Anna N. Wilk – Coaching i BHP w służbie ich potwornych mości

Okładka Post ScriptumRecenzja książki: Milena Wójtowicz, Post Scriptum, Wydawnictwo Jaguar 2018, ISBN:978-83-7686-672-7, ss. 304.

Nie należy ufać niczemu, co jest wykorzystywane na rzecz organizacji biznesowych. A przynajmniej taka nauka płynie z wytworów kultury popularnej. Wszelkie działania służące zaspokajaniu potrzeb przedsiębiorstw, tak do efektywnego pozyskiwania, rozwoju oraz utrzymywania pracowników, jak i dbania o kwestie ekonomiczne i produkcyjne, są prezentowane albo jednoznacznie negatywnie, jako narzędzia do upodlenia i dehumanizacji jednostki, albo są parodiowane lub satyryzowane ze względu na ich rzekomą sztuczność i bezsensowność. Dlatego w utworach filmowych i literackich nagminne jest choćby hiperbolizowanie tzw. korpomowy, a także metod i narzędzi utożsamianych z Zarządzaniem Zasobami Ludzkimi – coachingu, mentoringu czy różnego typu szkoleń. W Post Scriptum, najnowszej powieści Mileny Wójtowicz, pojawia się jednak odmienne, bardziej pozytywne spojrzenie na kwestię organizacji i zarządzania w firmie. Autorka scala specyfikę doradztwa personalnego i organizacji biznesowej z postaciami istot fantastycznych, motywami folklorystycznymi i bogactwem nawiązań do rozmaitych współczesnych produktów popkultury. Czy umiejętnie? Cóż… I tak, i nie.

Bohaterów utworu Wójtowicz – Sabinę Piechotę i Piotra Strzeleckiego – łączą dwie rzeczy. Fakt, że obydwoje starają się ukryć przed otoczeniem swe potworne pochodzenie oraz współwłaścicielstwo firmy, która pełni usługi wyłącznie dla osób nienormatywnych – wszelkiego rodzaju istot demonicznych i półdemonicznych. Dowolny czarownik lub wiedźma, wampir, obłocznik, wodnik czy duch mogą zatrudnić Sabinę i Piotra, jeśli potrzebują pomocy z zakresu szkoleń, coachingu, consultingu lub BHP. Nadchodzi jednak moment, gdy dwójka protagonistów musi wykorzystać swe specjalistyczne talenty w celach niekonwencjonalnych. A przynajmniej mocno odbiegających od ich typowych obowiązków, wśród których warto wymienić uczenie członków rozmaitych kultów procedur bezpieczeństwa przy składaniu ofiar rytualnych czy nakłaniania duchów, by w końcu opuściły ten padół łez i skierowały się w stronę światła. Otóż tajemniczy łowca potworów dybie na życie klientów Sabiny oraz Piotra i tylko oni, ekspertka od BHP i psycholog-coach, mogą go wytropić. Czy im się to uda?

Wykształcenie pisarki miało duży wpływ na kreację świata przedstawionego w Post Scriptum. Milena Wójtowicz posiada bowiem nie tylko tytuł magistra socjologii, lecz jest również absolwentką następujących kierunków: Coaching w biznesie oraz Zarządzanie Bezpieczeństwem i Higieną Pracy. Opisując specyfikę doradztwa personalnego i organizacji biznesowej w świecie istot fantastycznych, autorka odwołała się zatem do wiedzy fachowej z zakresu Zarządzania Zasobami Ludzkimi i kreatywnie wzbogaciła poszczególne metody oraz narzędzia o nowe zastosowania natury magicznej. Dlatego takie elementy powieści, jak dialogi na temat zasad bezpieczeństwa w fabryce pełnej istot znanych z folkloru słowiańskiego, motyw wykorzystywania coachingu do egzorcyzmów czy wzmianki o sesjach terapeutycznych dla klientów indywidualnych, a także par mieszanych (człowiek i stwór fantastyczny), stanowią znaczący atut powieści, wyróżniający go na tle innych polskich utworów urban fantasy. Autorce udaje się zarówno intrygująco, jak i zabawnie zaprezentować działalność firmy Sabiny i Piotra. Po lekturze czytelnik pozostaje jednak z silnym uczuciem niedosytu. Fabuła książki aż się prosi o wstawienie więcej podobnie barwnych i nietuzinkowych przykładów z życia zawodowego dwójki protagonistów. Niestety, Wójtowicz woli się koncentrować na zdecydowanie mniej udanym wątku – tropieniu sprawcy ataków na osoby nienormatywne.

