Barbara Szymczak-Maciejczyk – Czaruś, nie czaruj

39504519_643969246003433_9215969957072863232_nRecenzja filmu: Książę Czaruś [Charmig], reż. Ross Venokur, Kanada – Stany Zjednoczone: Storyoscopic Films, Vanguard Animation, WV Enterprises.

Nie sposób nie zauważyć, iż od pewnego czasu obserwujemy znaczny zwrot ku remake’owi i retellingowi wielu kanonicznych już motywów czy fabuł z szeroko pojętej popkultury. Także i jedna z nowszych produkcji dla dzieci, emitowana obecnie na ekranach kin, wykorzystuje dobrze znane postaci i motywy. Czy Książę Czaruś – bo właśnie o tej animacji mowa – skradł moje serce?

Niemal 21 lat temu na nowo narodzonego Czarusia została rzucona okrutna klątwa: jedno jego spojrzenie wystarczy, by rozkochać w sobie każdą kobietę. Przekleństwo księcia od samego początku filmu ukazuje się w pełnej krasie – nienawidzą go bowiem wszyscy mężczyźni w królestwie, uwielbiają go wszystkie białogłowy. Przystojny Czaruś w chwilach wolnych od flirtowania z córkami kupców i wieśniaczkami ratuje damy w opresji: wybudza Śpiącą Królewnę, zabiera na bal Kopciuszka i przywraca do życia Śnieżkę. Po tych heroicznych czynach oświadcza się każdej z nich, mając nadzieję, iż któraś okaże się tą Jedyną. Kiedy dzień urodzin (i ślubu!) się zbliża, a niedojrzały książę nadal nie potrafi się zdecydować, którą księżniczkę poślubić, ojciec wysyła go na wyprawę mającą nauczyć go męstwa i pozwalającą odnaleźć miłość życia. Stawka jest wysoka, bo jeśli klątwa nie zostanie zdjęta, w królestwie nie pozostanie ani jedna osoba zdolna do miłości. W drodze do wypełnienia swojego przeznaczenia towarzyszy Czarusiowi jedyna kobieta, która oparła się jego urokowi – przebrana za mężczyznę sprytna złodziejka Laura.

Nie zapowiadało się na to, że Książę Czaruś stanie się numerem jeden tegorocznych animacji. Zdarzały się już jednak wyjątki (jak choćby pozytywne zaskoczenie wywołane Uprowadzoną księżniczką), więc postanowiłam dać mu szansę. Niestety, fabuła produkcji ma więcej dziur niż ser szwajcarski (np. po macoszemu został potraktowany wątek wiedźmy, która była niegdyś zakochana w królu, a urok na Czarusia rzuciła w ramach zemsty; nie wiemy też właściwie niczego o Laurze będącej główną bohaterką: dlaczego wychowała się na morzu, z jakiego powodu nikomu nie ufa, a jej serce jest zamknięte na uczucie itd.), animacje są momentami zbyt chaotyczne, a sam książę… cóż, być może klątwa rzucona przez złą Anemię (!) była jednak błogosławieństwem. Chłopak jest nierozgarnięty, egocentryczny, tchórzliwy, zadufany i przeświadczony o swojej wspaniałości wynikającej po prostu z faktu, że jest następcą tronu. Ponad to zachowuje się jak typowy lew salonowy – jednak z ogromną ilością służby, która zrobi za niego dosłownie wszystko: od zawiązania butów po podniesienie kielicha do ust. Jaka normalna, trzeźwo myśląca kobieta chciałaby takiego narzeczonego? Trochę życia do historii dojrzewania Czarusia wprowadza postać Laury, jednak jest ona dość sztampowa, psując efekt końcowy. Co zdumiewa, to fakt, że główni bohaterowie są po prostu… niezbyt urodziwi. O ile wyśmiewane księżniczki są estetyczne i śliczne, o tyle twarze Laury i Czarusia wydają się przy nich karykaturalne – zbyt długie i ostre, za mało wyraziste.

Animacja wyraźnie ciągnęła w stronę humoru znanego widzom z kultowego już Shreka, jednak dialogi wydają się drętwe, wymuszone. Zdarzają się oczywiście wyjątki, jednak są one w mniejszości. In plus należy zaliczyć piosenkę śpiewaną przez trio księżniczek (w filmie, nie w klipie towarzyszącym kampanii reklamowej) – melodia od razu wpada w ucho, a tekst w zabawny sposób opisuje taki cukierkowy, dość naiwny obraz ukochanego mężczyzny.

Zdarzają się animacje, na których dorośli się wyraźnie nudzą, za to ich młodociane latorośle świetnie się bawią i z wypiekami oczekują na dalszy rozwój wydarzeń. Ponownie, Książę Czaruś zawodzi także i na tym polu. W kinowej sali regularnie słychać było zadawane dziecięcymi głosami pytania o to, czy mogą już iść do domu.

Dalszy komentarz jest zbędny.

Barbara Szymczak-Maciejczyk 

Barbara Szymczak-Maciejczyk, Czaruś, nie czaruj, „Creatio Fantastica” 2018, nr 1 (58).

Reklamy