Barbara Szymczak-Maciejczyk –Wiedźma, czyli ta, która wie

Serce z Cierni - OkładkaRecenzja książki: Bree Barton, Serce z cierni [Heart of Thorns], przekł. Patrycja Zarawska, Białystok: Wydawnictwo Kobiece 2018, ISBN: 978-83-66134-02-7, ss. 456.

Społeczeństwo, w którym żyje Mia Rose, nie daje kobietom wielu praw czy swobód. Dziewczynki od najmłodszych lat zmuszane są do noszenia rękawiczek (gdyż ich dotyk może być niebezpieczny), na targ mogą udawać się tylko w towarzystwie mężczyzny ze swojej rodziny, a każda białogłowa uznawana jest za potencjalną Gwyrach – demoniczną wiedźmę, krzywdzącą ludzi dla własnej przyjemności. Kiedy matka głównej bohaterki zostaje znaleziona martwa, ale bez jakiejkolwiek widocznej przyczyny śmierci, podejrzenie pada właśnie na Gwyrach, a Mia, córka Łowcy polującego na czarownice, przysięga sobie, że znajdzie morderczynię matki.

Poznajemy protagonistkę w dość stereotypowej sytuacji – dziewczyna jest zmuszana do małżeństwa bez miłości. Jednak w dniu ślubu uroczystość przerywa nagły atak, w konsekwencji którego wraz z księciem, swym niedoszłym małżonkiem, młoda Rose musi uciekać z rzecznego królestwa. Podczas owej rejterady okazuje się, że Quin nie jest wcale wymuskanym książątkiem, a widok następcy tronu patroszącego królika wywołuje u Mii niemal ekstatyczne odczucia (!).

Serce z cierni Bree Barton to powieść dotykająca tak trudnych do rozwiązania problemów, jak dyskryminacja płciowa, związki homoseksualne, polityka władania krajem, odkrywanie własnej natury i powołania itd. Podczas lektury niektórych fragmentów czytelnik może odnieść wrażenie, że pisarka chciała przekazać zbyt wiele, tracąc przez to na samej fabule książki, jednak rekompensują to – niestety momentami przydługie – przemyślenia Mii dotyczące niej samej oraz jej rodziny, przyszłości czy możliwości. Logika wywodu Barton jest czasem tak bardzo podporządkowana poprawności politycznej, że z miejscowości, do której trafiają bohaterowie, czyni małą utopię wypełnioną kolorami, alkoholem, miłością (nie mogę oprzeć się wrażeniu, że niemal każdy bohater stworzony przez pisarkę jest co najmniej biseksualny, a znaczna większość postaci jest wyłącznie homoseksualna) i pragnieniem zgłębiania tajników magii.

Barton – podobnie jak wielu współczesnych twórców – opisała wydarzenia rozgrywające się w bardzo dobrze wykreowanym świecie: znamy jego mityczną genezę, prawa nim rządzące, geografię, elementy kultury. Różnice pomiędzy zwyczajami panującymi w czterech krainach są ogromne i to one napędzają sporą część fabuły. Jednak wątpliwości budzą nazwy wykorzystane przez autorkę – opierają się one zwykle na istniejących już słowach, lecz mają zmodyfikowaną pisownię (np.: „wulqan”, zamiast „wulkan”, „Gwyrach”, miast „Gwrach [y Rhibyn]”, gdyż pogardliwa nazwa czarownic bezsprzecznie odwołuje się do walijskiego folkloru), co nierzadko zaskakuje brakiem oryginalności.

Mimo pewnych niedociągnięć czy zbędnych wydłużeń, Sercu z cierni bliżej do powieści opowiadających o pragnieniu wiedzy i władzy, niż zwykłego romansu dla młodych dorosłych. Opisani w nim bohaterowie dają się lubić (mimo że czytelnik ma czasami dość rozwlekłych dywagacji Mii), a styl powieści jest transparentny. Chętnie przeczytam kolejny tom poświęcony Duijom (dobrym czarownicom), zwłaszcza po wiele obiecującym epilogu. W końcu wiedźma to po prostu ta, która wie.

Barbara Szymczak-Maciejczyk

Barbara Szymczak-Maciejczyk, Wiedźma, czyli ta, która wie, „Creatio Fantastica” 2018, nr 2 (59).

 

Reklamy