Gdyby analizować układ zdarzeń w świecie przedstawionym Post Scriptum wyłącznie przez pryzmat dobrej opowieści detektywistycznej, to odbiorca musiałby szybko rzucić książkę w przysłowiowy kąt. Motyw śledztwa nie wiąże się ani z zapierającymi dech scenami akcji, ani z intelektualną rozgrywką między parą detektywów-amatorów a przestępcą. Wręcz do znudzenia powtarzane jest, że bohaterowie są zwyczajnie niekompetentni w nowej roli i po prostu nie wiedzą, za co się zabrać. Problem jednak tkwi w ich niesamowitej pasywności – przez większość czasu fabularnego czekają wyłącznie na informacje od znajomego policjanta-likantropa lub liczą na samodzielny rozwój wypadków, jakiś zbieg okoliczności, który pozwoli im lepiej zrozumieć zaistniałą sytuację. To szybko zaś zaczyna męczyć czytelnika, mającego nadzieję na jakąkolwiek formę suspensu. Można odnieść wrażenie, że sama zagadka kryminalna służy wyłącznie za pretekst, aby móc wprowadzić do fabuły więcej postaci, jeszcze większą liczbę dialogów, a także istne tsunami nawiązań do popularnych gier, filmów, seriali oraz powieści i opowiadań. Protagoniści porównują praktycznie każde zdarzenie, każdą osobę i każde miejsce do znanych wytworów popkultury, np. do gry komputerowej Wiedźmin, serii Supernatural czy Buffy, postrach wampirów. Część odbiorców pewnie będzie zadowolona z odwołań do swoich ulubionych utworów, jednakże osobiście uważam taki zabieg pisarki za męczący i szybko dezaktualizujący materię treściową. Należy odnotować, że autorka często sięga także po elementy folklorystyczne – istoty z bestiariusza słowiańskiego czy motyw wsi jako pierwotnego miejsca zamieszkania potworów. O ile inspiracja demonologią ludową w większości przypadków ogranicza się zaledwie do podania imienia danej kreatury, o tyle ciekawi sposób oddania specyfiki wiejskiej – odwołanie się do takich wartości ludowych, jak silne więzi społeczne (solidarność sąsiedzka) bądź autorytet osób starszych.

Wprawdzie wątek detektywistyczny jest rozczarowujący, ale zagadka, jakimi typami istot nienormatywnych są Piotrek i Sabina, naprawdę intryguje. Pisarka umiejętnie wodzi bowiem czytelnika za nos, podsuwając mu zarówno fałszywe tropy, jak i prawdziwe wskazówki na temat potwornej proweniencji obu protagonistów. Chęć odgadnięcia ich tajemnicy sprawia, że czytelnik wraca do pewnych fragmentów powieści, by je na nowo przeanalizować. Mocną stroną Post Scriptum jest opis platonicznego związku dwójki bohaterów. Choć Sabina charakteryzuje się wyrachowaniem oraz mocno egoistycznym podejściem do życia, a Piotrek nadmierną delikatnością i empatią, para protagonistów akceptuje siebie nawzajem, doradza i wspiera we wszystkich decyzjach.

Post Scriptum Mileny Wójtowicz to lekka i przyjemna książka, którą spokojnie można przeczytać w jeden dzień. Będzie to dobra pozycja dla osób przedkładających relacje między bohaterami i motywy komediowe nad intrygę kryminalną, suspens i sceny akcji.

Anna N. Wilk

Anna N. Wilk, Coaching i BHP w służbie ich potwornych mości, „Creatio Fantastica” 2018, nr 2 (59).

Reklamy