę, ile po prostu wrzucam ją w jakąś sytuację i pozwalam jej robić najgorszą robotę. Ale są też inne postacie, które kocham: Adam, Warren, Darryl, Jessie. Nie… jak każda dobra matka nie mam ulubieńców, chociaż niektórzy bohaterowie są łatwiejsi do opisania niż inni.

B. Sz.-M.: Skoro wspomniałaś już o opisywaniu postaci… to co myślisz o polskich okładkach odzwierciedlających wizerunek Mercy? Czy właśnie tak wyobrażasz sobie swoją bohaterkę podczas pisania o niej? 

P. B.: Autorem aktualnych okładek jest Dan Dos Santos, który nie tylko jest wspaniałym artystą, ale także ma dar zbywalności. Są one uniwersalnie cudowne. Dan robi też moje amerykańskie okładki i przy okazji jest moim dobrym przyjacielem. Widziałam jego grafikę na okładkę Zewu księżyca, kiedy byłam nieco po połowie pracy nad książką. Utkwiła mi ona przed oczami w trakcie pisania – kobieta na grafice Dana jest tą, którą wyobrażam sobie jako Mercy.

B. Sz.-M.: Przyszła pora na nasze ostatnie pytanie. Biorąc pod uwagę to, że „Creatio Fantastica” jest miejscem debiutu dla licznych twórców, czuję się w obowiązku zapytać, czy według Ciebie istnieje jakiś klucz, który powinni wykorzystać młodzi pisarze podczas kreowania swoich bohaterów? Na Twojej stronie czytałam, że często otrzymujesz maile z pytaniem o to, co mogą zrobić początkujący twórcy, by osiągnąć sukces. Udzielisz kilku wskazówek naszym polskim odbiorcom parającym się pisaniem?

P. B.: Nie ma jednego klucza ani jednej metody, które by działały dla wszystkich albo dla każdej postaci. Mimo to dla mnie najważniejsze jest, by bohater był wewnętrznie spójny. Musi mieć powód dla wszystkiego, co robi – aż po mrugnięcie okiem. Sam pisarz nie musi wszystkiego wyjaśniać, ale jeśli te motywacje są solidne, czytelnicy będą mieć wrażenie, jakby taka osoba żyła prawdziwym życiem. Nie należy też wzorować postaci na sobie lub na kimś znajomym. Taki bohater zawsze wpłynie na twoją opowieść w sposób, który każdy doświadczony czytelnik rozpozna – i to zmniejsza moc twojej fabuły. Miej na uwadze, że ludzie rzadko są zupełnie dobrzy albo całkowicie źli. Gdy dobrzy ludzie robią złe rzeczy albo źli ludzie robią dobre, zazwyczaj pojawia się możliwość stworzenia ciekawej historii. Na koniec pamiętaj, że nie ma reguły pisarskiej, której nie można złamać, tak długo, jak długo fabuła działa.

B. Sz.-M.: Dziękuję za rozmowę!

P. B.: Dziękuję za możliwość odpowiedzenia na tak przemyślane pytania!

[1] Amerykańska autorka powieści z gatunku urban fantasy. Urodzona w 1965 roku. Na początku lat 90. zadebiutowała powieścią Masques i chociaż książka zupełnie się nie sprzedawała, pisarka nie porzuciła swoich marzeń, a miejsce na szczycie zapewniła jej seria o Mercedes Thompson. Briggs urodziła się i wychowała w Montanie, obecnie mieszka w stanie Waszyngton. W jej dorobku znajduje się już ponad dwadzieścia książek.

[2] Wedle Słownika literatury popularnej powieść tajemnic to prototyp powieści kryminalnych; zwykle przedstawiana w formie odcinkowej; w każdym z odcinków bohaterowie zmagali się z jakimś niebezpieczeństwem, po czym następował względny spokój – do czasu pojawienia się kolejnego zagrożenia. Obok fabularnych elementów przygodowo-kryminalnych pojawiał się wątek romansowy. Miejscem akcji zwykle było pełne tajemniczych zaułków miasto. J. Bachórz, Powieść tajemnic, w: T. Żabski (red.) Słownik literatury popularnej, Wrocław: Towarzystwo Przyjaciół Polonistyki Wrocławskiej 1997, s. 336–338.

[3] Chodzi o mityczną postać, która występuje w wierzeniach rdzennych mieszkańców Ameryki. Cechuje ją podstępność i przebiegłość.

Cytowanie: Autentyzm jest magią fantastyki miejskiej – z Patricią Briggs rozmawia Barbara Szymczak-Maciejczyk, „Creatio Fantastica”, nr 1 (58).

 

 

 

Reklamy