Alicja Podkalicka – I choćbym szedł przez ciemną dolinę…

Ciemna strona księżyca - okładkaRecenzja książki: Grzegorz Gajek, Ciemna strona księżyca, Kraków: Wydawnictwo IX 2018, ISBN: 978-83-950610-1-1, ss. 376.

Tym, co najbardziej pociąga w utworach z gatunku grozy, nie jest zazwyczaj to, co zostaje pokazane wprost. To nie brutalność scen buduje klimat niepewności i zagrożenia, nie lejąca się krew i rozrywane członki ciał. Największe wrażenie budzą niedopowiedzenia i elementy umykające oczom bohaterów i czytelników, pobudzające wyobraźnię i skłaniające do snucia przypuszczeń, jakie niewysłowione strachy mogą kryć się w ciemnym kącie, za kolejnymi drzwiami, a nawet w głębi ludzkich umysłów… Wolne przestrzenie wypełniamy wówczas sami tym, czego boimy się najbardziej, a oczekiwanie na odkrycie zakrytego to momenty największego napięcia, pozostawiające po sobie wrażenie, którego nie da najbardziej krwawa scena, opisana w najdosadniejszy sposób. Taki zabieg narracyjny wydaje się zaś wyjątkowo pasować do wydarzeń rozgrywających się w przestrzeni kosmicznej – czy jest miejsce, gdzie można poczuć się bardziej samotnie?

Kolejny lot na Empireum, planetę tyleż intrygującą, co przerażającą ilością tajemnic i niepokojących doniesień, ma odbyć grupa czterech osób: cesarski inkwizytor, poeta, żołnierz i naukowiec. Jest to bowiem miejsce, które przyciąga do siebie coraz więcej pielgrzymów, poszukujących mistycznych przeżyć, kontaktu z samą siłą wyższą, gotowych podjąć tę wyprawę pomimo wielkiego niebezpieczeństwa, z jakim się ona wiąże. Jednak nie wszyscy wracają z niej cali i zdrowi – zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Czy zjawisko mieszania w umysłach i pamięci osób, które tam zawitały, bierze swój początek w Bogu, Diable czy też w całkowicie naukowo wytłumaczalnym procesie, konieczne jest ujawnienie go i zwrócenie Kościołowi tego, co odebrała mu tajemnicza planeta. Czteroosobowa grupa, w której każdy obciążony jest własnym brzemieniem przeszłości i motywacji, niekoniecznie potrafi działać w zgrany sposób i zaufać sobie nawzajem. Wyprawa nie przebiega wcale gładko… A komplikują ją coraz dziwniejsze wydarzenia, podczas których każdemu z uczestników przyjdzie zwątpić we własne zmysły.

Założenia fabularne przedstawiane są w Ciemnej stronie księżyca w bardzo enigmatyczny sposób i możliwe, że czytelnik napotka pewną trudność w rozpoznaniu, do czego właściwie zmierza wprowadzenie i czego dotyczą przedstawiane mu wydarzenia. Iulius Decymber, inkwizytor, wybijający się na tle czwórki jako główny bohater i osoba, z punktu widzenia której będziemy przez większość czasu obserwować przebieg akcji, jest skonfliktowanym wewnętrznie człowiekiem, który przedstawia sobą klasyczny motyw duchownego, który utracił wiarę, ale silnie związany jest z nakazami jej formalnej strony. Trudno go polubić, ale ze względu na jego specyfikę, wstrzemięźliwość i ostrożność wypowiedzi, możliwe jest zidentyfikowanie się z nim do pewnego stopnia – Iulius wydaje się bardziej obserwatorem zdarzeń niż ich bohaterem.

Założenia fabularne i przekrój postaci w książce mocno przywodzą na myśl Hyperiona Dana Simmonsa, zwłaszcza w zakresie doboru postaci i ogólnych założeń dotyczących ich obecności na statku zmierzającym ku Empireum. Podobieństwa rozpływają się jednak, gdy przyjrzeć się uważnie każdemu z osobna, ich motywom, charakterom, przeszłości… Tej ostatniej nie dostaniemy zbyt wiele w samej powieści, jako że autor zdaje się, z nielicznymi wyjątkami, skupiać bardziej na sytuacji bieżącej, ale brak ten szczodrze wynagradzają opowiadania – wiążące się mniej lub bardziej z akcją książkową i wyjaśniające niektóre wątki poboczne.

Powieści nie brak klimatu – ciężkiego, gęstego, przesyconego niepewnością, przechodzącego z czystej świadomości zagrożenia do czegoś, co przypomina sen na jawie i podważa pewność czytelnika co do motywacji postaci i tego, co wie o dotychczasowym biegu zdarzeń. Bohaterowie mieli świadomość, że będzie niebezpiecznie i trudno, ale to, co zastali nawet jeszcze nie dotarłszy na miejsce, przerosło ich oczekiwania i kazało skonfrontować się z własnymi słabościami i lękami. Nie wszyscy podołali tej próbie. Bogactwo warstwy opisowej świetnie buduje nastrój chwili – to oraz pomysł na Anioły Kartezjusza, plastycznie opisane zjawisko przywodzące nieco na myśl zorzę polarną, choć podejrzewane o posiadane jakiegoś rodzaju świadomości(!), przykuło mnie do książki wystarczająco skutecznie.

Ciemna strona księżyca to powieść, przy której warto spędzić dłuższą chwilę. Nie jest to lektura łatwa i zdecydowanie nie podaje czytelnikowi wszystkiego na tacy, wielu rzeczy każąc się po prostu domyśleć bądź dokonać własnej interpretacji. Nie jest idealna – być może mniej uważny czytelnik zgubi się w niedopowiedzeniach i nieoczywistościach, warto jednak dać powieści chwilę na rozwinięcie się i wypowiedzenie wszystkich głównych myśli. Dobrym pomysłem było dodanie opowiadań, które rzucają nowe światło na niektóre postacie i wątki. Zdecydowanie zaś książka potrafi zaintrygować i utrzymać czytelnika w napięciu, a złożone osobowości skonfliktowanych wewnętrznie bohaterów dają możliwość zaangażowania całości uwagi w opowieść o ich przeżyciach, zarówno tych związanych z akcją, jak i wewnętrznych.

Alicja Podkalicka

Alicja Podkalicka, I choćbym szedł przez ciemną dolinę…, „Creatio Fantastica” 2018, nr 2 (59).

Reklamy