Maciej Tomczak – Poznajcie nowych (choć niekoniecznie lepszych) Jetsonów

Recenzja komiksu: Jimmy Palmiotti, Pier Brito, Alex Sinclair, The Jetsons, zeszyty #1–#6, Burbank: DC Comics 2017-2018.

Prawdopodobnie większość osób dorastających w Polsce na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku zna serię animowaną Jetsonów – wyświetlaną niekiedy również jako Odrzutowscy. Jedna z flagowych opowieści duetu Williama Hanna i Josepha Barbera przedstawiała historię przeciętnej rodziny, żyjącej w drugiej połowie XXI wieku. W wyobrażeniu twórców, mimo niesamowitego rozwoju technologicznego i pojawienia się licznych udogodnień codziennego życia, doskwierające ludziom problemy pozostały bez zmian; podobnie zresztą, jak porządek społeczny czy kulturowy.

Po latach od zakończenia oryginalnego serialu telewizyjnego, Jetsonowie powracają za sprawą wydawnictwa DC Comics. Fabuła sześcioodcinkowego komiksu skupiona jest na dwóch głównych wątkach. Pierwszym jest kwestia zagrożenia, wobec którego stoi resztka ludzkości. Bowiem w kierunku Ziemi zbliża się niezidentyfikowana planetoida, a zgodnie z obliczeniami naukowców, jej kurs doprowadzi do bezpośredniej kolizji i tym samym zagłady dotychczasowego życia na Trzeciej Planecie od Słońca. Natomiast drugim przewodnim motywem historii obrazkowej są nadchodzące czterdzieste urodziny George’a Jetsona. Początkowo pozornie niezwiązane ze sobą wydarzenia doprowadzą do wspólnego szczęśliwego (bo przecież w familijnej przygodzie inny nie jest możliwy) finału.

Zawiązanie intrygi zaproponowanej przez Jimmy’ego Palmiotti nie jest szczególnie oryginalne. Wydaje się, że takie czy inne potencjalne zniszczenie globu to jeden z najbardziej oczywistych, a zarazem już wyeksploatowanych pomysłów w gatunku science fiction – niezależnie czy ma się na myśli literaturę, film czy komiks. Co więcej, rozwinięcie i poprowadzenie fabuły także nie powinno wzbudzić u czytelnika dużego zaskoczenia. Dotyczy to zarówno pomysłów na ratowanie niewielkiej grupki wybrańców, pojawienia się kosmitów, jak i wykorzystania środków nuklearnych do zapobiegnięcia zderzeniu. I w końcu, bez trudu można domyśleć się, dzięki komu uda się ostatecznie zapobiec katastrofie.

Z drugiej strony, Palmiotti bardzo dobrze wplata w toczącą się opowieść nie tylko wyjaśnienia całej zaistniałej sytuacji – w tym katastrofy ekologiczne, które zmusiły ludzi do przeniesienia się na latające stacje – lecz również różnego rodzaju mrugnięcia okiem do osób mających w pamięci serial animowany, np. klasyczne przedstawienie rodziny Jetsonów. Co więcej, o ile pod względem ilustracji Piera Brito komiks nie nawiązuje w ogóle do swojego pierwowzoru, o tyle już charakterem występujących pierwszo- i drugoplanowych postaci jak najbardziej. Zatem George jest pracoholikiem i pechowcem, a jego przełożony Kosmoski (org. Cosmo Spacely) to nadal apodyktyczny i raczej niewzbudzający sympatii typ. Elroy – będący nastolatkiem, a nie kilkuletnim chłopcem – to ciekawy świata młodzieniec, obdarzony wyjątkową inteligencją. Z kolei pies Astro to wciąż lekkomyślny dog niemiecki.

W przypadku kobiet – robota gosposi, a zwłaszcza żony i córki Jetsonów – widać największe zmiany, jakie zaszły w kulturze czy postrzeganiu ról społecznych. Rosie nie jest wyłącznie jednoosobową służbą, odpowiadającą za prowadzenie mieszkania, lecz powierniczką rodziny. Niewątpliwie wpływ na to ma fakt, że w robocie drzemie przeniesiona świadomość matki George’a. Jane przestała być gospodynią domową, najchętniej wydającą pensję swojego męża, lecz stała się jednym z najwybitniejszych naukowców swoich czasów. A Judy jest pełną pomysłów i entuzjazmu niemal pełnoletnią kobietą, szukającą dla siebie miejsca.

Wprowadzone zmiany nie są jednak w stanie zasłonić wielu słabości scenariusza. Nawet jeśli pamięta się, że The Jetsons mają być komiksem skierowanym przede wszystkim do młodszego odbiorcy, trudno jest wybaczyć wiele zastosowanych skrótów myślowych czy naiwnych rozwiązań. Przedstawiony świat razi prostotą i fasadowością, a jednocześnie wiele jego elementów pozostaje bez wytłumaczenia. Występują w nim także różne paradoksy – pierwszym, rzucającym się w oczy jest oczywiście kwestia rozwoju technologicznego, dzięki któremu ludzie potrafią zachować świadomość człowieka po śmierci jego ciała czy przetrwać katastrofę ekologiczną, lecz nie potrafią skutecznie przewidzieć i przeciwdziałać uderzeniu domniemanego meteorytu w Ziemię. Protagoniści są jednowymiarowi, a ich heroiczne postępowanie wzbudza więcej śmiechu niż uznania. Wszyscy bohaterowie zachowują się zresztą nieco irracjonalnie, w sposób nieprzystający do zaistniałej sytuacji.

Warstwa graficzna prezentuje się niewiele lepiej. Rysunki Piera Brito odbiegają od animowanego, przerysowanego i nieco karykaturalnego pierwowzoru. Nie są w żadnym wypadku (hiper)realistyczne, ale ikoniczne przedstawienie postaci nie pozostaje odległe od rzeczywistości. W prezentowanych urządzeniach i przedmiotach brakuje detali. Kolejne pomieszczenia są nie tyle puste, co pozbawione dodatkowych obiektów. Często w planie amerykańskim lub średnim tło pozbawione jest w ogóle szczegółów. Nie oznacza to bynajmniej, że komiks jest źle czy brzydko narysowany. Po prostu, podobnie jak scenariusz, nie wyróżnia się na tle wielu innych tego typu publikacji.

The Jetsons wydany przez DC Comics to pod względem przyjętej formy i treści tradycyjny, a nawet, biorąc pod uwagę tematykę, dość konserwatywny komiks. Autorzy nie podjęli próby zmierzenia się z problematyką poruszaną bezpośrednio w treści serialu bądź wyrażoną pośrednio przez jego strukturę, lecz bezrefleksyjnie unowocześnili niektóre wątki, wprowadzając do opowieści nowe elementy. Te ostatnie okazały się wtórne w stosunku do całego gatunku science fiction. W konsekwencji historię obrazkową czyta się z pewną przyjemnością, choć nie ma szans na odczucie sentymentu związanego ze swoistym powrotem do przeszłości. A można przypuszczać, że komiks spotka się ze sporym zainteresowaniem, podyktowanym właśnie oczekiwaniem na nawiązania do efektów pracy studia Hanna-Barbera. Wielka szkoda, że czytelników czeka poważny zawód.

Maciej Tomczak

Maciej Tomczak, Poznajcie nowych (choć niekoniecznie lepszych) Jetsonów, „Creatio Fantastica” 2018, nr 2 (59).

Reklamy