Marcin Chudoba – Zdradzony

Recenzja komiksu: Brian Wood, Greg Smallwood, Moon Knight: Z martwych powstaną [Moon Knight: Dead Will Rise], przekł. Kamil Śmiałkowski, Warszawa: Egmont Polska 2018, ISBN: 978-83-281-2660-2, ss. 132.

W przeciwieństwie do pierwszego tomu serii o przygodach Moon Knighta, drugi, zatytułowany Z martwych powstaną, nie jest komiksem składającym się z jednozeszytowych opowieści, a przedstawiona w nim historia tworzy zamkniętą fabułę. Stoi za tym Brian Wood, który zastąpił Warrena Ellisa w roli scenarzysty.

Marc Spector nadal działa jako samozwańczy obrońca Nowego Jorku i strażnik nocnych podróżnych. Kiedy do USA przybywa generał Aliman Lor, były przywódca rebeliantów odpowiedzialny za wprowadzenie stabilizacji w afrykańskim państwie Akima, natychmiast staje się on celem ataku osób, pragnących wymierzyć mu sprawiedliwość w sposób bezprawny. Moon Knight postanawia bronić go za wszelką cenę, sprowadzając na siebie gniew pewnej dobrze znanej mu osoby. Na domiar złego, podczas sesji psychologicznej połączonej z hipnozą i podróżą w głąb własnej psychiki, Marc dowiaduje się, że został zdradzony przez boga księżyca Khonshu, który wybrał sobie nowego awatara, pozbawiając go tym samym supermocy.

Niestety, wraz ze zmianą scenarzysty przeobrażeniu uległ klimat recenzowanego komiksu. Poprzedni tom był świetną historią z gatunku occult detective fiction przepełnioną antagonistami rodem z sennych koszmarów, rozgrywającą się na granicach realizmu i niezwykłości. Tym razem otrzymaliśmy połączenie sensacji i historii o superbohaterach z domieszką political fiction, w wyniku czego publikacja traci na oryginalności. Nie oznacza to jednak, że komiks czyta się źle. Fabuła bądź co bądź trzyma w napięciu, przez co nie można oderwać się od lektury. Na szczęście nie zabrakło scen rozgrywających się wewnątrz umysłu głównego bohatera, które wprowadzają nieco chaosu w tę dość szablonową historię.

Brian Wood starał się również pokazać, że „dobro” i „zło” są określeniami bardzo względnymi, zwłaszcza gdy w grę wchodzi polityka, terroryzm i subiektywnie postrzegana historia. W takiej sytuacji podjęcie słusznych wyborów i niepoddanie się manipulacjom jest sztuką trudną, jednak Moon Knight na swój specyficzny sposób radzi sobie z tym całkiem dobrze.

Greg Smallwood zastąpił Declana Shalveya w roli ilustratora komiksu. Ponieważ obaj rysownicy stosują w swych pracach minimalizm, różnica w oprawie wizualnej jest niewielka. Dominuje uproszczenie niemal każdego jej elementu. Jedynym, co rzuca się w oczy są grube kreski stosowane przez Smallwooda. Ciekawie wypada zabieg artystyczny wykorzystany w rozdziale drugim (opowiadającym o ataku na 1 World Trade Center). Standardowe kadry zastąpiły ilustracje imitujące obraz z kamery drona, którym posługuje się Marc. Nadają one historii odrobiny szpiegowskiego klimatu, czyniąc ją bardziej emocjonującą.

Moon Knight: Z martwych powstaną to solidny komiks superbohaterski wpisujący się w utarte schematy. Niestety, jest on nieco mniej porywający od pierwszego tomu. Elementy horroru i occult detective fiction jednak lepiej pasują do przygód cierpiącego na rozdwojenie jaźni, samozwańczego obrońcy Nowego Jorku niż typowa fabuła oparta na akcji.

Marcin Chudoba

Marcin Chudoba, Zdradzony, „Creatio Fantastica” 2018, nr 2 (59).

Reklamy