Barbara Szymczak-Maciejczyk – Magia upaja

39536053_10156618747668774_324367522310651904_nRecenzja książki: Ilona Andrews, Magia wskrzesza [Magic Rises], przeł. Kaja Wiszniewska-Mazgiel, Lublin – Warszawa: Fabryka Słów 2018, ISBN: 978-83-7964-358-5, ss. 432.

Los nie sprzyja Kate Daniels – wie o tym każdy, kto przeczytał choćby jeden tom z tej pełnej zwrotów akcji, potworów, przemocy i seksu serii urban fantasy. I chociaż niektóre części poświęcone są raczej rozterkom sercowym głównej bohaterki, a inne przede wszystkim niebezpiecznym sytuacjom, w jakich się ona znowu znalazła, to nie można powiedzieć, by którakolwiek z nich nudziła czytelnika. Nie będzie jednak przesadą, gdy napiszę, że najnowszy tom – pierwszy nigdy dotąd niepublikowany w Polsce – zatytułowany Magia wskrzesza jest zdecydowanie najlepszy w całej serii.

Związek Kate i Currana kwitnie. Jednak nie wszystko jest takie piękne, bowiem coraz więcej dzieci zmiennokształtnych nie przeżywa okresu dojrzewania. Istnieje lek, który może pomóc młodym, jednak aby go zdobyć, Władca Bestii wraz ze swoją małżonką muszą udać się w podróż na drugi koniec świata i rozsądzić konflikt pomiędzy europejskimi zmiennokształtnymi. Sprawę komplikuje pojawienie się największego wroga Kate, który nie dość, że niemal doznaje ekstazy podczas walki z nią, to w dodatku wprowadza dodatkowy zamęt w relację Daniels i Currana.

Ilona Andrews – a raczej Ilona i Andrew Gordon – nie ułatwiają życia swoim bohaterom. I bardzo dobrze, ponieważ między innymi dzięki temu stają się oni bardziej prawdziwi, mają swoje typowe cechy, własne małe dziwactwa, popełniają błędy i uczą się na nich. Wystawiając na próbę relację Kate i jej przerośniętego lwa, duet pisarzy nie tylko zapewnia czytelnikom sporą dawkę silnych emocji, ale także dodaje fabule pikanterii. Co więcej, chyba żaden z poprzednich tomów nie był tak przepełniony krwawymi, brutalnymi opisami walk i – niejako w kontraście do tego – niemal lirycznymi opisami miasteczka, w którym znaleźli się bohaterowie.

Magia wskrzesza to książka dla ludzi o mocnych nerwach. Krew leje się strumieniami, między poszczególnymi bohaterami skrzy się od napięcia seksualnego, Kate coraz lepiej radzi sobie ze swoimi niezwykłymi mocami, a finałowa walka z Rolandem zbliża się nieubłaganie. Jednak istnieją przesłanki kierujące myśl uważnego czytelnika ku hipotezie mówiącej, iż w niedługim odstępie czasu do grona moich ulubionych bohaterów dołączy nowa postać.

Najnowszy tom poświęcony historii Kate Daniels jest właśnie taki, jak to zostało zasygnalizowane w tytule – upajający. I to pod wszystkimi względami. Kto po niego sięgnie, ten z pewnością nie pożałuje ani jednej minuty spędzonej na lekturze.

Barbara Szymczak-Maciejczyk

Barbara Szymczak-Maciejczyk, Magia upaja, „Creatio Fantastica” 2018, nr 2 (59).

Reklamy